Do walki z suszą


21-06-2020 11:56:16

Zapowiada się kolejny suchy rok w Polsce. Zbiega się to ze zjawiskiem globalnym – suszy i pustynnienia na ogromnych obszarach, zwłaszcza w Afryce i Azji. Wymogi demografii na tych terenach skłaniają do przeciwdziałania skutkom tych zjawisk. Inaczej będziemy świadkami katastrof humanitarnych, a u nas, w Europie – zahamowania rozwoju gospodarczego i społecznego.

Okazją do zwrócenia uwagi opinii publicznej na ten problem jest Światowy Dzień Walki z Pustynnieniem i Suszą, przypadający 17 czerwca 2020 r. Został ogłoszony, jako coroczny, przez Zgromadzenie Ogólne ONZ już w 1995 r.

Tragiczne obrazki z daleka

Bezpośrednim impulsem do reakcji ONZ w tej sprawie była katastrofalna susza w latach 60-tych i 70-tych w Afryce Subsaharyjskiej, w wyniku której zmarło 200 tys. ludzi i wiele milionów zwierząt. W 1996 r. weszła w życie Konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zwalczania pustynnienia w państwach dotkniętych poważnymi suszami zwłaszcza w Afryce (UNC-CD), podpisana dotąd przez 191 państw. Konwencja ONZ ustanowiła Komitet Nauki i Technologii (CST)składający się z przedstawicieli rządowych, wytyczających programy badań i ekspertyz dotyczących zwalczania pustynnienia i łagodzenia skutków suszy. Komitet określa priorytety badań i zaleca sposoby wzmocnienia współpracy między badaczami. Jest wielodyscyplinarny i otwarty na uczestnictwo wszystkich stron. Poza tym Konwencja zawiera jedynie zestaw deklaracji o obowiązku upowszechniania wiedzy na ten temat.

Już na pierwszy rzut oka widać, że zarówno ociężałość reakcji ONZ jak ich „miękkość” (minęło przeszło 50 lat od pierwszej dużej skali globalnej klęski żywiołowej) nie daje nadziei na istotne łagodzenie skutków kataklizmu. Polska ratyfikowała konwencję w 2001 r., a w 2004 opublikowano pierwszy raport o jej realizacji. Według definicji z Konwencji Polska nie jest dotknięta pustynnieniem, więc raport sygnalizował tylko erozję gleb. Strategia przeciwdziałania powodzi i suszy miała być w 2 raporcie.

Gdy nas zaczęło suszyć

Tymczasem jednak po 2010 r. nastąpił na obszarze Polski szereg suchych lat, wskutek czego obniżył się poziom wód gruntowych (wobec średniej z wielolecia). 60 tys. km2,
a więc 20% powierzchni kraju (głównie Wielkopolska), notuje od lat sumę opadów 500 mm rocznie, gdy średnia w Polsce wynosi 600 mm. Różnica między opadem a odpływem wynosi 400–450 mm, a więc retencja jest znikoma. Polska zasilana jest wodą w ilości 3-krotnie mniejszej na jednostkę powierzchni niż średnio w Europie. Nie stało się to sygnałem alarmowym, bo wszyscy mieli w pamięci coś wręcz przeciwnego – tragiczne powodzie począwszy od słynnej „powodzi tysiąclecia” w 1997 r., która spustoszyła Wrocław. Plany inwestycji wodnych ukierunkowane zostały przede wszystkim na ochronę przeciwpowodziową. Dopiero w obliczu suszy i jej skutków przypomniano sobie, jak głębokie i trudne do usunięcia przyczyny ma fakt pustynnienia środkowych regionów, zwłaszcza Wielkopolski i Kujaw. W dużej części dorzecza Warty grunt jest wysoce przepuszczalny, po prostu nie trzyma wody. Po wojnach napoleońskich Prusy zniosły ochronę państwa nad lasami, a w 1823 r. nastąpiło uwłaszczenie chłopów. W rezultacie szybko wycięto 1/3 lasów Wielkopolski pod pola uprawne. Na Kujawach zdrenowano 85% gruntów rolnych. W późniejszych latach starano się odtworzyć lesistość w sposób błędny, tzn. nasadzając głównie sosny nie tworzące lasów o większej zdolności retencyjnej. Później zwalczano małą retencję likwidując setki młynów wodnych. Przez cały okres PRL-u sytuacja tylko się pogarszała. Ostatnie suche lata przyniosły więc, głównie w pasie środkowym Polski, zjawiska nieurodzaju i osłabiły środowisko naturalne. Powróciły opinie o pustynnieniu tego terenu. Położone na tej samej szerokości geograficznej obszary w krajach sąsiednich nie notują podobnych zjawisk.

Jak podaje prof. Krzysztof Ostrowski z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, w Polsce gleby o właściwym uwilgotnieniu, nie wymagające melioracji, bądź o uregulowanych (w wyniku melioracji) stosunkach powietrzno-wodnych, zajmują ok. 44% powierzchni, gleby nadmiernie uwilgotnione – 20%, okresowo za suche – 25% i trwale za suche – 11%. Są to dane sprzed kilku lat, lecz już wskazują, że 36% gleb nie może dawać oczekiwanych plonów. Dziś sytuacja jest jeszcze gorsza.

Wreszcie połączono priorytety

Marek Gróbarczyk, Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej pisał w 2019 r.; „Gospodarowanie wodami jest złożonym procesem o charakterze systemowym. Ma on ogromny wpływ na funkcjonowanie wielu gałęzi gospodarki oraz oddziałuje w sposób bezpośredni na społeczeństwo, a także na ekosystemy wodne i od wód zależne. Sukces każdego procesu realizowanego przez administrację publiczną zależy przede wszystkim od spójnego, efektywnego i wydajnego wdrażania polityk publicznych – w przypadku Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej – polityki wodnej państwa”.

Trzeba przyznać, że ta „polityka wodna” co i rusz zgłasza nowe priorytety: po początkowych inwestycjach ochrony zasobów wodnych w latach 90-tych XX w., nieco wymuszonych przed akcesem do Unii Europejskiej (ten program zakończył się osiągnięciem o dużej skali – zmniejszono wodochłonność przemysłu, zbudowano tysiące nowoczesnych oczyszczalni), nastąpiła era wzmacniania ochrony przeciwpowodziowej (do tej pory inwestycje o takim przeznaczeniu dalekie są od pełnego sukcesu), już całkiem niedawno – epoka nadrabiania zaniedbań w inwestycjach żeglugi śródlądowej (także wymuszana przez UE, gdyż brak dróg wodnych klasy międzynarodowej w Polsce uniemożliwia rozwój europejskiej sieci żeglownej).

Obecnie uwagę władz pochłania susza i przeciwdziałanie jej skutkom. Niebywale szczęśliwa okoliczność to taka, że każda inwestycja hydrotechniczna jest zadaniem wielofunkcyjnym, tzn. np. zbiorniki przeciwpowodziowe zwiększają retencję i poziom niezbędny dla żeglugi, drogi wodne to dodatkowe zbiorniki retencyjne. Sztuczne zbiorniki to okazja do rozwijania turystyki wodnej, odtwarzania siedlisk flory i fauny wodnej, hodowli ryb itd. Zielona hydroenergia też towarzyszy prawie każdej inwestycji wodnej.

Niestety są to inwestycje kosztowne. Dlatego nigdy nawet nie rozpoczęto Programu Wisła opracowanego już w latach 70-tych XX w. Poddany został krytyce jako zbrodnia na środowisku naturalnym i szalony wymysł epoki PRL-u. Pierwszym skutkiem tego zaniedbania była tragiczna zatorowa powódź we Włocławku w styczniu 1982 r. Trzydzieści lat później – w 2012 r.
oczekiwano czegoś podobnego. Nic się więc nie zmieniło i tylko szczęśliwsze układy pogodowe uratowały sytuację. Ale i ta groźba nie zmobilizowała do większych przedsięwzięć: zapora planowana poniżej Włocławka za 1,7 mld zł. miała być ukończona w 2012 r. – nie została dotąd rozpoczęta. Stopień w kaskadzie Górnej Wisły, poniżej Przewozu za 400 mln zł – również. Rozproszenie kompetencji między różnymi podmiotami gospodarki wodnej nie sprzyjało działaniom systemowym.

Ustawa zbawienna?

Przełomowy w tym względzie był rok 2018 – w życie weszła nowa ustawa – Prawo wodne, która zmieniła sposób gospodarowania wodami w kraju. Pełnego wdrożenia wymagała Ramowa Dyrektywa Wodna Komisji Europejskiej, która wytycza kierunek zarządzania zasobami wodnymi i ich ochrony oraz zachowania lub osiągnięcia dobrego stanu wód. Przepisy ustawy jasno umiejscowiły kompetencje poszczególnych instytucji i organów w koordynacji systemu zarządzania zasobami wodnymi. Rozdzielono funkcje inicjowania i realnego wpływania na politykę wodną państwa od inwestycji wodnych, co ma zapewnić powstałe z początkiem 2018 r. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie.

 – Ministerstwo rozpoczęło intensywne prace nad powstaniem Programu Rozwoju Retencji. Jest on opracowywany we współpracy z partnerami z resortu środowiska oraz rolnictwa i rozwoju wsi, przy wsparciu środowiska naukowego. Sporządzane są również strategiczne dokumenty, zawierające działania mające na celu przeciwdziałanie skutkom suszy i zarządzania ryzykiem powodziowym – ogłasza Marek Gróbarczyk.

Wody Polskie natomiast podjęły opracowanie planu przeciwdziałania skutkom suszy – PPSS ( hasłowo Stop suszy!), na przedsięwzięcia w latach 2021–2027. Ustala
on m.in. kompetencje i wskazuje działania w skali krajowej, regionalnej i lokalnej. Skupia się na zwiększaniu i tworzeniu retencji naturalnej i sztucznej oraz edukacji o problemie suszy. Wskazano także zakres zmian administracyjnych do monitorowania suszy, zarządzania kryzysowego na jej wypadek i podnoszenia odporności na suszę zasobów wody w glebie (w tym wód podziemnych), rzekach i w zbiornikach. Po półrocznych konsultacjach społecznych do tego dokumentu zgłoszono 800 wniosków i uwag. Ponad 300 z nich wnosi o niewielkie przedsięwzięcia lokalne, kluczowe dla miejscowego rolnictwa, ale w sumie istotne dla przeciwdziałaniu skutkom suszy w skali kraju. Całość prac jest finansowana z funduszy europejskich (POIŚ 2014-2020). Ostatecznie plan ten ma być gotowy i przyjęty do końca 2020 r. Dokumenty tego rodzaju opracowały m.in.: Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, Portugalia, Słowacja i Ukraina. Polska – po raz pierwszy.

Mamy pieniądze dla wody

Zmorą wszelkich inwestycji hydrotechnicznych dotychczas była przewlekłość budowy. 20–30 lat to był niemal standard. Kiedy ukończono np. zbiornik Wióry na Świślinie (budowa 1980 – 2005), zakładana pierwotnie funkcja – zaopatrzenie w wodę przemysłu Starachowic – przestała być aktualna. Odpowiedź kierownictwa PGW Wody Polskie na taką uwagę Przeglądu Technicznego jest następująca:

 – Planowane i zatwierdzane inwestycje, które zostały rozpoczęte przez Wody Polskie, są realizowane zgodnie z harmonogramem. Przykładem niech będzie śluza Guzianka II, która już została zakończona. Obecnie inwestycje w momencie realizacji mają zapewnione finansowanie. Pieniądze pochodzą z różnych źródeł, m.in. środków własnych Wód Polskich, budżetu państwa, funduszy europejskich, środków Banku Światowego. Zapewnienie finansowania, zgodnie z obecnymi standardami biznesowymi, gwarantuje sprawny przebieg budowy. Wówczas zarówno wykonawcom, jak i inwestorowi zależy na tym, aby prace przebiegały bardzo sprawnie. Przykładem są takie inwestycje, jak np. modernizacja zbiornika Kaczorów na Dolnym Śląsku, która zakończyła się niemal rok przed czasem. W przeszłości w Polsce nie powstawało wiele zbiorników wodnych, głównie z powodu braku funduszy.

Przestańcie betonować

Przedsięwzięcia te mogą stracić na skuteczności w sytuacji dalszego „uszczelniania” gruntu przez developerów, inwestycje drogowe i działania komercyjne. Wody Polskie starają się temu zapobiec: – W planie PPSS są zalecenia m.in. dla gmin oraz prywatnych właścicieli gruntów, w zakresie zwiększenia powierzchni przepuszczalnych, takich jak np. elementy ażurowe zamiast kostki brukowej, tworzenie oczek wodnych zasilanych deszczówką, itp.. Wśród zaleceń jest m.in. odtwarzanie terenów zielonych. A przede wszystkim – jak najmniejsze odprowadzanie wód opadowych do kanalizacji, a jak największe rozdysponowanie ich w miejscu, gdzie spadły. Jako podmiot realizujący gospodarkę wodną będziemy wskazywać, by samorządy zachęcały mieszkańców do tworzenia małych zbiorników retencyjnych, stosowania rozwiązań, które zatrzymują wodę.

Od 2018 r. obowiązuje opłata za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej. Zgodnie z ustawą opłatę wnosi się, gdy na skutek wykonywania na nieruchomości o powierzchni powyżej 3500 m2 robót lub obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem, wpływamy na zmniejszenie naturalnej retencji terenowej przez wyłączenie więcej niż 70% powierzchni nieruchomości z powierzchni biologicznie czynnej na obszarach nieujętych w systemy kanalizacji. Opłata ta obowiązuje tylko w przypadku dużych inwestycji, a zatem tych, które zazwyczaj najbardziej ograniczały retencję poprzez uszczelnianie terenu budynkiem, asfaltem czy wybetonowanymi parkingami.

W ramach Stop suszy!, prowadzone są działania edukacyjne na temat gromadzenia deszczówki czy zakładania łąk kwietnych zamiast wodolubnych trawników. Wody Polskie realizują też program retencji korytowej dedykowanej rolnictwu, przy współpracy z samorządami oraz spółkami wodnymi zrzeszającymi rolników. Nie są to działania oparte na narzucaniu, ale na edukacji oraz współpracy.

Melioracje niewinne

Przesuszenie gleby wskutek drenowania nie jest istotną przyczyną suszy poza dolinami rzek. W Polsce odpływy drenarskie stanowią 4–18% opadów atmosferycznych z odwadnianego obszaru. Wyjaśni to cytat z publikacji prof. Krzysztofa Ostrowskiego: „Wśród mało zorientowanych panuje pogląd, że gleba zdrenowana traci część wody opadowej, przez co tego rodzaju zabieg degraduje środowisko. Gdyby ten pogląd był prawdziwy, to na zdrenowanej glebie nie uzyskiwano by od 1,5 do 2 razy większych plonów roślin niż na takiej samej glebie nie drenowanej”. Dren przejmuje tylko wodę wolną po to, by utworzyć właściwy stosunek wody do powietrza w glebie. Pozostaje woda, którą wyczerpać może tylko roślina przy braku opadów, a nie drenowanie. Dren sztuczny nie może obniżyć zwierciadła wody poniżej swego położenia. Inaczej jest w dolinach rzecznych na użytkach zielonych, gdzie odwodnienie przez sieć rowów i regulację rzek powoduje stałe obniżenie zwierciadła wód gruntowych.

Fachowcy zgodnie więc podkreślają, że nowoczesna melioracja polega na regulowanym procesie nawadniania- odwadniania tego samego obszaru w zależności od nasilenia – braku opadów i od rodzaju terenu. Ale, żeby taką gospodarkę wodą prowadzić, trzeba dysponować jakąś stałą retencją. Nie znaczy to, że można lekceważyć zdolności retencyjne samej gleby. Zdaniem fachowców drenowanie gleby zwięzłej zwiększa jej retencję głównie poprzez oddolne odpowietrzenie gruntu, ponieważ woda, przesiąkając do drenu wypycha powietrze, a w to miejsce może napłynąć woda opadowa.

Ten melioracyjny aspekt wskazuje, że program Stop suszy! nie da się zrealizować siłami jednego resortu oraz PGW Wody Polskie. Potrzebna jest ścisła współpraca z samorządami, agendami Ministerstwami Rolnictwa, Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, inwestorami prywatnymi i oczywiście z czynnikami społecznymi.

Zygmunt Jazukiewicz

Ważniejsze inwestycje wielozadaniowe PGW Wody Polskie:

Stopień wodny Malczyce na Odrze zakończony w 2019 r.

Polder Racibórz Dolny do ochrony przeciwpowodziowej na obszarze 600 km2 zakończony w 2020 r.

Biała Tarnowska – innowacyjna przepławka dla ryb na obszarze NATURA 2000. Łącznie powstanie 19 takich urządzeń na Białej Tarnowskiej.

Stopień wodny Siarzewo – strategiczna inwestycja niezbędna dla zatrzymania procesu stepowienia Kujaw i Pomorza.

Lubiąż i Ścinawa – stopnie wodne kaskady Odry. Będą to obiekty wielozadaniowe.  

Wielowieś Klasztorna – zbiornik retencyjny na rzece Prośnie planowany na 50 mln m3 wody.

Komentuje Waldemar Rukść

18-19
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl