Nadgryzione zdrowie?


21-06-2020 12:55:03

Zdrowe dziąsła to nie tylko podstawa radosnego, promiennego uśmiechu. Lista chorób, do których mogą się przyczynić zapalne schorzenia dziąseł i przyzębia, stale się wydłuża. Podczas webinarium zorganizowanego z okazji Światowego Dnia Zdrowych Dziąseł eksperci alarmowali: choroby przyzębia to co najmniej dwa razy większe ryzyko zawału serca i udaru mózgu.

Problem może dotyczyć niemal każdego z nas, bo jak mówi prof. dr hab. Renata Górska, krajowa konsultant w dziedzinie periodontologii i prezes Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego, problemów z dziąsłami nie ma tylko...1% Polaków. Zatem niemal wszyscy powinniśmy się zgłosić do stomatologa na zabiegi profilaktyczno-lecznicze, a 20-30% populacji z powodu zaawansowania choroby wymaga już specjalistycznego leczenia periodontologicznego. Z powodu krwawiących dziąseł cierpi 40% polskich dwunastolatków!

Problem jest ogólnoświatowy – WHO szacuje, że liczba ciężkich przypadków chorób przyzębia wynosi w skali globu 743 mln, a związane z tym roczne koszty leczenia to ponad 442 mld USD.

Bo to zła bakteria jest

Świadomość chorób narządu żucia jest ciągle niewielka, lekceważymy zmiany próchnicowe oraz choroby przyzębia, jak zapalenie dziąseł, zapalenie przyzębia i periimplantitis (wywołane bakteriami zapalenie wokół implantu). Bakteria Porphyromonas gingivalis to tylko jedna z 300 bakterii, które tworzą biofilm w jamie ustnej, ale to właśnie ona jest najbardziej zjadliwa. Znajdujące się w jej otoczce endotoksyny uruchamiają reakcję zapalno-immunologiczną, co doprowadza do destrukcji tkanek przyzębia.

Trwające dłużej niż 2 tygodnie krwawienie dziąseł powinno skłonić nas do wizyty u stomatologa, bowiem jeżeli nie wyleczymy stanu zapalnego w jego najlżejszym stadium, może skończyć się to nie tylko utratą uzębienia, ale też odbić się na całym naszym zdrowiu. U stosunkowo młodych osób, przed 60. rokiem życia, cierpiących na choroby przyzębia, ponad 2,5 razy częściej występuje choroba wieńcowa i zawał serca. Ponad dwukrotnie zwiększa się też ryzyko udaru niedokrwiennego mózgu. Znaleziono związek chorób przyzębia z destabilizacją blaszek miażdżycowych, cukrzycą typu 2, przewlekłą obturacyjną chorobą płuc, przewlekłą chorobą nerek, reumatoidalnym zapaleniem stawów, z ryzykiem przedwczesnego porodu, chorobami neurodegeneracyjnymi (m.in. z chorobą Alzheimera), a nawet rakiem trzustki. Te same bakterie, które są odpowiedzialne za parodontozę, znajdowano w płynie mózgowo-rdzeniowym, w tkankach płodu i torbielowatych guzach trzustki.

Pochwała szczoteczki

Chorobom przyzębia towarzyszy przewlekły proces zapalny, a miażdżyca ma tło zapalne. Pojawiają się jednak pierwsze prace wskazujące na poprawę rokowania pacjentów kardiologicznych po intensywnym leczeniu chorób przyzębia. Dlatego pacjentów, którzy mają wysokie ryzyko sercowo-naczyniowe, należy poddać leczeniu chorób przyzębia w celu zredukowania zapalenia i zmniejszenia ryzyka powikłań kardiologicznych – powiedział prof. Piotr Pruszczyk, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Kluczowe znaczenie w profilaktyce chorób przyzębia ma higiena jamy ustnej. Krwawiące dziąsła są przede wszystkim wynikiem niewłaściwego oczyszczania zębów, zbyt krótkiego szczotkowania lub nieumiejętnie stosowanej techniki mycia zębów.

Prawda jest taka, że lekceważymy codzienną higienę jamy ustnej. Z badań prof. Górskiej (akcja „Po Pierwsze Zdrowie”, 2018) wynika, że 5% osób nie szczotkowało zębów w ogóle, a kolejne 15% robiło to tylko raz w tygodniu! Natomiast 40% nigdy nie używało nici dentystycznej.

Warto dodać, że zgodnie z wytycznymi Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie higiena jamy ustnej, obok regularnej aktywności fizycznej, znalazła się w podstawie najnowszej piramidy zdrowia. Poza szczotkowaniem zębów prof. Renata Górska zaleca nitkowanie zębów oraz płukanie specjalnymi preparatami. W przypadku kieszonek dziąsłowych (potocznie zwanych zębowymi), w których gromadzą się bakterie, warto stosować irygacje jamy ustnej.

Jedną z lekcji, jakie dzisiaj wynosimy z pandemii koronawirusa, jest duża dbałość o higienę. Miejmy nadzieję, że nawyk częstego mycia rąk, który przyniósł dodatkowy efekt w postaci zauważalnego zmniejszenia zatruć pokarmowych i infekcji szpitalnych, już z nami pozostanie. Czy jednak będziemy pamiętać o zębach? Tu rokowania są mniej optymistyczne.

- Korzystanie z komputera dłużej niż 3 godziny dziennie przez dzieci i młodzież zwiększa ryzyko zaniedbań higienicznych jamy ustnej, sprzyja nieregularnemu spożywaniu posiłków (w tym niejedzeniu śniadań), zbyt częstemu spożywaniu przekąsek, słodzonych napojów gazowanych czy kawy z cukrem. Wraz z wydłużaniem się czasu spędzanego przed komputerem, rośnie także częstość występowania zapalenia dziąseł – tak wyniki badań przeprowadzonych w ramach „Monitoringu stanu zdrowia jamy ustnej” skomentowała prof. Dorota Olczak-Kowalczyk, konsultant krajowy w dziedzinie stomatologii dziecięcej.

Oczywiście od samego komputera zęby i dziąsła się nie psują. Zbyt długie przesiadywanie przed monitorem jest po prostu tzw. behawioralnym markerem postaw i zachowań zdrowotnych niesprzyjających higienie jamy ustnej. A podczas pandemii siedzieliśmy przed komputerem wyjątkowo długo...

if

Komentuje Waldemar Rukść

18-19
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl