Felieton: Przedwczesny optymizm


21-06-2020 13:21:07

Nieszczęście lubią chodzić parami. Zgodnie z tym przysłowiem, oprócz walki z pandemią, przez kilka miesięcy żyliśmy ze świadomością, że czeka nas katastrofalna susza, fatalne zbiory i dramatyczny wzrost cen żywności. W ostatnich dniach przedstawiciele ministerstwa rolnictwa uspokoili trochę nerwowe nastroje wyjaśniając, że majowe deszcze odsunęły widmo katastrofy, choć nie wyeliminują wszystkich problemów. Tak czy inaczej, w kolejnych sezonach aura może nie być aż tak łaskawa, a do listy spraw koniecznych do załatwienia po kryzysie, (chociaż powinno być to zrobione już dawno) należy dopisać również kwestie gospodarki wodnej. Swoją drogą, ta lista problemów, o których przypomniał kryzys, albo je wywołał, i które wymagają rozwiązania robi się coraz bardziej obszerna. Niektórzy liczą na to, że wywołany pandemią wstrząs spowoduje, że ktoś się wreszcie nimi zajmie albo ich załatwienie wymusi obecna sytuacja. Mowa tu m.in. o cyfryzacji administracji, reformie edukacji, reformie służby zdrowia, zmianie przepisów podatkowych itd.

Ostatnio często też możemy przeczytać, że kryzys może być „szansą na rozwój” – i tutaj wstawiamy dowolne zjawisko, branżę itd. Byłbym ostrożny z tym entuzjazmem – wielokrotnie okazywało się, że powtarzane w trakcie kryzysów formuły „czas na zmiany”, „wyjdziemy z tego silniejsi”, „to dobra okazja do zmian”, w rezultacie okazywały się pustymi hasłami. Chociaż coraz pełniejsze ulice i parki wskazywałyby, że powracamy do normalności, to w rzeczywistości gospodarkę czeka najtrudniejszy okres. Nikt nie wie ile czasu będzie trwać wychodzenie z kryzysu. Nie wiemy też, czy nadzwyczajne środki: finansowe, administracyjne i prawne wprzęgnięte do walki z kryzysem przyniosą szybkie i spodziewane efekty. Znajdujemy się w okresie, w którym trzeba dokonywać bardzo trudnych wyborów. Jednym z przykładów była kwestia zamrożenia życia społecznego i gospodarczego w celu ograniczenia rozprzestrzenianiem wirusa. Do dziś nie ustają spory, czy lockdown był potrzebny czy nie. Jeszcze wiele takich dylematów trzeba będzie rozstrzygać w najbliższych latach. Czy skupić się na ratowaniu gospodarki, czy intensywnie zająć się walką ze zmianami klimatycznymi? Czy pomagać za wszelką cenę wszystkim przedsiębiorstwom, czy ograniczyć się do tych, które mają potencjał rozwojowy? Czy utrzymywać za wszelką cenę miejsca pracy, czy raczej skupić się na pomocy finansowej dla pracowników, którzy stracili albo stracą pracę w wyniku kryzysu? Czy zrezygnować z inwestycji na rzecz wzmocnienia programów społecznych? Trudno dziś kategorycznie orzec, które z rozwiązań będą najkorzystniejsze. Jest jednak kilka spraw, których załatwienie nie będzie budzić kontrowersji i przyda się zarówno na dobre i jak i na złe czasy. Reforma administracji, cyfryzacja gospodarki, uproszczenie prawa. To przykłady reform, które przydadzą się niezależnie od sytuacji. A jaka jest rzeczywistość? Dobrą ilustracją może być przykład popularnych ostatnio oczek wodnych. Jak pamiętamy, do ich budowania (z państwowym dofinansowaniem) zachęcał w trakcie wyborczego wiecu prezydent Duda próbując w ten dość specyficzny sposób zwrócić społeczną uwagę na problem retencji i zapobiegania suszy. Jak informował portal Wirtualna Polska, wykopanie oczka wodnego w ogródku może stać się przekleństwem dla właściciela. Dlaczego? Nieprecyzyjne prawo wodne pozwala – zdaniem niektórych prawników – na taką interpretację, przy której oczka wodne traktowane są, jako „śródlądowe wody stojące”. A sprzedaż nieruchomości z takim obiektem, rodzi wiele problemów. Jak widać, niejasne prawo potrafi skomplikować z pozoru proste sprawy.

Andrzej Arendarski, prezes KIG

Komentuje Waldemar Rukść

12-13
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl