Naprawianie urbanistyki i... urbanistów.


19-07-2020 15:13:08

Planiści wyglądają na bezradnych wobec rosnącego chaosu przestrzennego. Ożywili się, gdy Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju rozpoczęło prace nad projektem nowego Prawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Organizacje urbanistów włączyły się do dyskusji o Ustawie, odsłaniając jednocześnie problemy swojego zawodu.

Reforma systemu planowania przestrzennego to szczególnie żenujący przykład niesprawności legislacyjnej kolejnych ekip politycznych, bo trwa od 30 lat, a zadowalających rozwiązań nie widać. Z każdą kolejną nowelizacją nadchodzi nadzieja na upragniony ład.

Planiści reagują

Nowy Projekt w założeniach miał wchłonąć i zmienić nie tylko starą Ustawę, ale także ustawę o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji dróg publicznych, specustawę mieszkaniową, ustawę krajobrazową czy ustawy dotyczące torów wodnych i sieci przesyłowych. Twórcom przyświecała chęć skomasowania i uładzenia wszystkich elementów gospodarki przestrzennej w jednym akcie. Ale diabeł oczywiście tkwi w szczegółach.

Podejmując konsultacje, czołówka urbanistyczna przypomniała o sobie. Oprócz Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN działa Towarzystwo Urbanistów Polskich (TUP), nowe Stowarzyszenie Polska Izba Urbanistów, Kongres Ruchów Miejskich o coraz większych wpływach. Samorządowcy dużych i średnich miast oraz związki metropolitalne także wykazują zrozumienie, że gospodarka przestrzenią nie może być polem gry partykularnych interesów. W trakcie prac nad ostatecznym kształtem projektu, który powinien wyłonić się w końcu 2020 r., głosy tych środowisk będą istotne.

Rozbicie zamiast integracji

Komitet PAN w swoim stanowisku już w 2019 r. stwierdza m.in.: „Z dużym niepokojem obserwujemy wycofywanie się Rządu z długookresowego planowania przestrzennego na poziomie krajowym. Świadczy o tym, proponowana w nowelizacji Ustawy o Zasadach Prowadzenia Polityki Rozwoju, rezygnacja z Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju KPZK, która akcentowała długookresową wizję rozwoju, integrując elementy przestrzenne, gospodarcze i społeczne.(...) Przewidywany dokument długookresowy – Koncepcja Rozwoju Kraju, jest w założeniach całkowicie pozbawiony komponentu przestrzennego. Obecnie dokumentem średniookresowym jest Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR), która nie obejmuje elementów opisywanych dotąd przez KPZK. Pokazuje to m.in. nowa Agenda Terytorialna 2030, której przyjęcie planowane jest na jesień 2020 r. podczas Prezydencji Niemieckiej.(...) Rozrzucenie departamentów, które de facto zajmują się przygotowaniem regulacji ze sfery regionalnej i przestrzennej między różne ministerstwa stoi obecnie w oczywistej sprzeczności ze zadeklarowanym w SOR modelem zarządzania”.

Podobne zastrzeżenia (w lutym 2020 r.) zgłosiło TUP: „Usunięcie KPZK z systemu planistycznego, przy jednoczesnym unieważnieniu, bez vacatio legis, obowiązującego dokumentu koncepcji mającego perspektywę do roku 2030, będzie odebrane jako drugi już – po unieważnieniu planów miejscowych – akt bezpośredniej destrukcji systemu planowania przestrzennego w Polsce. W jego wyniku system decyzyjny państwa zostanie pozbawiony formalnej podstawy i merytorycznych przesłanek do prowadzenia długofalowej polityki przestrzennej i inwestycji o strategicznym dla Polski znaczeniu. To zaś spowoduje, że ulegnie poszerzeniu sfera woluntaryzmu resortowego, którego jaskrawym przejawem są dzisiaj tzw. specustawy".

W myśl nowej Ustawy gminy będą uchwalać plany: przeznaczenia oraz zabudowy, a także standardy urbanistyczne. Plan przeznaczenia będzie ogólny, obejmie teren całej gminy i zastąpi studium, podzieli gminę na maksymalnie 6 stref funkcjonalnych: śródmiejską, miejską, podmiejską, wiejską, rolniczą i leśną oraz naturalną. Na jego podstawie będą wydawane pozwolenia na budowę. Plan zabudowy zastąpi obecne miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Minister w drodze rozporządzenia wprowadzi Krajowe Standardy Urbanistyczne.

Specustawy zamiast planowania

Prezes TUP, dr inż. arch. Tomasz Majda wskazuje ponadto, że rządowy Zintegrowany System Zarządzania Rozwojem (opublikowany w 2018 r.) przewidywał integrację polityk rozwojowych, ale dokumenty realizujące tę strategię bywają sprzeczne ze sobą. Daje o sobie znać echo „Polski resortowej" i różnice zdań między ekspertami z poszczególnych sektorów.

Kongres Ruchów Miejskich wskazał natomiast sam brak rozsądnej reformy gospodarki przestrzennej jako przyczynę słabego efektu specustawy mieszkaniowej z 2018 r. - Rząd w przyśpieszonym trybie przeforsował uchwalenie Lex Deweloper, porzucając prace nad reformą systemu planowania. Nowa ustawa pozwalałaby na stawianie zabudowy wbrew przyjętym dokumentom planistycznym, powiększając chaos przestrzenny. Może być wykorzystana przez inwestorów komercyjnych projektów, a nie tylko dla potrzeb mieszkalnictwa publicznego.

Generalnym zarzutem jest niewątpliwie brak systemowego związku między polityką społeczną i ekonomiczną a gospodarką przestrzenną oraz fakt rozdzielenia kompetencji urbanistycznych między Ministerstwa Rozwoju a Ministerstwo Infrastruktury i inne resorty.

Gdy kadry decydują

- W każdych warunkach prawnych można jednak działać dobrze lub źle. Wiele zależy od kwalifikacji osób w samorządach lokalnych. – Aby pracować w miejskich wydziałach gospodarki przestrzennej, nie trzeba mieć żadnego potwierdzenia kwalifikacji urbanistycznych - mówi Prezes Tomasz Majda. – Architekci z samodzielnym dorobkiem zawodowym unikają zatrudnienia w biurach planistycznych, w efekcie trafiają tu osoby bez doświadczenia, absolwenci innych specjalności, nawet nie związanych z gospodarką. Osoba reprezentująca inne stowarzyszenie dodaje: Deregulacja zawodu urbanisty spowodowała istotną pauperyzację grupy zajmującej się planowaniem przestrzennym. Dostęp do planowania otrzymały osoby bez fachowej wiedzy. Nie obowiązują zasady etyki zawodowej, bo choć każde stowarzyszenie może sobie uchwalić takie zasady, to są one wiążące tylko dla członków"

 W tych warunkach władze muszą podejmować decyzje, które zaaprobują mieszkańcy, decyzje coraz trudniejsze i wymagające coraz bogatszych kwalifikacji i doświadczenia.

Jak zauważyła na Kongresie Urbanistyki Polskiej Barbara Bańkowska, projektantka z Gdyni: - Planowanie przestrzenne idzie w kierunku monofunkcyjności, rozdzielności funkcjonalnej. Rzeczywistość zaś idzie w kierunku wielofunkcyjności i to dotyczącej zarówno poszczególnych części miasta, poszczególnych zespołów miejskich, jak i poszczególnych obiektów. Ta wielofunkcyjność jest akceptowana społecznie.

Pogodzić to trudno, więc urbanista musi być coraz lepszy, a nie jest.

Lider zmian czy słaby urzędnik

Na VI Kongresie Urbanistyki Polskiej w czerwcu 2018 r. w Gdyni jeden z organizatorów, Piotr Lorens przypomniał – Mówimy o zmieniającej się roli urbanistów w kształtowaniu przyszłości naszych miast. Wyrazem tego jest, między innymi, Europejska Karta Planowania, gdzie bardzo jasno zdefiniowano rolę urbanisty jako lidera zmian (...). Otóż wydaje się, że przyszłość planowania miasta nie będzie polegała na planowaniu formalnym, ściśle prawnie zdefiniowanym, ale na planowaniu sieciowym, punktowym albo „eventowym”, takim, że każdy problem urbanistyczny będzie miał inny charakter i inną naturę, i każdy będzie musiał być rozwiązywany z użyciem zupełnie innych technik, metod, narzędzi, przy udziale innych interesariuszy i z odmienną rolą włodarzy poszczególnych miast. Ścierają się przy tym zarówno kwestie programu politycznego, oczekiwań społecznych, jak i zjawisk nieprzewidywalnych.

Codzienność burmistrza

W tej sytuacji bardzo wiele zależy od burmistrzów. Decyzje lokalizacyjne, jakie podejmą, będą kształtowały życie mieszkańców przez wiele dziesięcioleci, a nikt nie chce być po latach przeklinany, lecz chwalony. Prezydent Kielc Wojciech Lubawski tak zarysował na Kongresie ten proces decyzyjny – Praktycznie wszystkie inwestycje miejskie powstają w atmosferze konfrontacji. Jeżeli jakaś zmiana, jakieś rozwiązanie dotyczy np. 10 tys. mieszkańców, to na spotkanie przychodzi 40 osób, które są negatywnie nastawione i mówią „absolutnie nie”. Po 12 latach od wprowadzenia oprotestowanej zmiany zbadaliśmy, czy kielczanie chcieliby powrotu do utrzymania ruchu w centrum. Okazało się, że nie. Rynek przed zmianą to było rondo, a przejście na drugą stronę było po prostu niemożliwe. Dzisiaj rynek jest miejscem ogródków gastronomicznych, zabawy, powstają sceny, gdzie zbierają się mieszkańcy, jest takim integrującym miejscem. Jeśli się okazuje, że argumenty używane przez architektów, urbanistów są na tyle przekonujące, że opozycja (w radzie) mówi OK, my to przyjmujemy, bo to ma sens, to dla mnie to jest papierek lakmusowy. Gdyby tam cokolwiek było nie tak dla dobra ogółu, na pewno by to wyciągnęli na najbliższej sesji rady."

Helena Freino, urbanistka ze Szczecina dodała – Aby podnosić jakość życia w mieście, konieczne są czasem drakońskie decyzje, które wymagają przełamywania oporu społecznego. Dla wielu ludzi wizją miasta jest dobrze mieszkać, w dobrym miejscu, mieć kilka samochodów w rodzinie i łatwo wszędzie dojechać, najlepiej pod same drzwi, mieć jakąś fajną rozrywkę, ofertę rekreacyjną i pójść gdzieś do klubu, może jakiś mały ogródek, gdzie można grillować, ale reszta ich mniej obchodzi. Uważam, że ludzie dziś stali się dosyć mocno egocentryczni, a nawet egoistyczni. Dobro wspólne schodzi na dalszy plan.

Finansowa proza skrzeczy

W tle dyskusji pojawia się oczywiście najważniejszy, choć prozaiczny wątek urbanistycznej codzienności. – Nie oszukujmy się, jest kolejna perspektywa finansowa UE, my się zadłużamy na pokrycie wymaganego udziału własnego. To nie jest tak, że ktoś nam daje 100% pieniędzy na realizację zadań – powiedział na Kongresie Wojciech Lubawski. –Póki te potrzeby są realizowane, jest potrzebny aktywny udział urbanistów, architektów, ale aktywność tej branży w Polsce, ze względów finansowych i możliwości rozbudowy, będzie się zmniejszać albo się przesuwać poza ośrodki miejskie. Chyba że zostaną rozmyte granice administracyjne, bo dziś nie można planować kilka kilometrów poza miastem, a to ma ogromny wpływ na to, co się dzieje w samym mieście.

Urbaniści myślą po prostu o pieniądzach, gdy wraz z władzami lokalnymi utyskują na „pełzającą centralizację" naszego kraju, czy też nakładanie nowych obowiązków bez zapewnienia finansów na ich realizację. Nowa Ustawa o planowaniu przestrzennym mogłaby odmienić i tę prozę życia.

Zygmunt Jazukiewicz

 

 

 

 

 

 

Perspektywa centrum Warszawy z Placu Defilad. Punktowe obiekty indywidualne nie tworzą całości urbanistycznej (zdjęcie: Irena Fober)

 

 

 

 

 

Rynek w Kielcach po usunięciu ronda i stawu z fontanną nie wszystkich zachwyca

Komentuje Waldemar Rukść

18-19
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl