Z historii Towarzystw Technicznych (7). O sposobach współdziałania polskich gazowni


19-07-2020 16:50:45

We wrześniu 1912 r. odbył się VI Zjazd Techników Polskich w Krakowie na odmiennej niż to bywało dotychczas zasadzie. Był zespołem aż ośmiu Zjazdów zawodowych. Jego hasłem było „zapoczątkowanie organizacyi Techników według pracy zawodowej, stworzenie samoistnych zrzeszeń zawodowych, które będą w przyszłości decydować – jako najodpowiedniejsze instytucye – o własnych sprawach”. Na podstawie archiwalnego egzemplarza Przeglądu Technicznego (21/1913) przytaczamy fragmenty jednego z referatów wygłoszonego na tym Zjeździe

Na ostatnim zjeździe przedstawiłem opłakany stan gazownictwa w Królestwie Polskiem, na Litwie i Rusi. Pod zaborem pruskim gazownictwo jest w rękach obcych, w Galicyi zaś jakkolwiek rozwój gazownictwa jest znaczniejszy i niemal całkowicie znajduje się w rękach polskich, to jednak dorobek nasz w porównaniu z gazownictwem niemieckiem przedstawia się bardzo słabo. Z pewnością nikogo nie trzeba przekonywać o doniosłości zadań polskich techników gazowych. Każdy z nas rozumie i szczerze odczuwa społeczny charakter swej roli i pożytek, jaki przez pracę nad rozwojem przemysłu gazowniczego, nad szerokiem upowszechnieniem tego przemysłu u nas na wzór innych krajów kulturalnych, przynieść może krajowi. Przemysł gazowniczy w życiu miast, miasteczek i nawet osad, rozszerzając głęboko zdrowe i trwałe podstawy rozwoju ekonomicznego i wzbudzając krążenie nowych życiodajnych soków, stanowi dźwignię ich rozwoju kulturalnego.

Niezależnie od granic kraju, w którym pracujemy, jako technicy jednego i tego samego zawodu, w wielu razach korzystamy ze zdobyczy techniki gazowej innych narodów, oraz ze zdobyczy tych kulturalnych urządzeń i organizacyi, jakie one stworzyły. Korzystanie to jednak jest ograniczone. Już z natury topograficznego położenia naszego, jako odrzuceni na wschód od tętniącego środowiska postępu techniki gazowej, mamy utrudnione drogi do brania żywego w nim udziału i ograniczać się musimy do bardziej biernej i obserwacyjnej roli.

Stosunki polityczne jeszcze w wyższym stopniu utrudniają nam możność korzystania ze zdobyczy zawodowych organizacyi i nie pozwalają na to zespolenie się, bez którego całkowite i wszechstronne korzystanie ze zdobyczy i urządzeń tego wielkiego ośrodka pracy zawodowej jest niemożliwe.

Wreszcie polityczny antagonizm nie tylko stanowi tamę do przeniknięcia w głąb i powód wstrzemięźliwego traktowania nas nawet w stosunkach zawodowych, ale i u nas samych wzbudza przyczyny, nie pozwalające na szczere współdziałanie i stawiające nas raz w roli towarzyszy wspólnego zawodu o jednakowych tendencyach technicznych, drugi raz przeciwstawiające nas, jako pracowników zawodowych na niwie ojczystej, obowiązanych do obrony kraju przed zalewem produktów obcych i do oparcia się wpływom obcych kapitałów, które dążą do zagarnięcia najrentowniejszych przedsiębiorstw ze szkodą dla bilansu krajowego i dla jego inteligencji zawodowej. Ci z kolegów, którzy pracują w Galicyi, znajdują się w nieco szczęśliwszych od nas warunkach ze względu na odmienny ustrój polityczny tego kraju. Związek zawodowy nie nosi tam tego wybitnego piętna narodowościowego, wskutek czego możliwa jest łączność i szersze współdziałanie, zwłaszcza wobec jednoczącej ich wspólnoty politycznej. Jeszcze jeden bardzo ważny wzgląd ułatwia znakomicie sytuacyę kolegów, pracujących w Galicyi, a mianowicie ten, że przedsiębiorstwa gazowe niemal wyłącznie znajdują się w rękach polskich, a w ostatnich czasach samodzielne eksploatowanie ich stało się wytyczną zasadą gospodarki gminnej, znika więc dla nich potrzeba wchodzenia w konflikt w obronie zagrożonych placówek z obcymi przedsiębiorcami gazowymi, chcącymi uzyskać koncesję.

Całkiem inaczej przedstawia się rzecz w Królestwie, na Litwie i Rusi, gdzie centrów gazowych jest bardzo mało i niemal wszystkie są w rękach przedsiębiorstw obcych, niczem nie związanych z krajem, a częstokroć odgradzających się od niego. Starają się one w dalszym ciągu zagarniać placówki krajowe w swoje ręce, co wobec wręcz przeciwnego zapatrywania się na tę sprawę u nas, niż w Galicyi, wobec zupełnego nieuświadomienia ogółu naszego, niedoceniającego doniosłości przedsiębiorstw gazowych i nie przeciwstawiającego się zamiarom poszukiwaczy koncesyi, nakłada na nas tem konieczniejszy obowiązek bronienia placówek krajowych i to daje właśnie powód do tem większego konfliktu w stosunkach zawodowych z przedstawicielami obcych przedsiębiorstw.

Nawiasem wypada mi tu zaznaczyć, że właśnie Lublinowi i Tarnowowi przypadła w udziale rola pierwszych swoistych w Polsce placówek gazowniczych, a pierwszą gazownią, która z rąk niemieckich przeszła w ręce polskie pod Zarząd miejski, była gazownia krakowska w r. 1886.

Postawione na porządku dziennym Zjazdu VI ukonstytuowanie się stałego Związku inżynierów gazowych polskich zostanie obecnie formalnie przeprowadzone. Istnienie takiej organizacyi już samo przez się będzie ważną podstawą do zawodowych naszych zadań, przez zbiorową interwencyę w poszczególnych wypadkach stanie się orężem do zadośćuczynienia kulturalnym potrzebom kraju, a w pierwszym rzędzie przyczyni się do ugruntowania i wzmocnienia naszego stanowiska w społeczeństwie i do zyskania posłuchu i większego uznania.

Równolegle z tem niezbędną jest rzeczą przeprowadzenie planowej roboty i zorganizowanie takich środków pomocniczych, któreby umożliwiły i ułatwiły spełnienie naszych zadań. Ze względu na wyjątkową sytuacyę, w której się znajdujemy, i szczupłe środki, jakimi rozporządzamy, tak materialnie, jako nieliczne przedsiębiorstwa, jak też liczebnie pod względem sił zawodowych – chodzi mi o naszkicowanie tych możliwych i najniezbędniejszych, zdaniem mojem, jakimi od pierwszej chwili rozporządzać winniśmy…

Przemysł gazowy w Królestwie prowadzony jest przez przedsiębiorstwa obce, nie posiada więc w kraju rozgałęzionych korzeni, nie stworzył również rozległych pomocniczych gałęzi przemysłu, ale posługuje się wytworami zagranicznymi, nie posiada licznych sił zawodowo wykształconych. Elektryczność przeciwnie pod wszystkimi tymi względami związana jest z krajem w znaczniejszym stopniu, posiada kilkakroć liczniejszą falangę ukształconych zawodowo sił swoistych i znaczniejszy wpływ może wywierać. Najlepszym tego dowodem jest chociażby Zjazd VI w Krakowie, gdzie elektrotechnicy, dzięki swej liczebności, potrafili bez trudu uzyskać prawo zorganizowania oddzielnego zjazdu, gdy nam gazownikom (i uważam to za słuszne), odmówiono i dopiero w ostatniej chwili, gdy wykazaliśmy żywotność, pozwolono zorganizować się w oddzielny Zjazd……

Wybór i oprac. Bronisław Hynowski

Komentuje Waldemar Rukść

18-19
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl