Wirtualne nauczanie: plusy i minusy


08-09-2020 20:15:28

12 sierpnia minister edukacji narodowej podpisał projekty 5 rozporządzeń, które pozwolą szkołom i placówkom w razie zagrożenia epidemicznego wprowadzić odpowiednie, dostosowane do sytuacji rozwiązania, cedując tym samym podjęcie decyzji na ich dyrektorów i władze samorządowe.

Jednak do prowadzenia zdalnej nauki, co już dobrze wiemy, same regulacje prawne nie wystarczą!

Problemy z hardwarem

W sierpniu 2019 r. tylko 13% szkół miało szybki internet, a wciąż są takie, które w ogóle go nie mają. A przecież już w 2017 r. rząd w oficjalnych komunikatach zapewniał, że wszystkie otrzymają bezpłatny dostęp do darmowego internetu w ramach Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej „100 Mega na 100-lecie”. Przedłożoną przez ministra cyfryzacji uchwałę zakładającą stworzenie sieci dostępu do internetu łączącej wszystkie szkoły w Polsce (ok. 30,5 tys.) Rada Ministrów przyjęła w czerwcu 2017 r. w ramach obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości. Wirtualna sieć OSE ma korzystać z istniejącej infrastruktury szerokopasmowej. Operatorem jest Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – Państwowy Instytut Badawczy (NASK), odpowiedzialny za jej utrzymanie oraz wybudowanie brakującej infrastruktury. Koszty wdrożenia OSE oszacowano na 320 mln zł, pozyskanych z Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa, a jej funkcjonowania (w tym zakupu usług od operatorów telekomunikacyjnych w celu świadczenia szkołom bezpłatnych usług dostępu do Internetu) – ponad 1,3 mld zł w perspektywie 10 lat sfinansowane z budżetu państwa. Podobnie jak wiele innych ambitnych projektów, także i ten jest wciąż w sferze realizacji – usługę uruchomiono w 8860 szkołach.

Ale sam dostęp do internetu to za mało. Ważna jest też jego prędkość i przepustowość łącza, a z tym bywa różnie. Zdarzało się, że gdy próbowało się do niego podłączyć kilkunastu uczniów, to praktycznie go nie było. Często internet w telefonach uczniów działał o wiele szybciej od szkolnego.

Od kwietnia br. samorządy mogły wnioskować o środki na zakup sprzętu dla uczniów i nauczycieli do zdalnej nauki w ramach projektu „Zdalna Szkoła”, efektu współpracy ministrów edukacji i cyfryzacji oraz starań resortu cyfryzacji, dzięki którym Komisja Europejska zgodziła się, aby zaoszczędzone środki w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa przekazać na zakup sprzętu dla szkół. To ponad 185 mln zł, które otrzymało 2786 samorządów. W połowie sierpnia MEN poinformowało o przeznaczeniu 130 mln zł na zakup komputerów i oprogramowania, sprzętu audiowizualnego oraz sprzętu ochrony osobistej i środków dezynfekcyjnych.

Po drugiej stronie sieci

Jak w zdalnej nauce, bez kontaktu z nauczycielami oraz koleżankami i kolegami, radzili sobie uczniowie i ich rodzice?

W pierwszej połowie czerwca Marlena Plebańska, Aleksandra Szyller i Małgorzata Sieńczewska z Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadziły za pośrednictwem Portalu LIBRUS ogólnopolskie badanie wśród 4178 respondentów (w tym 2961 nauczycieli i dyrektorów szkół oraz 1217 uczniów). Autorki pytały o zalety, wady i sposoby organizacji nauczania zdalnego: co stanowiło szczególne wyzwanie, co udało się osiągnąć, a co należałoby jeszcze usprawnić? Efektem ich pracy jest raport „Edukacja zdalna w czasach COVID-19”, który pokazuje oczami nauczycieli i uczniów, jak polska edukacja przeniosła się do świata online (https://files.librus.pl/articles/00pic/20/07/09/librus/a_nauczanie_zdalne_oczami_nauczycieli_i_uczniow_RAPORT.pdf)

Okazało się, że nauczyciele nie są odpowiednio wyposażeni w narzędzia cyfrowe (sprzęt, oprogramowanie czy dostęp do internetu). Aż 77% zadeklarowało, że do prowadzenia zajęć online wykorzystywało wyłącznie prywatny sprzęt. Na pytanie: „Jak wygląda typowa lekcja prowadzona przez Ciebie w czasie epidemii COVID-19?”, 31% nauczycieli podało, że wykorzystuje platformy umożliwiające komunikację synchroniczną, m.in. MS Teams, Zoom czy Google Hangouts. 27% nauczycieli wysyłało materiały do samodzielnej realizacji przez uczniów, a 19% przekazywało uczniom, jakie zadania mają samodzielnie wypełnić w swoich książkach. Wykorzystanie różnego rodzaju portali edukacyjnych zaznaczyło 13% uczniów, natomiast 8% badanych wybrało odpowiedź „inne”, czyli takie narzędzia jak Skype, Messenger, filmy online czy nawet rozmowy telefoniczne. 3% nauczycieli do prowadzenia codziennych zajęć wybierało dedykowane platformy edukacyjne. Większość korzystała z kilku różnych metod, próbując dostosować pracę do indywidualnych potrzeb swoich i uczniów.

Ważne są odpowiedzi na pytania opisowe. Za największe zagrożenie edukacji online uznano brak możliwości kontroli pracy uczniów, zarówno w aspekcie weryfikacji samodzielności pracy, jak i możliwości aktywizowania czy przeciwdziałania bierności wychowanków. A także: brak bezpośredniego kontaktu z każdym z uczniów, zagrożenie wykluczeniem (techniczno-sprzętowym i kompetencyjnym) oraz brak kontaktów między rówieśnikami. Za jej największy atut uznano dostępność w czasach braku możliwości spotkania z uczniem w szkole, możliwość indywidualizacji metody i tempa nauki, a także poszerzanie kompetencji cyfrowych czy łatwość komunikacji tak istotna dla uczniów nieśmiałych. Dużą liczbę wskazań otrzymała dostępność do nieograniczonych zasobów edukacyjnych, jak galerie internetowe, cyfrowe materiały edukacyjne, a także poszerzanie kompetencji cyfrowych.

Cieszy, że coraz więcej rodziców deklaruje, iż jest w stanie zapewnić każdemu dziecku urządzenie do zdalnej nauki, a nie dzielić je między dwoje lub więcej dzieci. Ale też skarżyli się, że kiedy dziecko otrzymało mailem polecenia, nie potrafili mu wytłumaczyć wielu kwestii. Ze zdalnej nauki cieszyli się też niektórzy nauczyciele, jak np. mój znajomy, który nie musiał codziennie tracić ponad 3 h na dojazdy do szkoły i z powrotem!

Rajd hejterów

Warto jeszcze wspomnieć o rajdach na e-lekcje, bo tak nazwano dołączanie do nich hejterów, uniemożliwiających ich przeprowadzanie. O tym zjawisku poinformowało 20.05. Centrum Informacji Konsumenckiej UKE: Osoby trzecie dołączają do lekcji on-line i zaburzają je w karygodny sposób. Wiele nagrań rajdów opublikowanych jest na Youtubie, na Facebooku lub Instagramie. Podczas takiego „rajdu” dochodzi do puszczania głośno muzyki, wyzywania nauczycieli, wysyłania obraźliwych zdjęć lub gifów oraz ogólnej dezorganizacji zajęć. Nauczyciele są niestety bezradni, bo często to sami uczniowie udostępniają linki do lekcji z prośbą o urządzenie „rajdu” dla zabawy. W jednym z przypadków, dzieci przebywające na takiej lekcji, zamiast materiałów przygotowanych przez nauczyciela zobaczyły film pornograficzny. O zajściu musiała zostać poinformowana prokuratura, gdyż udostępnienie treści pornograficznych osobom nieletnim jest zabronione. Z informacji znalezionych w sieci wynika, że na policję wpłynęły już pierwsze zawiadomienia o cyberprzemocy dotyczące właśnie e-lekcji.

Jerzy Bojanowicz

Fot. Julia Mcameron/pexels

 

Czego nauczyliśmy się?

Za najważniejszy wniosek wynikający z analizy odpowiedzi uczniów na pytania zamieszczone w ankiecie autorki raportu uznały, że poradzili sobie oni z wyzwaniem nauki na odległość, pomimo kłopotów technicznych nauczycieli z obsługą sprzętu, brakiem dostępu do internetu i korzystaniem z narzędzi cyfrowych. Po kilku miesiącach pracy zdalnej docenili oni kontakt, jaki mieli z nauczycielami oraz stworzone im możliwości indywidualizacji pracy. Całościowa ocena wystawiona pedagogom przez uczniów za prowadzenie edukacji zdalnej nie jest jednak wysoka. Uczniowie często poświęcali kilkadziesiąt godzin tygodniowo na wykonywanie zadań jedynie zlecanych przez nauczycieli z wykorzystaniem tradycyjnych podręczników i zeszytów. Bardzo brakowało im wsparcia od pedagogów, możliwości uzyskania od nich pomocy, kiedy czegoś nie rozumieli lub nie potrafili wykonać jakiegoś ćwiczenia. Ich umiejętność samodzielnego uczenia się i przejmowania odpowiedzialności za własną edukację niewątpliwie wzrosła, co wydaje się być wartością dodaną pracy zdalnej. Uczniowie dostrzegają wiele korzyści z profesjonalnie organizowanej i realizowanej edukacji na odległość. Licząc na to, że kompetencje cyfrowe ich nauczycieli ulegną poprawie, oczekują zastosowania w tym sposobie uczenia się bardziej atrakcyjnych materiałów edukacyjnych i nowoczesnych narzędzi cyfrowych. Co zrobią z tym kredytem nauczyciele, pokaże najbliższa przyszłość.

 

Bat na hejtera

W „Ustawie z 19.06. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19” wprowadzono zmiany w przepisach ustawy z 20.05.1971 – Kodeks wykroczeń, przewidujące kary za zakłócanie przez hejterów zdalnych lekcji prowadzonych przez szkoły w czasie epidemii koronawirusa: Art. 107a. § 1. Kto nie będąc do tego uprawnionym, włączając się w transmisję danych prowadzoną przy użyciu systemu teleinformatycznego, udaremnia lub utrudnia użytkownikowi tego systemu przekazywanie informacji, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1000 złotych. § 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 używa słów powszechnie uznanych za obelżywe lub w inny sposób dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo karze grzywny nie niższej niż 3000 złotych”.

Dziwi, że taki zapis znalazł się w tej ustawie (co mają wspólnego dopłaty do kredytów z hejterami?). A czy poskutkuje, wkrótce zobaczymy!

Komentuje Waldemar Rukść

18-19
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl