Felieton. Świętujmy podatki?!


08-09-2020 22:33:31

Lubimy świętować jubileusze. Nic w tym złego. Są okazją do spotkań, wspomnień, refleksji, podsumowań. Pomysły na jubileusze bywają różnorodne, niektóre bardzo oryginalne. Chyba tylko do tej kategorii można zaliczyć pomysł ministerstwa finansów. W mediach społecznościowych i na swoich stronach internetowych resort świętował niedawno stulecie… podatków dochodowych w Polsce. Ministerstwo z dumą przypomniało, że sto lat temu, 27 sierpnia 1920 r., ogłoszono ustawę wprowadzającą powszechne podatki dochodowe. Ta rocznicowa akcja wprowadziła wiele osób w osłupienie, niektórzy nie dowierzali i zastanawiali się, czy to nie był internetowy fejk.

Nic dziwnego, że pomysł ministerstwa spotkał się z falą krytyki i złośliwych komentarzy. Niektórzy dopytywali, czy ministerstwo w podobny sposób będzie świętować rocznicę podwyższenia stawki VAT. Szczerze mówiąc, trudno powstrzymać się od żartów, bo świętowanie przez administrację wprowadzenia podatków to tak, jakby np. PTTK świętowało rocznicę wprowadzenia składek członkowskich.

Ale spróbujmy potraktować tę kwestię poważnie. Mamy więc stulecie podatków dochodowych, ale czy rzeczywiście jest to dla obecnego ministerstwa finansów powód do dumy i świętowania? Od wielu lat mówi się – i to nie bez powodu – że system podatkowy (nie tylko w obszarze podatków dochodowych) jest zbyt skomplikowany, niespójny, niesprawiedliwy. I co szczególnie dokuczliwe dla przedsiębiorców – nieprzewidywalny. Ciągłe zmiany przepisów stały się normą. Tradycją stało się również wprowadzanie przepisów na ostatnią chwilę, bez czasu na przygotowanie.

Co więcej, w ostatnich latach coraz bardziej widoczne staje się wprowadzanie przez rząd nowych obciążeń, których nie nazywa się podatkami, ale np. „opłatami”, dzięki czemu można chwalić się, że „nie planujemy wprowadzania nowych podatków”. Dobrym przykładem jest tzw. opłata cukrowa. Choć uzasadniana względami zdrowotnymi (przepisy zostały przygotowane przez resort zdrowia, a nie finansów) i nazywana „opłatą”, nowa danina jest de facto podatkiem, który od początku przyszłego roku będą musieli płacić przedsiębiorcy słodzonych napojów. Wprowadzane w pośpiechu i w kryzysowej sytuacji nowe przepisy spotkały się z protestem dużej części środowiska przedsiębiorców, którzy apelowali o przynajmniej odłożenie wprowadzenia tego rozwiązania do momentu ustabilizowania sytuacji w gospodarce. Tłumaczyli, że biznes potrzebuje czasu na dostosowanie się, że opłaty są zbyt wysokie w stosunku do siły nabywczej Polaków, że opłata spowoduje wzrost cen, że proces wprowadzania zmian jest chaotyczny i nie uwzględnia skutków wprowadzanych zmian... Wszystkie te apele były jak rzucanie grochem o ścianę. Nowa opłata to tylko jeden z przykładów i nie jest ostatnią pozycją na liście planowanych obciążeń podatkowych czy parapodatkowych. W poczekalni jest m.in. podatek od sieci handlowych, a dziura w budżecie może skłonić rząd do poszukiwania innych, równie oryginalnych pomysłów na jej łatanie.

Wracając do jubileuszu wprowadzenia podatku dochodowego w Polsce – jest taka cecha, którą nazywamy wyczuciem sytuacji. To umiejętność zachowania się odpowiednio do okoliczności. Wydaje się, że resortowi finansów trochę tego wyczucia zabrakło. Zrozumiałbym, że świętuje się podobne rocznice np. po wdrożeniu wielkiej reformy upraszczającej podatki, po osiągnięciu ważnego etapu w podnoszeniu jakości usług publicznych finansowanych z podatków albo po szczęśliwym wyjściu z kryzysu. Ale obchodzenie w środku kryzysu gospodarczego 100-lecia wprowadzenia jakiegokolwiek podatku to chyba nie jest odpowiedni czas.


Andrzej Arendarski, prezes KIG

Komentuje Waldemar Rukść

18-19
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl