Ambitna uczelnia w globalnym świecie


03-10-2020 18:06:48

Z prof. dr. hab. inż. Krzysztofem Zarembą, rektorem Politechniki Warszawskiej w nowej kadencji 2020–2024, rozmawia Irena Fober.

- Jak Politechnika Warszawska, mająca status uczelni badawczej, będzie współpracować z przemysłem i otoczeniem biznesowym? Czy kształcąc przyszłych inżynierów i prowadząc badania naukowe, powinna reagować na potrzeby przemysłu czy też je wyprzedzać?

- Potrzeba współpracy uczelni technicznych z otoczeniem gospodarczym jest bezsporna. Gospodarka potrzebuje innowacyjnych rozwiązań, a uczelnie są ich naturalnym źródłem. Uczelnie, z kolei, potrzebują impulsów rozwojowych pochodzących z przemysłu. Jest niepodważalnym faktem, że głównym impulsem wzrostu efektywności gospodarczej w krajach rozwiniętych są innowacje, tworzone na bazie wiedzy, edukacji oraz działalności badawczo-rozwojowej.

Dzisiaj głównym kanałem współpracy naszej uczelni z otoczeniem gospodarczym są zlecane przez przemysł prace badawcze. Są one cennym źródłem przychodów, niezbędnych dla utrzymania równowagi finansowej. Ale nie taka jest ambicja naszej uczelni. Lokuje się ona zupełnie gdzie indziej – chcemy i potrafimy kreować pomysły i rozwiązania, które w środowisku przemysłowym jeszcze nie zaistniały. Dlatego postrzegam rolę Politechniki Warszawskiej jako wiodącego w regionie ośrodka wnoszącego odkrywczy wkład w wiedzę i kształtującego trendy rozwoju technologii jutra.

- Jakich zatem specjalistów powinna kształcić Politechnika Warszawska?

- Musimy przyzwyczaić się do myśli, że kształcimy specjalistów nie dla współczesnych, lecz przyszłych potrzeb rynku. Przygotowujemy absolwentów do wejścia w globalny i niezwykle szybko zmieniający się rynek wymiany wiedzy. Dlatego siłą dobrych uczelni jest dawanie przyszłym absolwentom rzetelnych podstaw teoretycznych i nauczanie metodologii działalności inżynierskiej. Nie jest naszą ambicją kształtowanie wąsko wyspecjalizowanych specjalistów, lecz ludzi o szerokich horyzontach i o dużej łatwości adaptacji do interdyscyplinarnych zadań.

- Czy w związku z tym planowane są zmiany w sposobie kształcenia, np. położenie większego nacisku na interdyscyplinarność i kształcenie projektowe, najbardziej chyba zbliżone do pracy inżyniera?

- Od lat szczycimy się wysokim poziomem kształcenia, potwierdzonym wynikami rankingów. Od 15 lat PW zajmuje trzecie miejsce w rankingu uczelni Perspektyw, zaraz za takimi naukowymi gigantami, jak Uniwersytety: Warszawski i Jagielloński. W 2020 r. w rankingu inżynierskich kierunków kształcenia na 20 naszych ewaluowanych kierunków zajęliśmy 19 pierwszych miejsc i jedno drugie miejsce. Jest to wynik znakomity, nie zmienia to jednak naszego przekonania, że musimy zmieniać metody kształcenia, dopasowując je do współczesnych trendów i możliwości percepcji studentów. W uczelni technicznej najefektywniejszą formą nauczania jest metoda projektowa, umożliwiającą pracę zespołową, interdyscyplinarną, kształcącą kompetencje społeczne. Takie formy kształcenia chcielibyśmy wprowadzać jak najszerzej. Planujemy także stworzenie programu interdyscyplinarnych studiów międzyobszarowych, śmiało łączących różne dyscypliny, np. studia miejskie łączące nauki społeczne z informatyką, inżynierią lądową, transportem i urbanistyką.

- Jakie będą najważniejsze zmiany w funkcjonowaniu i strukturze uczelni związane z Konstytucją dla Nauki?

- Zacznijmy od zmian strukturalnych. Konstytucja dla Nauki nie wymusza takich zmian, choć nowy system ewaluacji, w którym w miejsce wydziałów będą teraz oceniane reprezentowane przez uczelnię dyscypliny naukowe, nasuwa naturalny pomysł nowego podziału uczelni, na jednostki związane z poszczególnymi dyscyplinami. W przypadku PW, w której ogromny udział mają badania interdyscyplinarne, taki pomysł uznaliśmy za niekorzystny dla naukowego rozwoju. Jako przykład mogę użyć dyscypliny informatyki technicznej i telekomunikacji. Specjaliści z tego obszaru działają na naszej uczelni w tak zróżnicowanej problematyce, jak np.: bioinformatyka, sztuczna inteligencja, sterowanie autonomicznymi pojazdami, geoinformatyka, modelowanie procesów fizycznych i chemicznych, modelowanie zjawisk społecznych i wiele, wiele innych… Wyrwanie ich z macierzystych, interdyscyplinarnych wydziałów, zbudowałoby niepotrzebne bariery współpracy. Dlatego broniłem tradycyjnej struktury wydziałowej Politechniki Warszawskiej. Jednocześnie zawsze deklarowałem i deklaruję zachętę i wsparcie dla wszelkich oddolnych inicjatyw integracyjnych – łączenia wydziałów czy tworzenia międzywydziałowych szkół dydaktycznych lub badawczych. Tak właśnie postrzegam ewolucyjny charakter zmian.

- Czy w zarządzaniu Politechniką będzie pan czerpał ze swoich doświadczeń np. z pracy w CERN?

- CERN i Politechnika Warszawska to dwa zupełnie różne światy. CERN jest ośrodkiem, w którym etatowi pracownicy stanowią margines, natomiast większością są goście z instytucji badawczych z całego świata. Zarządzanie i obsługa administracyjna tego tygla kultur i przyzwyczajeń wydaje się być zadaniem karkołomnym. Tym bardziej imponowała mi sprawność obsługi administracyjnej, sprowadzająca do minimum biurokratyczne obciążenie kadry badawczej. Nauczyłem się tam, jak sprawnie i harmonijnie może działać ogromny zespół, złożony z ludzi pochodzących z różnych krajów i kultur, o ile łączy ich zaangażowanie we wspólny cel. Nauczyłem się, że w takim różnorodnym zespole, skupiającym profesorów, doktorów, magistrów, doktorantów i studentów może istnieć wewnętrzna hierarchia bazująca na kompetencjach i zaangażowaniu, a nie na stopniach, tytułach i stanowiskach.

Czy te doświadczenia można przenieść na nasze realia? Nie do końca. Jednak te doświadczenia wyznaczają dla mnie pewien cel, być może wciąż nieosiągalny, do którego chciałbym dążyć. Nie akceptuję rzeczywistości, w której znaczną część czasu badaczy zajmuje np. formułowanie wymagań dla procedury zamówień publicznych, tworzenie nadmiernie rozbudowanych wniosków i równie obszernych raportów.

- Jednym z priorytetów związanych z zarządzaniem uczelnią jest większe wsparcie cyfrowe dydaktyki i administracji, ważne również w kontekście zdalnego nauczania i pandemii koronawirusa.

- Wykorzystanie możliwości cyfrowego świata, tak naturalnego dla młodszych pokoleń, powinno być wizytówką wszystkich uczelni, a przede wszystkim – uczelni technicznych. Tu muszę przyznać, że Politechnika Warszawska, predestynowana do roli lidera w tym obszarze, trochę go zaniedbała. Pandemia koronawirusa spowodowała gwałtowny zwrot w kierunku masowego wykorzystania zdalnego, cyfrowego nauczania. Poradziliśmy sobie z tym problemem nadspodziewanie sprawnie, ale jednocześnie pojawiła się uzasadniona refleksja, że od lat zbyt ostrożnie wykorzystywaliśmy nowe możliwości, jakie daje nauczanie zdalne. Ta forma nauczania niewątpliwie pozostanie w repertuarze proponowanych przez nas form nauczania, także po opanowaniu epidemii. Pozytywnie ocenia ją wielu nauczycieli akademickich i większość studentów. Musimy jej jednak używać mądrze, pamiętając, że niektóre formy zajęć, w przypadku uczelni technicznych chociażby zajęcia laboratoryjne, nie dadzą się tą formą zastąpić, a są one niezbędnym komponentem kształcenia inżyniera. Pomyślmy jednak, jak można podnieść jakość edukacji, dając np. możliwość zaliczenia części wymagań programowych przez korzystanie ze światowych zasobów edukacyjnych.

Innym aspektem cyfrowego świata jest wsparcie szeroko rozumianej administracji. Na naszej uczelni prowadzone są prace zmierzające do wprowadzenia elektronicznego obiegu dokumentów. Podjęliśmy też wysiłki skierowane ku integracji systemów obsługi procesu dydaktycznego. Traktujemy je priorytetowo, mając świadomość, jak bardzo mogą ułatwić realizację pewnych procesów. Nie zmienia to przekonania, że informatyzacja procesów nie usunie głównych problemów związanych z ogromnym poziomem biurokratyzacji – możliwość złożenia podpisu elektronicznego jest przecież marginalnym ułatwieniem dla pracownika naukowego, który potrzebuje zakupić określone urządzenie, a musi przebrnąć przez zawiłości procedury zamówień publicznych…

- Czy zmieni się model współpracy międzynarodowej, z największymi uczelniami warszawskimi oraz z innymi politechnikami w kraju?

Mam nadzieję, że tak. Nie tylko dlatego, że jestem przekonany, iż w dzisiejszym globalnym i interdyscyplinarnym świecie nic tak nie wzmaga potencjału badawczego jak współpraca między jednostkami badawczymi dysponującymi komplementarnymi kompetencjami naukowymi. Moja nadzieja wynika też z pewnych obserwacji – udział w spotkaniach gromadzących rektorów wielu uczelni utwierdził mnie w przekonaniu, że nie jestem w tym przekonaniu odosobniony. Dominuje tu dążenie do współpracy. Duże nadzieje pokładam we współpracy uczelni stołecznych. Uważam, że ich powinnością jest wspieranie władz miasta w rozwiązywaniu pojawiających się problemów, takich jak np. czystość powietrza i wód, jakość miejskiej infrastruktury technicznej, logistyka transportu czy miejski ład urbanistyczny.

Nie śmiem prognozować, jak będzie wyglądała nasza współpraca ze znamienitymi stołecznymi uczelniami, Uniwersytetem Warszawskim i Warszawskim Uniwersytetem Medycznym, bowiem zależy to od woli władz i społeczności wszystkich potencjalnych partnerów, ale mogę wyrazić zdecydowany pogląd – chciałbym zabiegać o dołączenie Politechniki Warszawskiej do federacji UW i WUM w przekonaniu, że taki alians byłby dla wszystkich uczelni korzystny, tworząc sfederalizowaną jednostkę o niezwykle rozbudowanym, interdyscyplinarnym polu kompetencji.

- Politechnika Warszawska i jej kampus ma być dla społeczności akademickiej    przyjaznym miejscem do prowadzenia badań naukowych i studiowania. Czy w związku z tym planowane są nowe inwestycje infrastrukturalne? Jak to się ma do często powtarzanej opinii, że dzięki funduszom unijnym wybudowaliśmy dosyć murów, a teraz czas wypełnić nowe laboratoria nauką?

- Przytoczone stwierdzenie jest przynajmniej częściowo prawdziwe. Fundusze unijne pozwoliły na wybudowanie wielu murów, ale nie tylko murów – także na wypełnienie ich bardzo nowoczesną aparaturą. Nasza uczelnia bardzo efektywnie wykorzystała tę szansę. Czy jednak rzeczywiście nadszedł czas na wypełnienie tych miejsc nauką? W naszej uczelni w znakomitej większości przypadków odpowiedź brzmi – nie, bo po prostu nowe laboratoria od początku są intensywnie wykorzystywane.

Mówiąc w programie wyborczym o planach inwestycyjnych, miałem na myśli zupełnie inne zamierzenia. Deklarowałem, że chciałbym sprawić, by Politechnika Warszawska stała się miejscem, w którym czujemy się komfortowo, z którym się identyfikujemy i gdzie znajdujemy spokój i natchnienie. Kampusy prestiżowych uczelni zawsze powstawały z taką myślą. Tak też zaczynała się historia naszej uczelni – każdy budowany gmach stawał się jej wizytówką. Dziś wiele budynków jest w złym stanie technicznym, podobnie jak tereny wspólne – rekreacyjne, sportowe, publiczne. Gdzieś zanikła estetyczna spójność. Chciałbym ten obraz zmienić i uważam, że są wszelkie ku temu szanse. Trzeba w tym celu opracować ambitną i technologicznie ultranowoczesną wizję rozwoju przestrzennego.

Chciałbym zainicjować śmiały plan powiązania przestrzennego kampusu centralnego z południowym, tworząc przecinającą Trasę Łazienkowską oś komunikacyjną północ-południe, wiążącą, przez Pole Mokotowskie, oba tereny za pomocą – być może niedługo stworzonego przez nas – systemu autonomicznego transportu. Marzy mi się wykorzystanie obszarów wokół tej osi jako terenów wspólnych, z systemem modularnych, rekonfigurowalnych laboratoriów, z nowoczesną mediateką, wyposażonych w dostępną przez całą dobę strefę do nauki oraz w sale konferencyjne. Planuję także zachęcić władze zaprzyjaźnionych warszawskich uczelni do wspólnego uczynienia z fragmentu Pól Mokotowskich międzyuczelnianego terenu sportu i rekreacji z nowoczesnymi obiektami sportowymi.

- Czy te ambicje i plany da się pogodzić z niepewną sytuacją gospodarczą?

- Tak. Podstawą rozwoju są – i muszą być – marzenia, ambicje i śmiałe plany, abstrahujące od gospodarczej koniunktury. Uczelnia, taka jak Politechnika Warszawska, jest ogromnym organizmem, charakteryzującym się typową dla takich tworów bezwładnością, co powoduje, że strategię jej rozwoju trzeba formułować w skali dziesięcioleci. Ambicja pogoni za wiodącymi uczelniami europejskimi wymaga konsekwentnej, odważnej wizji rozwoju. Bez niej będziemy skazani na zwiększanie dystansu i stopniową marginalizację. Załamanie koniunktury gospodarczej może spowodować zahamowanie procesów rozwojowych. Na taką okoliczność mamy plan B – mniej ambitny, zachowawczy, zmierzający do zachowania bezpieczeństwa uczelni i jej pracowników, studentów i doktorantów. Oby nie przyszło go realizować…

- Dziękuję za rozmowę.

Komentuje Waldemar Rukść

20-21
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl