Gwiezdne wojny coraz bliżej


03-10-2020 19:19:52

Następnym teatrem konfliktu prawdopodobnie będzie orbita Ziemi - co może mieć tragiczne konsekwencje dla nas wszystkich.

Kiedy słyszymy „wojna kosmiczna”, nasuwają się przed oczy obrazy, które mogłyby pochodzić z filmu Gwiezdne Wojny: walki powietrzne w kosmosie, poruszające się z prędkością światła statki kosmiczne, lasery niszczące planety i astronauci z broniami kierowanej energii. Równie dobrze można by to wszystko odrzucić jako absurd. To dlatego polecenie przez prezydenta Trumpa utworzenia amerykańskich „sił kosmicznych", nie wzbudziły powszechnego zainteresowania. Ale ten jego pomysł wcale nie jest nierealny.

Nowe pole walki

- To absolutnie nieuniknione, że zobaczymy, jak konflikt przeniesie się w kosmos - mówi Michael Schmitt, profesor prawa międzynarodowego i ekspert wojny kosmicznej z University of Exeter w Wielkiej Brytanii.

Podczas zimnej wojny Rosja i USA rozważały koncepcje broni kosmicznych. Jedna z nich nosiła nazwę "pręty od Boga" lub bombardująca, kinetyczna broń. Był to rodzaj kosmicznego bombowca, który miał zrzucać na niczego niepodejrzewających nieprzyjaciół pręty wolframowe. Gdy spadały z orbity, nabierały takiej prędkości, że uzyskiwały siłę rażenia bomby atomowej, ale bez opadu radioaktywnego. Jednak takie systemy są zbyt kosztowne, oraz zapewne zakazane przez międzynarodowe traktaty, a satelity, które by je posiadały, są łatwym celem do zestrzelenia.

W dzisiejszych czasach żołnierz wojny kosmicznej jest sponsorowanym najprawdopodobniej przez państwo, siedzącym przy komputerze, hakerem, który wysyła polecenia mające na celu zmylenie lub wyłączenie satelitów wroga. W każdej wojnie jedna strona będzie dążyć do pozbawienia drugiej zdolności do funkcjonowania. W dzisiejszych czasach oznacza to atakowanie satelitów.

Podwójne zastosowania

Chociaż traktaty stanowią, że nie można umieszczać na orbicie instalacji wojskowych ani broni masowego rażenia, istnieje jednak pewna szara strefa. Wiele rozwiązań można wykorzystać do celów pokojowych i wojskowych. Weźmy jako przykład rosyjskie i chińskie satelity manewrowe. Chociaż uważa się, że te konkretne testy są prawdopodobnie przeznaczone do celów wojskowych, to spotkania w kosmosie są również technologią, którą Chiny muszą opanować w celu sprowadzania próbek skał księżycowych na Ziemię.

Europejska Agencja Kosmiczna ma zajmować się wyłącznie pokojową eksploracją i wykorzystaniem kosmosu. Opracowuje sposoby usuwania z orbity starych statków kosmicznych i fragmentów kosmicznego gruzu. Jednak krytycy zwrócili uwagę, że jeśli jakaś technologia może wyśledzić i wypchnąć martwego satelitę z orbity, to może zrobić to samo z działającym - stając się w ten sposób potencjalną bronią.

Przestrzeń kosmiczna jest inna niż 50 lat temu. Wtedy była miejscem wyścigu między supermocarstwami; dziś służy wszystkim. Kiedy patrzymy na prognozę pogody, kiedy korzystamy z nawigacji satelitarnej, kiedy słuchamy radia lub dzwonimy przez telefon komórkowy, kiedy kupujemy online; te informacje, czy dane, są w jakiś sposób przekazywane przez satelity.

Syndrom Kesslera

Chmura szczątków utworzona z rozbijanych satelitów może łatwo zderzyć się z innymi satelitami, niszcząc je i wywołując reakcję łańcuchową, która może szybko otoczyć Ziemię pasami gruzu. Orbity stałyby się tak niemożliwe do żeglugi, że nasz dostęp do kosmosu zostałby całkowicie zablokowany, a satelity, na których polegamy, byłyby rozbijane na drobne kawałki. Ten koszmarny scenariusz jest znany jako syndrom Kesslera - sytuacja opisana przez amerykańskiego astrofizyka i pracownika NASA Donalda J. Kesslera, w której kosmiczne śmieci nagromadzone na niskiej orbicie okołoziemskiej zderzają się ze sobą, generując w ten sposób nowe szczątki, które z kolei ponownie się ze sobą zderzając generują jeszcze więcej odłamków. Ten samonapędzający się proces może doprowadzić do takiego zagęszczenia kosmicznych odpadów, że nowe satelity będą narażone na bardzo wysokie ryzyko kolizji. Jest oczywiste, że jeśli walczący zaczną rozbijać swoje satelity, powstaje także ryzyko dla nie zaangażowanych w ten konflikt stron.

Jak dotąd nie ma międzynarodowego prawa dotyczącego tworzenia kosmicznych śmieci. Europejska Agencja Kosmiczna, aby zabezpieczyć cywilny dostęp do przestrzeni kosmicznej, przygotowuje propozycję programu bezpieczeństwa kosmicznego. Opracuje ten program w ciągu najbliższych 18 miesięcy i przedstawi go do finansowania europejskim ministrom nauki.

Istnieje również międzynarodowe konsorcjum ekspertów ds. prawa, wojska i kosmosu, które opracowuje The Woomera Manual on the International Law of Military Space Operations. Jest to międzynarodowy projekt sponsorowany przez University of Exeter w Wielkiej Brytanii; University of Nebraska, USA; University of Adelaide i University of New South Wales w Australii. Istnieją również instytucje wspierające, takie jak Xiamen University w Chinach i US Naval War College w Rhode Island. Przy rosnących napięciach międzynarodowych i widocznych codziennych eskalacjach śmiałych cyberataków, do rozpoczęcia ataku na satelity może być potrzebny tylko niewielki impuls.

Pociski

USA, Rosja i Chiny zademonstrowały swoje możliwości wystrzeliwania pocisków z Ziemi w celu przechwytywania i niszczenia satelitów. Stany Zjednoczone rozpoczęły program badawczy mający na celu zestrzeliwanie statków kosmicznych prawie natychmiast po wystrzeleniu przez Rosjan pierwszego satelity, Sputnik 1 w 1957 roku. We wczesnych latach sześćdziesiątych Rosjanie testowali system o nazwie Istrebitel Sputnik (satelita myśliwski). Został zaprojektowany tak, aby mógł zbliżyć się do celu, eksplodować, niszcząc obydwa satelity. Chociaż projekt został ostatecznie zarzucony, to nadal trwa testowanie i rozwój podobnych systemów. W 2015 roku Rosjanie z powodzeniem przetestowali przeciwsatelitarny pocisk.

W następstwie chińskiego testu antysatelitarnego w 2007 r. USA wystrzeliły własny pocisk, niszcząc nieudanego szpiegowskiego satelitę, który stopniowo opadał na Ziemię. Jednak takie zniszczenia mogą powodować powstawanie niebezpiecznych chmur śmieci kosmicznych, które zagrażają innym satelitom.

Oślepianie laserem

W latach 70. Lawrence Livermore National Laboratory w Kalifornii pracowało nad projektem Excalibur, którego celem było zdetonowanie broni jądrowej w kosmosie. Następnie lasery miały skupić powstałe promieniowanie rentgenowskie na nawet 50 nadlatujących pociskach, aby je zniszczyć, gdy przemieszczały się w kosmosie w kierunku Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Projekt upadł jednak z powodu braku postępu i funduszy. Obecnie głównym zastosowaniem laserów jest oślepianie satelitów szpiegowskich i utrudnianie im gromadzenie informacji. Według pewnych doniesień Chiny i Iran użyły laserów przeciw satelitom USA i jest prawdopodobne, że Zachód zrobi to samo. Jeśli jednak laser opromieniowuje kamerę satelity zbyt długo, może to na trwale, a nie tylko chwilowo. go oślepić.

„Bomby" logiczne

Prawdopodobnie w ten sposób nastąpi pierwsze uderzenie w wojnie kosmicznej. Na przestrzeni lat odnotowano szereg hakerskich ataków na systemy satelitów, w tym na satelity meteorologiczne NASA w 2007 i 2008 r., jednak nie doniesiono o żadnych trwałych uszkodzeniach.

Polecenia wydawane podczas konfliktu sterowniczym silnikom mogą powodować bezładny obrót statku kosmicznego lub przemieszczenie go na bezużyteczną orbitę. Na Ziemi w 2009 r. fragment złośliwego oprogramowania nakazał irańskim wirówkom jądrowym zbyt szybkie obroty, co było powodem ich zniszczenia bez możliwości naprawy. To samo może się zdarzyć z satelitami. Hakerzy mogą pracować nad umieszczaniem w systemach sterowania statków kosmicznych, opartych na sztucznej inteligencji, procedur programowych (bomb logicznych). Mogą być aktywowane, po odebraniu ustalonego sygnału lub po spełnieniu określonych warunków. Europejska Agencja Kosmiczna rozważa obecnie ochronę w postaci technik szyfrowania kwantowego.

Jest też podejście znacznie bardziej brutalne. Jeden satelita po prostu zbliża się do drugiego, uderza go i wyrzuca z orbity. Bardziej wyrafinowaną wersją jest statek kosmiczny wyposażony w mechaniczne ramiona, które chwytają cel, odrywają panele słoneczne lub instrumenty. Innymi słowy, są to walczące w kosmosie roboty. Może to wyglądać na science fiction, lecz Martin Schmitt z University of Exeteruważa że nie jest to naukowa fikcja. Wiele z tych programów jest ściśle tajnych, a niektórzy wojskowi mówią o tego rodzaju operacjach. 6 marca tego roku dyrektor Agencji Wywiadu Obrony, generał Robert P. Ashley Jr, zeznawał przed komisją sił zbrojnych Senatu USA w Waszyngtonie i powiedział, że Rosja i Chiny opracowują do użycia w wojnie kosmicznej uzbrojenie, które obejmuje takie satelity. Jest też pewne, że także nad nimi pracują Stany Zjednoczone.

Eskalacja?

Ostatnio USA i Wielka Brytania oskarżyły Rosję o testowanie broni przeciwsatelitarnej w kosmosie, co jest sygnałem, że wyścig zbrojeń w kosmosie nabiera realnych kształtów. Generał John Raymond, szef nowych sił kosmicznych USA, powiedział, że rzekomy test rosyjskiej rakiety, przeprowadzony 15 lipca, był „kolejnym dowodem ciągłych wysiłków Rosji w zakresie opracowywania i testowania systemów kosmicznych i jest zgodny z opublikowaną przez Kreml doktryną użycia broni, która zagraża amerykańskim i sojuszniczym kosmicznym aktywom”.

Powiedział, że rakieta została wystrzelona z jednego z dwóch satelitów, które manewrowały blisko satelitów USA. Rosja twierdzi, że jej kosmiczna aktywność jest czysto pokojowa, ale Raymond oświadczył, że aktywność statku kosmicznego biorącego udział w wystrzeleniu była niezgodna z jego oficjalnym przeznaczeniem jako satelity inspekcyjnego.

Maciej Kamyk

W maju 2014 r. Rosjanie wystrzelili tajemniczego satelitę, Olymp-K, który manewrował na orbicie zbliżając się do satelitów Intelsat 901 i Intelsat 7. Eksperci sądzili, że Rosjanie testują przyszłą broń kosmiczną, ponieważ taka orbitalna działalność jest dokładnie tym, czego można by oczekiwać od szturmowego satelity zaprojektowanego do zbliżania się do innego i wyłączania go z eksploatacji.Oryginalny, ale większy, rosyjski, zwrotny satelita wojskowy, Polyot, pochodzi już z 1963 roku. Ekspertami w opracowywaniu małych, zwrotnych satelitów, które zmieniają orbity i dokonują wielokrotnych przechwyceń, są Chińczycy ze swą serią satelitów Shijian. Zademonstrowali oni także inną, wojskową opcję kosmiczną. W 2007 roku zniszczyli jeden ze swoich satelitów meteorologicznych za pomocą rakiety wystrzelonej z ziemi. Ten satelita FY-1C znajdował się na wysokości 865 km i został trafiony przez rakietę lecącą z prędkością 8 km/s. Rozpadł się na około 150 000 kosmicznych śmieci.Inną opcją byłyby cyberataki, wymierzone w satelity, lub stacje naziemne, które je kontrolują.

 

 

 

 

 

 

 

Zniszczenie laserem (https://www.thesun.co.uk/)

 

 

 

 

 

 

 

Kosmiczne śmieci (www.nasa.gov)

Komentuje Waldemar Rukść

20-21
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl