Ginące zawody (7). Ludwisarstwo - zawód z królewskim patronatem


03-10-2020 19:35:59

W XIX w. w związku z rozwojem przemysłu metalurgicznego ludwisarstwo praktycznie przestało istnieć - podaje Wielka Encyklopedia Powszechna PWN (1965 r. tom VI). A w encyklopediach późniejszych treść hasła ulega już tylko modyfikacji stylistycznej: Ludwisarstwo upadło w XIX w. w związku z rozwojem przemysłu metalurgicznego.

Warto zatem bliżej przyjrzeć się różnym etapom rozwoju tego rzemiosła, które miało przez wiele wieków duże znaczenie gospodarcze i kulturowe. Pięć tysięcy lat w dziejach świata jest stosunkowo niedługim okresem, ale w historii jednego rzemiosła wystarczająco długim, aby zasłużyć na miano jednego z najstarszych i szanowanych zawodów. Wytapianie miedzi stopowej z rud mieszanych zawierających As i Pb, jej odlewanie i kucie datuje się na 4000 tysiące lat p.n.e., a otrzymywanie brązu przez stapianie miedzi z rudą cyny i miedzi z cyną, odlewanie i kucie na ok 2500 tysiąca lat p. n. e. Konieczność wykonywania odlewów z otworami (np. grot strzał, dzid, siekier etc.) spowodowało wprowadzenie metody wytapianych modeli.

Brąz odegrał w cywilizacji ludzkiej rolę niebagatelną, a ludwisarstwo stanowi w dziejach rzemiosła artystyczego w Polsce pozycję poważną - skonstatował prof. Jan Samek. - O wyrobach z brązu, cyny, czy ołowiu znacznie trudniej pisać, gdyż nikt jeszcze nie podjął się całościowego omówienia tej dziedziny. Ten wybitny znawca problematyki rękodzieła artystycznego stwierdził to jeszcze w końcu minionego wieku. I od tego czasu niewiele się zmieniło, acz powoli rośnie ilość prac obejmujących wycinkowe zagadnienia, co pozwala na bliższe zapoznanie się z wybitnymi dokonaniami rzemieślników – odlewników.

Ludwisarstwo jako rzemiosło związane z odlewaniem i obróbką wytworów z brązu, spiżu, miedzi i mosiądzu wykształciło się w XIII w. Najstarsze cechy ludwisarzy powstawały w zachodniej Europie w XIII wieku, zwłaszcza we Francji i w Niemczech. W Polsce głównym ośrodkiem ludwisarstwa wówczas był Kraków, ale biorąc również pod uwagę liczbę czynnych warsztatów i pracujących w nich ludwisarzy wymienić należy także Gdańsk Poznań, Lwów. I oczywiście Warszawę. Tu sztukę ludwisarską uprawiał Daniel Tym, wykonawca odlewu posągu i czterech tablic do kolumny Zygmunta III Wazy. Oprócz ludwisarni królewskich także niektórzy z polskich magnatów mieli własne ludwisarnie, czego przykładem jest ludwisarnia Radziwiłłów w Nieświeżu.

Król polskich dzwonów?

Nikt z rodaków nie ma chyba najmniejszych wątpliwości, że jest nim Zygmunt, zwiastujący Polakom przełomowe chwile w dziejach ojczyzny. W tym roku mija dokładnie 520 lat od zamówienia przez króla Zygmunta i wykonania dzwonu przez Hansa Behama w jego krakowskiej ludwisarni. Na wieży Katedry Wawelskiej umieszczono go 9 lipca 1521 r., a w cztery dni później krakowianie po raz pierwszy usłyszeli jego głos. Jego legendę utrwalił obraz Jana Matejki z 1874 r. Zawieszenie dzwonu Zygmunta na wieży katedry w Krakowie w 1521 r. Jako dziesięciolatek ze szkolną wycieczką po raz pierwszy w Krakowie, podziwiałem wraz z kolegami, ów potężny, ważący ponad 12 t dzwon w wieży zygmuntowskiej w północnej części katedry wawelskiej. Jego serce mierzy 220 cm, a on sam 460 cm. My już wtedy byliśmy czytelnikami „Horyzontów techniki” i zapytaliśmy naszą przewodniczkę, jak odlewa się dzwony. I usłyszeliśmy: jutro jedziecie do Nowej Huty i tam się dowiecie. W Nowej Hucie byliśmy, ale o ludwisarstwie nic nam nie opowiedziano skoro tam królowała nowoczesna (jak owe czasy) metalurgia.

A technologia odlewania dzwonów stanowi niejako oddzielną specjalizację w ludwisarstwie - podkreśla prof. dr hab. inż. Piotr Wasilewski zwracając uwagę, iż ze względu na kształty dzwonów, które są najczęściej bryłami obrotowymi. pretendują do stosowania technologii w formach wzornikowych z użyciem fałszywego modelu.

O procesie wykonywania dzwonu interesująco opowiada mgr inż. Zbigniew Felczyński, absolwent AGH, kontynuator dwóchsetletniej tradycji ludwisarskiej rodu Felczyńskich. Przypomina, że wykonanie dzwonu wymaga stworzenia wieloelementowej formy glinianej. Najpierw buduje się rdzeń, czyli jej wewnętrzną część. Zbudowany z cegieł stożek pokrywa się grubymi warstwami mieszanki składającej się głównie z gliny, nakładając ją ręcznie na całą powierzchnię. Każda warstwa gliny musi dokładnie wyschnąć przed nałożeniem następnej. Wraz z kolejnymi warstwami, początkowo stożkowa forma staje się bardziej obła i przybiera kształt wewnętrznej powierzchni przyszłego dzwonu. W utrzymaniu precyzji pomaga szablon, wycięty z metalu w pożądanym kształcie, możliwy do obracania wokół budowanego rdzenia wykrój odpowiadający kształtowi dzwonu. Po zakończeniu tego etapu budowy warstwę izoluje się i zaczyna nakładać tzw. dzwon fałszywy. Ta właśnie część odpowiada kształtem przyszłemu dzwonowi. Składa się również z kolejnych warstw gliny, nakładanej tym razem pędzlem- cieniej (precyzję wykonywania sprawdza się przy użyciu kolejnego szablonu). Dzwon fałszywy pokrywa się łojem zwierzęcym oraz umieszcza na nim wykonane z wosku napisy, ornamenty i wizerunki takie, jakie potem będą na gotowym odlewie. Przygotowaną w ten sposób powierzchnię pokrywa się wieloma cienkimi warstwami rzadko rozrobionej gliny tak, by masa pokryła jak najdokładniej wszystkie elementy dekoracji. Ten etap pracy nad powstaniem dzwonu wymaga odpowiednich warunków atmosferycznych. Nie można pracować z masą woskową w skrajnych temperaturach, bo staje się zbyt płynna lub zbyt krucha. Dlatego w zależności od pory roku przesuwa się czas czynności dekorowania dzwonów.

 Latem ludwisarze pracują o świcie, by efektów nie zniszczyły upały przychodzące w ciągu dnia. Nowe, pokrywające dekoracje warstwy gliny zaczynają składać się na zewnętrzną część formy – tzw. kapę. Kolejne powłoki zabezpieczają dzwon fałszywy, a forma pęcznieje i traci precyzyjny kształt. Po zakończeniu budowy, formę dla pewności jeszcze się suszy. Wysoka temperatura, jakiej zostaje poddana powoduje wytapianie zamkniętych między warstwami gliny elementów woskowych (metoda „ na wosk tracony”), pozostawiając w zewnętrznej powłoce luki, czy też wgłębienia odpowiadające przyszłym napisom, wizerunkom i ornamentom. Następnie formę rozkłada się na trzy kolejno budowane części: rdzeń, dzwon fałszywy i kapę i niszczy się środkową część. Rdzeń i kapę łączy się ponownie ze sobą, dbając o precyzyjne dopasowanie, dołącza się osobno przygotowaną formę korony, całość zakopuje się w jamie odlewniczej. Jest to wykopana na terenie zakładu dziura poniżej poziomu gruntu, do której opuszcza się gotową formę i obsypuje ziemią, która zostaje mocno ubita by całość ustabilizować. Zakopana forma jest już gotowa do dalszych prac.

Ze względu na sprzyjające prądy powietrza najlepiej dokonywać odlewu w nocy lub o świcie. Ten etap trwa kilkanaście godzin, najpierw rozgrzewa się piec, potem wrzuca metale – cynę (22%) i miedź (78%), aby się stopiły i połączyły w płynny brąz. Roztopiony metal uwalnia się z pieca i kieruje specjalnymi rynienkami do formy, do której wlewa się on przez otwór pozostawiony w górnej części. Odlany dzwon, wciąż zabezpieczony wieloma warstwami gorącej teraz gliny zostawia się w ziemi na kilka dni, aby powoli stygł. Potem wydobywa się go, rozbija otulającą go glinę, czyści i poleruje. A na koniec dołącza się serce dzwonu i okucie). I tak przygotowany dzwon przekazuje w miejsce przeznaczenia, najczęściej na kościelną wieżę. A wtedy w parafii odbywa się z tej okazji zgodny w wytycznymi Stolicy Apostolskiej rytuał poświęcenia instrumentów.

Nie jest paradoksem, iż pomimo ogromnego postępu technologicznego współcześnie nadal korzysta się z tej starożytnej metoda odlewniczej, zwanej po łacinie cire perdue,, Sprawdza się ona zarówno przy wytwarzaniu zarówno małych jak i dużych przedmiotów o bardzo skomplikowanych kształtach. Od biżuterii po duże pomniki. Nic więc dziwnego, że w okresie II wojny światowej technologia na wosk tracony była w powszechnym użyciu, gdyż metodę tę stosowano podczas procesu wytwarzania precyzyjnych części do urządzeń wojskowych.

Marek Bielski

Pierwsze informacje o odlewnictwie z brązu w Chinach pochodzą z XIV w. p. n. za panującej dynastii Szang. Metal topiono w piecach tyglowych z dmuchem do wnętrza tygla. Dmuch uzyskiwano z miechów skrzyniowych. Odlewnictwo brązu było również bardzo rozwinięte w VII w. p.n.e. na terenie Fenicji (dzisiejszy Liban). A wyjątkową sławą cieszył się odlewnikiem Hiram, który na zamówienie króla Salomona wykonał dla świątyni jerozolimskiej kultowy zbiornik na wodę o pojemności 90 m3.

Jak się to robi?

Zachował się z XI w. n. e. dość dokładny opis technologii otrzymywania brązu metodą na wosk tracony Wykonany z wosku pszczelego model pokrywano masą „przymodelową” składającą się ze zmielonej glinki, sierści zwierzęcej, zwęglonych plew, dodawano też pociętą bawełnę, czy jutę. Warstwa przymodelowa o grubość 0,5 –1 mm. suszono bardzo wolno na słońcu przez jeden do dwóch dni. Po wysuszeniu warstwę tę pokrywano gliną czerwoną lub żółtą, susząc ją na słońcu przez trzy do czterech dni. Model z wosku wytapiano w opalanym węglem drzewnym. Metal stapiano w piecach tyglowych również opalanych węglem drzewnym. Formę zalewano – zależnie od wielkości - bezpośrednio z tygla lub łyżką odlewniczą. Brąz w tamtym czasie składał się z miedzi z dodatkiem od 9% do 23% cyny. Dodawano też arsenu, aby powstrzymać utlenianie się stopu.

Komentuje Waldemar Rukść

20-21
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl