Z historii Towarzystw Technicznych (11): O znaczeniu i celu badania wody wiślanej


03-10-2020 19:51:16

Przegląd Techniczny” nr 17 z 1913 r., zamieścił relację z posiedzenia 11 kwietnia r.b. Stowarzyszenia Techników w Warszawie, podczas którego wygłoszono m.in. referat pt. „O znaczeniu i celu bakteryologicznego badania wody wiślanej na stacyi filtrów w Warszawie”. Pomomo upływu ponad wieku od tamtego wydarzenia – temat ciągle jest aktualny. Poniżej przytaczamy fragmenty z tamtej relacji, zachowując oryginalną pisownię.

Po przyjęciu zaproponowanego przez Zarząd Wydziału urządzeń zdrowotnych użyteczności publicznej (Wuzup) porządku dziennego wysłuchano referatu „O mechanicznym odkurzaniu mieszkań”. Autor referatu, poświęciwszy kilka słów obecnie praktykowanemu sposobowi usuwania kurzu z mieszkań, przechodzi do opisu różnych systemów mechanicznego odkurzania, opartych bądź na wytworzeniu próżni w centralnym zbiorniku, bądź na zgęszczeniu powietrza w tych zbiornikach, typu stałego lub przenośnego…

Następnie przewodniczący udzielił głosu d-rowi Żurakowskiemu, który wygłosił referat: „O znaczeniu i celu bakteryologicznego badania wody wiślanej na stacyi filtrów w Warszawie”.

Zapatrywania na zadania bakteryologicznego badania wody filtrowanej, zdaniem prelegenta, są przeważnie błędne. W wodzie otwartej (rzeki, stawy, jeziora i t.p.) zawsze są albo mogą być bakterye chorobotwórcze czy to z ziemi, czy z powietrza, czy ze ścieków ludzkich lub zwierzęcych. Po przefiltrowaniu przez warstwy piasku pozostaje w wodzie jeszcze pewna ilość bakteryi zależnie od stopnia doskonałości samych filtrów, szybości filtracyi i wielkości ciśnienia. Pomiędzy temi bakteryami mogą się znajdować i bakterye chorobotwórcze, a więc najbardziej nas obchodzące zarazki tyfusu brzusznego, dyzenteryi i cholery azyatyckiej. Ponieważ do wykrycia i ścisłego stwierdzenia tych bakteryi potrzeba bardzo złożonych metod badania, wymagających dużo czasu (np. dla cholery azyatyckiej 36 godzin, okazuje się niepodobieństwem stosować je do codziennego badania kilkudziesięciu próbek wody.

Jakkolwiek przy badaniach zwykłych wody wiślanej zarazki wyżej wymienionych chorób nie są poszukiwane, nie należy, zdaniem prelegenta, obawiaćsię zakażenia wodą filtrowaną, gdyż przez filtry przechodzi zaledwie 1% bakteryi w ogóle, a więc i bakteryi chorobotwórczych, szansa więc zachorowania zmniejsza się co najmniej 100 razy; wobec tego zaś, że do skutecznego zarażenia potrzebne jest wprowadzenie do organizmu dość znacznej ilości zarazków, szanse zachorowania zmniejszają się jeszcze bardziej.

Badanie bakteryologiczne wody przefiltrowanej jest więc najczulszą metodą kontrolowania sprawności  w działaniu samych filtrów, i jeżeli przeto daje wynik, odpowiadający dobremu działaniu filtrów, nie może zachodzić obawa, że woda z nich pochodząca będzie szerzyła jakąś epidemię.

W końcu prelegent w kilku słowach wyjaśnił zebranym istotę obecnej teoryi filtracyi, według której w oczyszczeniu wody bierze udział nietylko górna warstewka piasku, tak zwana błonka, lecz filtr w całej swej grubości, gdyż główną rolę odgrywa nie mechaniczne zaczepienie z powodu tarcia, lecz adhezya, przyciąganie, przejawiające się pomiędzy ziarenkami piasku a bakteryami zawartemi w wodzie. W ten sposób daje się łatwo wytłomaczyć np. to zjawisko, że woda przechodząca obok ścianek filtru pokrytych błotem, zawierającem w 1 cm3 59 000 000 bakteryi, sama zawiera ich w końcu zaledwie kilkanaście.

Po wysłuchaniu powyższego referatu obecni podziękowali prelegentowi za umiejętne oświetlenie poruszonej sprawy. Następująca dyskusya przyjęła nader interesujący i rzeczowy charakter i przeciągnęła się do późnej nocy… Inż. Gembarzewski zwraca uwagę na tę ważną rolę, jaką odgrywają osadniki w procesie oczyszczenia wody rzecznej lub atmosferycznej: przy właściwych rozmiarach znacznie ułatwiają pracę filtrów, zmniejszając ilość zawartych części zawieszonych i bakteryi. Np. w Londynie pojemność osadników wynosi około 58 milionów metrów sześciennych, co stanowi dwumiesięczny rozchód wody, w Warszawie zaś tylko 60 000 m3, co stanowi mniej, niż dzienny rozchód wody. Pomimo to mówca nie widzi w tem przyczyny tego zjawiska, że gdy w innych miastach śmiertelność na 100 000 mieszkańców od tyfusu brzusznego po zaprowadzeniu wodociągów spadła z 80-100 na 4-5, we Frakfurcie nawet na 1, w Warszawie śmiertelność ta stanęła na dość wysokiej liczbie około 20 na 100 000. Dalsze obniżenie śmiertelności zależne jest, zdaniem mówcy, od innych czynników, których u nas brak. Jako przykład epidemii, powstających niezależnie od dobroci wypijanej wody, mówca wskazuje na tak zwane epidemie mleczne, u nas mało badane.

Dr Żurakowski wyjaśnia, że w samych Niemczech było zbadanych w ściśle naukowy sposób około 60 epidemii mlecznych: większość ich powstała albo z chorobliwego stanu krów, albo przez dolewanie do dobrego mleka wody, czerpanej ze zbiorników zakażonych. Obserwowaną u nas znaczną ilość zapadnięć na tyfus brzuszny we wrześniu i październiku mówca objaśnia tem, że ludność Warszawy na letniskach podlega zakażeniu w sposób wyżej wymieniony; pochłonięte zaś zarazki powodują otwarte zasłabnięcia dopiero po miesiącu, czyli po powrocie z letnich wywczasów. Poza tem sporą część wypadków tyfusu brzusznego dostarczają mieszkańcy podmiejskich okolic i przyjezdni.

Inż. Wendrowski zwraca uwagę na nadmierną gęstość zaludnienia Warszawy. W roku 1878 W. H. Lindley przyjął za podstawę do projektu kanalizacyi i wodociągów największą obserwowaną w owym czasie gęstość około 400 mieszkańców na 1 hektar. Gdy norma ta w żadnem mieście nie jest poważnie przekraczana, północna część Warszawy, z przeważającą ludnością żydowską, wykazuje gęstość około 1000 mieszkańców na hektar.

Inż. Sokal oblicza, że budowa osadników dla Warszawy przy normie stosowanej dla londyńskich kosztowałaby około 36 milionów rubli, i sądzi, że takich kosztów miasto nasze nie byłoby w możności ponieść. Inż. Gembarzewski przypomina, że osadniki londyńskie są otwarte, a więc znacznie tańsze, gdyż miejscowe warunki klimatyczne nie stoją temu na przeszkodzie.

Dr Żurakowski stwierdza dobroczynny wpływ wodorostów w otwartych osadnikach na niszczenie bakteryi, szczególnie delikatnych zarazków cholery azyatyckiej. Pomimo to stosowanie norm londyńskich osadników do budowy osadników w Warszawie jest, zdaniem mówcy, zupełnie zbyteczne, gdyż woda wiślana należy do najczystszych w Europie, mianowicie zawiera średnio 500-700 bakteryi w 1 cm3 i tylko podczas przyborów dochodzi do 60 000.

Dalsza dyskusya wyjaśniła jeszcze niektóre twierdzenia tak prelegenta, jak i innych mówców. W końcu posiedzenia zabrał głos inż. Radziszewski w sprawie udziału w Zjeździe Hygienistów we Lwowie, mającym się odbyć w maju roku bieżącego…

Wybór i oprac. Bronisław Hynowski

Komentuje Waldemar Rukść

20-21
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl