Energetyka w rozkroku


30-10-2020 21:05:19

Na początku czerwca br. grupy energetyczne Enea i Energa zdecydowały, że nie będą kontynuować rozpoczętej w grudniu 2018 r. budowy w Elektrowni Ostrołęka C „ostatniego wielkiego bloku węglowego w Europie” o mocy ok. 1000 MW, który – kosztem ok. 6 mld zł – miał być oddany do użytku w 2024 r.

Przetarg, który miał wyłonić wykonawcę, ogłoszono w połowie września 2011 r., ale rok później rząd PO-PSL wstrzymał inwestycję. Po zmianie władzy wrócono do realizacji projektu z wiadomym dziś skutkiem. Obie grupy odnotowały ponad 950 mln zł strat, a od pewnego czasu CBA zatrzymuje kolejne osoby związane z tą sztandarową inwestycją PiS.

- Jedną z bolączek polskiej gospodarki, teoretycznie rynkowej, jest fakt, że w spółkach kontrolowanych przez skarb państwa są podejmowane decyzje, które mają wątpliwe uzasadnienie biznesowe. Moim zdaniem taką była też decyzja o budowie w Ostrołęce elektrowni węglowej. Uzasadnienie biznesowe dla takiego projektu można było jeszcze znaleźć 20 lat temu, ale już na pewno nie 5 lat temu – uważa prof. dr hab. inż. Janusz Lewandowski, prezes Zarządu Instytutu Badań Stosowanych Politechniki Warszawskiej Sp. z o.o.

W takim razie co dalej? PGNiG i PKN Orlen podpisały list intencyjny w sprawie wspólnych inwestycji. Dotyczył on współpracy przy budowie w Ostrołęce bloku parowo-gazowego o mocy ok. 750 MW, który ma być gotowy do końca 2024 r. oraz rozwoju biogazowni. Czy tak się stanie, czas pokaże.

Droga do Zielonego ładu

Odejście od opalania elektrowni „polskim zlotem”, którego mamy znacznie mniej niż deklarują politycy (wystarczy go nie – jak oznajmiał Prezydent RP – na 200 lat, lecz na 24 lata, a w optymistycznej wersji być może na 40 lat – pod koniec września przedstawiciele związków zawodowych i rządu podpisali porozumienie, którego efektem ma być zamknięcie w 2049 r. ostatniej polskiej kopalni węgla kamiennego), jest ważnym elementem Europejskiego Zielonego Ładu (EU Green Deal).

To zaproponowany w grudniu ub.r. przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen projekt reform polityki klimatycznej UE. Zakłada m.in. neutralność klimatyczną do 2050 r. i redukcję emisji CO2 do 2030 r. o kolejne 10–15%.

- Ze względu na poziom ambicji realizacja tej wizji jest dużym wyzwaniem dla UE i Polski, ale jednocześnie wymagany w tym celu poziom innowacyjności stanowi dla nas dużą szansę rozwojową – powiedział minister klimatu Michał Kurtyka podczas inauguracyjnego posiedzenia Rady ds. Zielonej Transformacji, zorganizowanego w maju przez Konfederację Lewiatan. Już w kwietniu powołał Zespół ds. Rozwoju Przemysłu Odnawialnych Źródeł Energii i Korzyści dla Polskiej Gospodarki, który ma przygotować rekomendacje w zakresie takich obszarów tematycznych, jak: czyste ciepło, ekotransport, lokalny wymiar energii, gospodarka wodorowa, sprawiedliwa transformacja i wielkoskalowe zeroemisyjne źródła energii.

W redukcji emisji przez energetykę istotną rolę ma upowszechnienie odnawialnych źródeł energii (OZE), czyli przede wszystkim wykorzystywanie energii słonecznej i wiatrowej.

Na szczęście zmodyfikowano projekt „Polityki energetycznej Polski do 2040 roku”, którego wcześniejsza wersja zakładała, że wszystkie funkcjonujące dziś w Polsce farmy wiatrowe trafią na złom do 2035 r., a na ich miejsce nie powstaną już nowe wiatraki…

– Spadek produkcji z elektrowni wiatrowych wymuszony jest naszymi zobowiązaniami politycznymi – tłumaczył ówczesny minister energii Krzysztof Tchórzewski. Mimo wciąż obowiązujących obostrzeń, wiosną litewski koncern energetyczny Ignitis Group rozpoczął w województwie pomorskim budowę farmy wiatrowej – elektrowni Pomerania o mocy 94 MW. Firma innogy Renewables Polska rozpoczęła na Pomorzu Zachodnim budowę farmy wiatrowej Dolice (19 turbin) o mocy 47,5 MW, która ma zostać uruchomiona jeszcze w tym roku. W czerwcu spółka Polenergia zawarła z konsorcjum umowę dotyczącą budowy Farmy Wiatrowej Dębsk o łącznej maksymalnej mocy zainstalowanej 121 MW, a w lipcu w Przykonie k. Torunia oficjalnie uruchomiono należącą do Grupy Energa farmę wiatrową (zdjęcie Energa) składającą się z 9 turbin o mocy 3,45 MW każda (wiatraki należą do najwyższych w Polsce, turbiny znajdują się 117 m nad powierzchnią gruntu, a łopaty wirników mają długość 64 m). Wg PSE moc zainstalowana farm wiatrowych w Polsce wynosiła 1.09. br. 6,26 GW.

Od lat mówi się też o budowie farm wiatrowych na Bałtyku.

– Jesteśmy ciągle na etapie planowania. Plany są ambitne. Trzy główne podmioty gospodarcze (Orlen, PGE i Polenergia), które prowadzą prace przygotowawcze, deklarują, że do 2025 r. wybudują na morzu turbiny wiatrowe o sumarycznej mocy 3400 MW. Zgodnie z deklaracjami rządu jeszcze w tym roku ma się pojawić ustawa o wspieraniu morskiej energetyki wiatrowej. Nowa regulacja powinna uruchomić czekające projekty – uważa prof. Janusz Lewandowski.

Przyszłości morskiej energetyki wiatrowej poświęcony był panel podczas Forum Ekonomicznego 2020 w Karpaczu. Powiedziano na nim, że projekt ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych oferuje w sumie 9,6 GW do rozdysponowania etapami w ramach systemu wsparcia. Etap I, przedaukcyjny, rozdysponuje 4,6 GW na podstawie wniosków złożonych do 30.09.2022 r., a budowa pierwszej transzy morskich farm wiatrowych o mocy 6 GW ruszy na przełomie 2024/2025 r.

Zdecydowanie lepiej idzie nam z fotowoltaiką, która rozwija się najszybciej ze wszystkich sektorów OZE. Łączna moc zainstalowana w źródłach fotowoltaicznych na koniec 2019 r. wzrosła o ok. 900 MW i wyniosła prawie 1500 MW, co dało nam 4. miejsce w UE. W opublikowanym w czerwcu br. raporcie „Rynek fotowoltaiki w Polsce 2020” Instytut Energetyki Odnawialnej oceniał, że na koniec br. moc zainstalowana w PV w Polsce może osiągnąć 2,5 GW, a już 1.09. okazało się, że moc zainstalowana w fotowoltaice w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym wyniosła 2,53 GW. Czy to znaczy, że obroty na rynku fotowoltaiki wzrosną w stosunku do poprzedniego roku nawet o 25% i przekroczą 5 mld zł?

Największa elektrownia fotowoltaiczna w Polsce o mocy 3,77 MW należy do Grupy Energa (ok. 7,7 ha w gminie Czernikowo k. Torunia, zdjęcie Energa)). W 2021 r. w Elektrowni Dolna Odra na terenie o powierzchni 2,7 ha powstaną dwie instalacje fotowoltaiczne o mocy do 1 MW każda, a pod koniec września Esoleo i PAK Serwis podpisały umowę dotyczącą budowy największej w Polsce farmy fotowoltaicznej o mocy 70 MW. Powstanie w gminie Brudzew na działkach o powierzchni ok. 100 ha, na zrekultywowanych gruntach, które uprzednio eksploatowano w procesie wydobycia węgla brunatnego metodą odkrywkową.

Jednak największy przyrost nowych mocy jest w segmencie mikroinstalacji, realizowanych przez prosumentów indywidualnych i biznesowych. W 2019 r. zainstalowali 640 MW (prawie 3-krotny wzrost rok do roku), a w I kwartale br. przyłączono do sieci już ok. 300 MW. IEO prognozuje, że w 2025 r. całkowita moc zainstalowana w fotowoltaice może osiągnąć 7,8 GW, przekraczając zakładaną w Krajowym Planie na rzecz Energii i Klimatu na 2030 r.

Atomowa zjawa

Historia polskiej energetyki jądrowej zaczyna się w 1971 r., kiedy to Prezydium Rządu podjęło decyzję o budowie elektrowni w Kartoszynie nad Jeziorem Żarnowieckim. Ale dopiero 18.01.1982 r. Rada Ministrów podjęła uchwałę o budowie Elektrowni Jądrowej Żarnowiec. Uruchomienie pierwszego bloku energetycznego o mocy 465 MW miało nastąpić w 1989 r., drugiego rok później. Rozpoczętą w marcu 1982 r. budowę wstrzymano w 1989 r., a w grudniu 1990 r. Rada Ministrów postawiła „Elektrownię Jądrową Żarnowiec w Budowie” w stan likwidacji, której termin wyznaczono na koniec 1992 r.

Mijały lata, aż w styczniu 2005 r. rząd przyjął dokument „Polityka energetyczna Polski do 2025 roku”, w którym napisano: Ze względu na konieczność dywersyfikacji nośników energii pierwotnej oraz potrzebę ograniczenia emisji gazów cieplarnianych do atmosfery, uzasadnione staje się wprowadzenie do krajowego systemu energetyki jądrowej. W listopadzie 2008 r. zapowiedziano budowę co najmniej dwóch elektrowni jądrowych w północno-wschodniej Polsce. Na początku 2009 r. Rada Ministrów podjęła decyzję o rozpoczęciu prac nad nowym Programem Polskiej Energetyki Jądrowej, a Departament Dywersyfikacji Dostaw Nośników Energii w Ministerstwie Gospodarki przemianowano na Departament Energii Jądrowej. W styczniu 2010 r. Ministerstwo Gospodarki podało listę 28 miejscowości, które są brane pod uwagę pod kątem lokalizacji pierwszej elektrowni jądrowej, zaś w listopadzie Polska Grupa Energetyczna wskazała trzy potencjalne lokalizacje elektrowni jądrowej: Żarnowiec, Choczewo i Gąsk.

W 2010 r. powstała spółka celowa PGE EJ1, której zadaniem miało być wybudowanie kosztem 40–60 mld zł pierwszej polskiej elektrowni jądrowej o mocy ok. 3 tys. MW. Rząd zapowiadał, że prąd z siłowni jądrowych popłynie w naszych gniazdkach już w 2020 r. Do 2018 r. spółka wydała 447 mln zł, w tym 102 mln zł na wynagrodzenia!

W zaktualizowanym projekcie Polityki Energetycznej Polski do roku 2040 r. Ministerstwo Energii założyło, że pierwszy blok jądrowy, którego budowa ma się rozpocząć w 2026 r., ruszy w 2033 r., a potem, co 2–3 lata, aż do 2043 r., uruchamiane będą kolejne, o mocy 1–1,5 GW każdy.

– Budujemy w Polsce zeroemisyjny system energetyczny, którego atom będzie ważną częścią. Budowa w latach 2033–2043 bloków o mocy 6-9 GW pozwoli pokryć ok. 14% rocznego zapotrzebowania Polski na prąd w 2050 r. – zadeklarował 15 czerwca br. minister klimatu Michał Kurtyka podczas wideokonferencji z dyrektorem generalnym Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Williamem Magwoodem. A kilka dni później prezydent Andrzej Duda po spotkaniu z Donaldem Trumpem powiedział Polsat News: Rozmowy o budowie elektrowni atomowej w Polsce trwają od bardzo dawna. Jest przygotowana umowa, pozwalająca na rozpoczęcie prac przygotowawczych, projektowych i oczywiście przeznaczenie pierwszych pieniędzy. Do rozpoczęcia prac potrzebne jest 16 mln USD, a sam kontrakt szacowany jest na 30 mld USD.

Nie mogę się powstrzymać od przypomnienia, że w 1974 r. rządy PRL i ZSRR podpisały umowę o współpracy przy budowie elektrowni jądrowej. Jej skutki znamy, a co będzie teraz?

Jerzy Bojanowicz

 

Nowe inwestycje

W sierpniu ogłoszono, że nowy blok gazowo-parowy o mocy 450 MW w elektrociepłowni w Stalowej Woli został zsynchronizowany z krajową siecią elektroenergetyczną, co oznacza, że może już wytwarzać energię elektryczną i cieplną. We wrześniu w Elektrowni Turów z sukcesem zakończono pierwsze rozpalenie kotła parowego bloku nr 7 na oleju lekkim, co rozpoczęło tzw. gorący rozruch bloku energetycznego o mocy 496 MW. W połowie listopada ma być przekazany do eksploatacji, wybudowany kosztem ponad 6 mld zł, nowy blok w Elektrowni Jaworzno III o mocy 910 MW.

30.01.2020 r. w Elektrowni Dolna Odra podpisano kontrakt na budowę dwóch niskoemisyjnych gazowych bloków energetycznych (9 i 10) o łącznej mocy ok. 1400 MW. Wartość inwestycji, której oddanie do użytku planowane jest w grudniu 2023 r., to 3,7 mld zł netto. Jednocześnie trwa realizacja projektu „Dostosowanie bloków nr 5 – 8 w Elektrowni Dolna Odra do wymagań konkluzji BAT”.

W kwietniu 2021 r. planowane jest uruchomienie w warszawskiej Elektrociepłowni Żerań bloku składającego się z turbiny gazowej o mocy 326 MW i turbiny parowej o mocy 172 MW.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl