Dzień dla serca?


30-10-2020 21:37:46

Niemożliwe stało się osiągalne – mówią eksperci. Nawet pacjenci z ekstremalnym ryzykiem sercowo-naczyniowym mogą być dziś skutecznie leczeni dzięki zastosowaniu inhibitorów PCSK9. Taka terapia to ratunek dla wielu chorych, lepsze monitorowanie i znacznie mniej hospitalizacji. Niestety nie w Polsce. Nasi pacjenci ciągle czekają na zatwierdzenie programu lekowego. 

Najlepsi polscy kardiolodzy już w 2017 r. stworzyli program lekowy dla pacjentów obciążonych skumulowanymi czynnikami ryzyka. Jest to kilka tysięcy pacjentów z rozpoznaną miażdżycą, po zawale serca, a przy tym z wysokim stężeniem cholesterolu, którego lekarze nie są w stanie obniżyć klasycznymi lekami. W związku z tym są oni poważnie narażeni na kolejne incydenty sercowo-naczyniowe grożące nawet śmiercią.

Lek nie dla wszystkich

Skuteczność leczenia takich pacjentów ewolukumabem (ramka) potwierdzono w badaniach naukowych (badanie FOURIER Further Cardiovascular Outcomes Research With PCSK9 Inhibition in Subjects With Elevated Risk) – lek ten świetnie obniża poziom „złego” cholesterolu LDL oraz zmniejsza niebezpieczeństwo wystąpienia różnych zdarzeń sercowo-naczyniowych. Nawet w Czechach, na Słowacji, w Bułgarii i Estonii terapia ta jest refundowana dla pacjentów z ekstremalnym ryzykiem.

O tym, jakie korzyści mógłby przynieść taki program w Polsce, rozmawiano podczas debaty Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów z Chorobami Serca i Naczyń „EcoSerce” oraz Fundacji Żyjmy Zdrowo, zorganizowanej w ramach Światowego Dnia Serca. 

Jak zauważył prof. Dariusz Dudek, prezes Europejskiej Asocjacji i Interwencji Sercowo-Naczyniowych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, leczenie wysokiego stężenia cholesterolu, czyli hipercholesterolemii, może nawet odwrócić procesy miażdżycowe. A to zapobiega udarom mózgu, zawałom serca i miażdżycy naczyń obwodowych.

Statyny oraz leki hamujące wchłanianie cholesterolu, jak axitinib czy ezetymib poprawiają rokowania. Jeżeli mamy pacjenta z LDL na poziomie 140–180 mg/l i zaczynamy obniżać jego stężenie tymi właśnie lekami, jesteśmy w stanie osiągnąć redukcję o 50-60%, jednak nigdy poniżej 55 mg/l. Tymczasem takie właśnie stężenie jest celem terapeutycznym po zawałach i udarach oraz przy miażdżycy kończyn dolnych. Europejskie wytyczne z 2019 r. mówią, że powinniśmy obniżyć cholesterol LDL do 35–40 mg/l, natomiast u pacjentów ekstremalnego ryzyka oczekiwaną wartością jest nawet 20–30 mg/l – tłumaczy prof. Dudek.

– Wielu pacjentów z niewydolnością serca i nadciśnieniem, po interwencjach kardiologicznych, udarach i zawałach w dalszym ciągu ma wysoki poziom cholesterolu mimo modyfikacji stylu życia i klasycznej terapii – dodaje Agnieszka Wołczenko, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów z Chorobami Serca i Naczyń „EcoSerce”, apelując o lek, który ratuje życie i daje szansę funkcjonowania w komfortowych warunkach przez długi czas.

Zdrowy rachunek

Tymczasem mimo że choroby naczyniowe są wciąż pierwszą przyczyną zgonów w naszym kraju, w ostatnich latach nie wprowadzono do refundacji żadnej nowej substancji dla pacjentów kardiologicznych. A problem nie dotyczy tylko chorych w wieku 65 plus. Rośnie liczba pacjentów z incydentami sercowo-naczyniowymi w przedziale od 30–35 do 55 lat. Te osoby mogłyby dalej pracować zawodowo, jednak z powodu nieleczonej właściwie choroby najczęściej nie wracają już do pracy. Ich choroba stanowi więc obciążenie dla budżetu państwa. Często jest też tak, że rodzina musi się takim pacjentem opiekować. I to są dodatkowe straty dla budżetu – tłumaczy Agnieszka Wołczenko.  

Jednak program leczenia inhibitorami PCSK9 jest na razie dostępny wyłącznie dla pacjentów z rodzinną hipercholesterolemią.

Myśleliśmy, że będzie to kilka tysięcy osób, ale w ciągu ostatnich 2 lat do programu włączono zaledwie ok. 150 pacjentów ze względu na zbyt wyśrubowane kryteria – ubolewa prof. Dudek, przypominając, że nadal nie ma programu terapeutycznego, tzw. profilaktyki wtórnej, dla chorych po zawale serca, umożliwiającej precyzyjnie obniżenie stężenia cholesterolu do pożądanej wartości. Byłoby to idealne uzupełnienie programu Kompleksowej Opieki nad Pacjentem po Zawale Serca KOS. Koszt programu nie stanowi przy tym zagrożenia dla systemu opieki zdrowotnej. Szacuje się, że 80–90% chorych nadal będzie leczona klasycznymi lekami. Nie ma więc obaw, że nagle 80 000 pacjentów z zawałem serca wejdzie do programu lekowego. Jak wylicza kardiolog, będzie to grupa ok. 2–3 tys. osób, w przypadku których zawodzą klasyczne leki i zmiana stylu życia.

– Rozsądek podpowiada, że wdrożenie innowacyjnej farmakoterapii daje możliwość zaoszczędzenia środków w systemie – dodaje Agnieszka Wołczenko. Wprowadzenie innowacyjnych leków kardiologicznych ograniczy nie tylko koszty pośrednie, ale także liczbę hospitalizacji, co w dobie pandemii ma ogromne znaczenie.

if

 

Ewolokumab jest ludzkim przeciwciałem monokolonalnym, które modyfikuje stężenie lipidów we krwi poprzez hamowanie konwertazy białkowej subtylizyny/keksyny typu 9 (PCSK9). Lek wiąże się wybiórczo z PCSK9, przez co ta nie może się związać z receptorami dla LDL na powierzchni hepatocytów. Zapobiega to degradacji tych receptorów, zwiększa gęstość ich występowania, a tym samym zmniejsza frakcję cholesterolu LDL w surowicy krwi.

Lek stosowany jest w leczeniu pierwotnej hipercholesterolemii u pacjentów, u których stosowanie statyn jest przeciwwskazane lub nie daje docelowego stężenia LDL mimo największej tolerowanej dawki, oraz w leczeniu hipercholesterolemii rodzinnej. Podaje się go co 2 tygodnie w postaci podskórnego zastrzyku. Jedna dawka nierefundowanego leku kosztuje ok. 800–900 zł.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl