Ginące zawody (8): Mobilni puszkarze – i ich bombardy


31-10-2020 16:27:18

Trzy stulecia wstecz puszkarz był zawodem – dosłownie i w przenośni – bardzo głośnym. Dzisiaj pamiętają o tej profesji głównie fani krzyżówek, eksperci wojskowi i inżynierowie odlewnicy. Armat wykonanych przez puszkarzy przed wiekami nie sposób nie zauważyć, gdyż zazwyczaj są eksponowane na zewnątrz.

Wojny od XV do XVII w. toczyły się w Europie często, a artyleria zyskiwała sobie miano broni wyjątkowo skutecznej. Acz nie zawsze gwarantującej zwycięstwo.

Spod znaku Aresa

Przykładem jest bitwa pod Obertynem z wojskiem Hospodarstwa Mołdawskiego dysponującego 50 działami. Strona polska miała zaledwie 14 dział i – pomimo tak znacznej artyleryjskiej przewagi przeciwnika – bitwę wygrała. Zygmunt Stary, świadomy potrzeby wzmocnienia stanu obronności Rzeczpospolitej, nie tylko nie pozwolił na odlewanie dzwonów ze zdobytych armat, lecz nakazał wzniesienie Arsenału Królewskiego w Krakowie, gdzie można je (w liczbie 50) przechować. Zdecydował dodatkowo, że arsenał będzie dysponował własną odlewnią dział, mieszczącą się w tym samym gmachu.

Tego optymalnego rozwiązania nie powtórzono jednak w warszawskim arsenale, wzniesionym w latach 1638–1643 z rozkazu króla Władysława IV, gdzie stale przechowywano ok. 100 dział. W tym samym czasie w wybudowanym jeszcze w XV w. Starym Arsenale w Wilnie przechowywano ok. 180 armat. Decyzją rajców miejskich, obawiających się najazdu szwedzkiego, aby odciążyć Dużą Zbrojownię w Gdańsku, zbudowano drugi magazyn broni palnej, tzw. Małą Zbrojownię, gdzie również gromadzono spiżowe i żelazne działa.

Na terenie I Rzeczpospolitej działały jeszcze inne magazyny broni. We Lwowie pierwszy arsenał powstał w 1430 r., drugi zniszczył pożar w 1571 r. Trzeci lwowski arsenał wyróżniał się tym, że sąsiadowała z nim ludwisarnia odlewająca spiżowe lufy armat oraz wykonująca żelazne kule (obecnie mieści się tu Muzeum Starej Broni).

Tropem Hefajstosa...

Puszkarzem nazywano ongiś rzemieślnika – odlewnika, wyrabiającego broń palną, a specjalizującego się głównie w wykonywaniu dział. Aleksander Brückner etymologię słowa puszkarz tłumaczył: puszka „skrzynka”, w XV-XVII w. nazwa i „strzelby”, a w szczególności działa, co Moskwa od nas przejęła i zatrzymała; puszkarz dawniej znaczył i „ludwisarz” lejący dział,a i kanonjera. Wszystko tak samo w czeskiem (pisownia oryginalna).

Zawód puszkarz funkcjonował od XV do XVII w., a zanikł w XIX w. Pamiętajmy, że obsługujący działo artylerzysta też był nazywany puszkarzem. Zajmował się ładowaniem, nakierowaniem i strzelaniem: Puszkarze przez swą ciągłą praktykę doszli do takiej wprawy, że każdy ich strzał powalał nieprzyjaciół. (H. Sienkiewicz „Potop”).

Wędrujące warsztaty

Puszkarze w dobie późnego średniowiecza i renesansu musieli wykazać się dużą mobilnością. Historycy odnotowali i nazwali ich „zawodową ruchliwość” zjawiskiem „wędrujących warszatów”. Mistrzowie odlewnictwa, wybitni ludwisarze, a zwłaszcza puszkarze, często przenosili warsztaty kolejno do innych miastach, a nie rzadko i do innych krajów. Powód był nader prozaiczny! Zazwyczaj łatwiej było sprowadzić, nawet z odległego państwa, uznanego mistrza w zawodzie odlewnika, niż transportować na dużą odległość efekt jego pracy w postaci często sporych rozmiarów, a zatem i ciężkich, odlewów.

Pobyty rzemieślników z branży odlewniczej w innych miastach czy państwach zależały od liczby i rodzaju zamówień i trwały od kilku miesięcy do kilku lat. Ambroży Grabowski - polski historyk żyjący w XIX w. - odszukał w archiwach notatkę, z której wynika, iż Krakowie w roku 1614 mieszkał na Wawelu w ludwisarni królewskiej, nieopodal Kurzej Stopy, Włoch co działa lał. Innym przykładem wędrującego mistrza jest osoba puszkarza Eliasza Flieckera, który zaproszony przez wojewodę krakowskiego Stanisława Lubomirskiego przybył w 1630 r. do Krakowa z Augsburga. Znamienne, że sygnował tylko odlane przez siebie lufy armatnie, a nie czynił tego w wypadku innych wykonanych przez siebie przedmiotów.

Sztuka rzemiosła

W XVI i XVII stuleciu odlewnictwo specjalizujące się w wytwarzaniu dział dobrze rozwijało się także poza Krakowem. Bezsprzecznie największymi ośrodkami produkcji puszkarskiej oprócz Krakowa był Gdańsk, gdzie w 1622 r. powstał odrębny cech puszkarzy, rusznikarzy i łożowników, zwanych też szychterzami, a na Śląsku takim centrum była Świdnica.

Potrzeby wojska realizowano w ludwisarniach królewskich i magnackich, ale też w mniejszych miejskich, prywatnych warsztatach odlewniczych. Dlatego, podobnie jak i w innych krajach, na plan pierwszy w ludwisarniach wysuwają się odlewane tam przez puszkarzy lufy dział. A dopiero na drugim miejscu należy wymienić wykonywane na specjalne zamówienia: dzwony, posągi, chrzcielnice, drzwi, ozdobne kraty, płyty nagrobne, świeczniki i lichtarze. Były to przedmioty nierzadko o bardzo dużej wartości artystycznej. Dziś – jako cenne historycznie zabytki – są ozdobą wielu polskich świątyń. Okazuje się jednak, że również w przypadku dział można, a nawet trzeba mówić o wartościach estetycznych, zaś samo ludwisarstwo bezdyskusyjnie zaliczane jest do rzemiosł artystycznych.

Szczególną pozycję zajmował Lwów. Ze względu na częste wojny na terenach kresów wschodnich ówczesnej Rzeczpospolitej, we lwowskich warsztatach odlewano działa. Niestety, dzieła puszkarzy lwowskich możemy obecnie głównie oglądać za pośrednictwem rycin. Widać na nich, że lufy z ludwisarni mistrza Jerzego Franke i jego potomków (ród się szybko spolonizował) charakteryzowały się zgrabnymi proporcjami oraz ciekawą ornamentyką. Puszkarze z ludwisarni Frankowiczów realizowali zagraniczne zamówienia, m.in. dla hospodara wołoskiego. Wnuk Jerzego Franke, Andrzej Frankowicz, też był cenionym odlewnikiem. Zachowały się dokumenty, w których występuje oficjalnie jako ludwisarz i gyser Jego Królewskiej Mości we Lwowie. Natomiast w Wilnie działał prężnie puszkarz Jan Breutel. W zbrojowni wawelskiej znajdują się do dziś lufy działowe jego roboty. Jest to ćwierć kolumbryna z herbem króla Zygmunta III i sześciofuntowa armata z 1633 r. Znajdujące się w zbrojowni wawelskiej lufy armatnie autorstwa Jana Breutela oznaczone są precyzyjnie odlanymi herbami Wazów i Habsburgów. Oprócz tego na krańcach I Rzeczpospolitej istniały liczne mniejsze ludwisarnie pracujące dla rodzin magnackich.

Meluzyna – syrena z Litwy

Warto zatrzymać się dłużej przy nieświeżskich wyrobach. Sprowadzony przez Radziwiłłów Herman Molzfeld (Molzer) odlał tu serię niezwykle oryginalnych luf działowych, noszących nazwy: „Circe”, „Hydra”, „Papuga, „Sowa”, „Chimera”, „Meluzyna”, „Cerber”, „Winna latorośl”: Działom swym , wykonanym w latach 1599-1602, nadał mistrz Herman formę kolumn kanelowanych i pokrytych winną latoroślą lub pni drzew. Z niezwykłą maestrią wykonane zostały kapitele oraz przedstawienia prawdziwych i fantastycznych zwierząt –godeł poszczególnych armat. Szczególnie ekspresyjny charakter mają lufy działowe w formie popękanych kolumn i pni wiązanych naturalistycznymi sznurami. Równie wymyślne są napisy w rodzaju „HYDRA, PARO LUCTUS, PICEOS DUM CONCITO FLUCTUS” (Hydra jestem, gotuję czarną żałobę, gdy miotam pociski). Jak z  tych krótkich uwag wynika, lufy działowe Molzfelda mają w pełni manierystyczny charakter i zajmują wyjątkowe miejsce wśród wyrobów tego rodzaju. Bez przesady można powiedzieć, że ich wykonawca należał do czołowych ludwisarzy środkowowschodniej Europy - stwierdza prof. Jan Samek.

Dwie lufy zaginęły podczas II wojny światowej, a pięć z nich znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Natomiast jedna z tej sławnej ósemki znajduje się w zbiorach Armémuseum w Sztokholmie, z podpisem Molzfelda, opatrzona herbem Polski, herbem Radziwiłłów „Trąby” i napisem „Nieśwież”. W zbiorach tego muzeum znajdują się też i inne zabytkowe działa z Polski (tzw. armaty Galickiego) warte, podobnie jak i inne polonika w szwedzkich kolekcjach, już osobnej opowieści.

Marek Bielski

Armata, działo o długiej lufie strzelającej płaskim torem do celów naziemnych, morskich i powietrznych, pojawiła się w Europie w XIV w. i ma swoje osobne miejsce w historii wojskowości. Bombarda zaś była odprzodowym działem dużego kalibru o krótkiej lufie. Używana była w XIV w. i XV w. do burzenia murów obronnych.

***

W odlewnictwie brązów technologia odlewnia armat (podobnie jak dzwonów) stanowi niejako oddzielną gałąź tej dyscypliny techniki. Odlewy lufy armatniej są ze względu na kształt kołowo symetryczny odlewane w formach niedzielonych, specjalnym sposobem z pomocą „fałszywego modelu” wykonywanego na toczaku.

***

Meluzyna – dzieło późnego Renesansu, odlana w 1602 r., strzegła zamku Birże (170 km na północ od Wilna). W 1625 r. działo zdobyły wojska szwedzkie króla Gustawa Adolfa. Ma formę greckiej kolumny jońskiej, w której kapitel znajduje się po stronie wylotu lufy, a ładuje się armatę od podstawy kolumny. Molzfeld stworzył na kolumnie znaki imitujące pęknięcia, powiązał je następnie pięknie tkanymi powrozami, które mają funkcję czysto ornamentacyjną. W opinii muzealników to najpiękniejsze działo w kolekcji Muzeum Wojska w Sztokholmie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ludwig Wichtendahl, lufa działa z 1633 r., Państwowe Zbiory Sztuki na Wawelu (fot. S.Michta)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jan Breutelt, lufa działa z 1633 r., Kraków, Państwowe Zbiory Sztuki na Wawelu (fot. S.Michta)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ekspozycja przed Bawarskim Muzeum Wojskowym w Ingolstadt

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl