Wino dla inżyniera (244): Surfowanie po etykietach (2)


31-10-2020 17:03:06

Czytelnicy moich felietonów wiedzą już, że z etykietami win łatwo nie jest, a producenci coraz bardziej zmierzają w stronę uatrakcyjniania ich grafiki z wyraźną szkodą dla treści.

My wciąż stoimy w sklepie przed regałem. Wybraliśmy już kolor wina, wiemy, jaki rocznik nas interesuje, znaleźliśmy kilkanaście butelek z tajemniczymi literkami AC, DO, DOCG lub IGT i nadal nie wiemy, co włożyć do koszyka – czytajmy więc dalej etykiety. Tu niestety musimy zacząć od odpowiedzenia sobie na zasadnicze pytanie: co jest dla nas ważniejsze – region pochodzenia wina czy szczep winorośli, z którego je wytworzono.

Wśród swoich znajomych mam i takich, i takich winopijców. Jedni mówią np.: „pijam tylko Priorat” (świetna hiszpańska apelacja, w której powstają tęgie czerwone wina ze słodkawymi taninami), a ci drudzy: „nie ma to, jak Merlot, bo podobnej łagodności nie daje winu żaden inny szczep”.

Ktoś chcący świadomie kupować wino, nie może sobie tej sprawy odpuścić. Tyle tylko, że decydując się na wino z określonego regionu, często przesądzamy również o szczepie. W końcu to nie przypadek, że szukając win z Kalifornii, trafimy najprawdopodobniej na Zinfandel czy Cabernet, wśród win z Apulii będzie królowało Primitivo, a wśród win niemieckich – Riesling. Takie przypisanie szczepu do regionu wymaga już jednak trochę wiedzy, bo nie zawsze obie te informacje znajdują się obok siebie na etykiecie. Pół biedy, jeśli wino jest jednoszczepowe (czyli wyprodukowane tylko z jednej odmiany winorośli) – wtedy informację o szczepie producent na ogół zamieszcza na etykiecie. Ale co w przypadku win wieloszczepowych – a tych są przecież dziesiątki tysięcy, chociażby całe Bordeaux, gdzie na etykiecie podaje się apelację, ale składu szczepowego już nie. Niby wiadomo, że bordosy powstają z Cabernetów i Merlota, ale czy każdy o tym wie?

Generalnie, osobom słabiej zorientowanym w winiarskim świecie radzę korzystać z klucza szczepowego; ryzyko nietrafionych decyzji będzie wtedy mniejsze. A czego szukać dalej na etykiecie? Dumnie brzmiących słów Reserva i Gran Reserva. One mają różne znaczenie w różnych krajach, ale zawsze oznaczają wino lepsze od podstawowego (z lepszego kawałka winnicy, z wybranych gron, trochę dłużej starzone itd.). W Hiszpanii nawet słowo Crianza (co jest niższym poziomem niż Reserva) oznacza już wyższą jakość!

Kolejnym wskazaniem wyższej jakości wina (tyle, że rzadko występującym w winach kategorii cenowej „<30 zł”), jest określenie „Single Vineyard”. Podobne znaczenie ma też termin „Vieilles Vines" czy „Vinas Viejas”; jeden i drugi oznacza to samo: wino ze starych krzewów, a – jak wiadomo – stare krzewy rodzą mniej winogron, za to znacznie lepszej jakości.

Miłośnicy białych win niemieckich mogą uważać się za szczęściarzy; na etykietach tych win podawane są informacje o stopniu dojrzałości winogron w chwili zbioru, co pośrednio przekłada się na stopień wytrawności lub słodyczy tych trunków. Wina najbardziej wytrawne oznaczane są jako „Trocken”, potem idą stopniowo coraz słodsze Kabinett, Spaetlese, Auslese i supersłodki Eiswein (znakomite wina „lodowe”, produkowane też czasem w Austrii i Kanadzie). Wystarczy to wiedzieć, żeby dobrze wybrać!

Na drugim biegunie szczęścia plasują się miłośnicy win gruzińskich. Oni najczęściej z etykiet nie mogą się nic dowiedzieć, bo wszystkie informacje zapisane są „robaczkami” (a nie łacińskim alfabetem). Nawet jeśli winiarz przełożył etykietę na angielski, to i tak przeciętny winiopijca nie wie, czy występujące tam słowa oznaczają szczep, region, nazwę winnicy czy nazwę własną wina. Ostrożnie więc z winami gruzińskimi!

Niby coś tam Państwu powiedziałem o czytaniu etykiet wina, ale tak naprawdę to nie wiem, czy Wam istotnie pomogłem. Może więc zamiast uczyć się etykiet, lepiej po prostu pić, co wpada w ręce – nomen omen, tak trochę po gruzińsku. Nie ze wszystkiego trzeba robić habilitację. Na zdrowie!

winny maniak

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl