Wątpię więc jestem. O czymże dumać?


31-10-2020 17:18:29

Jak powszechnie wiadomo, przynajmniej od czasów Adama Asnyka, na myślenie nie ma mocnych. „Nie zdoła ogień, ani miecz powstrzymać myśli w biegu.." – ostrzegał w czasach, gdy myślenie nie było jeszcze tak powszechne. Ludzie byli zajęci klepaniem biedy, oraniem, sianiem, doglądaniem dobytku, szyciem, kuciem…, a myślenie o sprawach ważnych i poważnych było łaską i przywilejem wybrańców. To, że stanie się żywiołem, nikt jeszcze nie przypuszczał.

Świadomość tego, że myślenie nie zawsze jest cnotą, przyszła o wiele później. W Polsce, dla przykładu, komuna wprowadziła dla swoich zasłużonych bojowników specjalne świadczenie zwane emeryturą partyjną, aby się ochronić przed ich aktywnością, szczególnie intelektualną. Wspominam o tym na dowód, że nie wszystko, co robiła komuna, było złe i wiele rozwiązań można byłoby z pożytkiem dziś wykorzystać.

Może nie rekomendowałbym wysiłków, jakie wówczas podejmowano, by stymulować myśl naukowo- techniczną, bo choć intencje były szlachetne, to efekty mierne. Coś nie tak było w założeniach, skoro np. Tadeusz Sołtyk, twórca prezentowanych do dziś na defiladach „Iskier”, był nieopłacalny, a pan Kazio, który znalazł oszczędności, zamieniając podkładkę stalową na plastik – i owszem. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie było dla niej (myśli naukowo-technicznej) wtedy dobrego klimatu. Był, jak najbardziej, szczególnie w zestawieniu z innymi obszarami działalności, gdzie myślenie miało jedynie – jak mówiono – „kolosalną przyszłość”.

Kiedy wspominam tamte czasy w kontekście tego, co się dzieje, to nieodparcie myśl mi się ciśnie do głowy taka, czy aby ta przyszłość właśnie nie nadeszła. Tyle dla myślenia, ile się robi teraz, nie zrobiono nigdy. Przede wszystkim z całą powagą – jak przystało na demokratyczne państwo prawne – potraktowane jest prawo do myślenia, jako jedno z podstawowych praw obywatelskich. W tej intencji zlikwidowano nawet, swego czasu, obowiązkowy egzamin z matematyki na maturze, aby się nie kładł barierą na czyjejś życiowej drodze.

Realizując zasadę, że każda głowa ma prawo być produktywna, widać głęboką troskę ze strony administracji, partii politycznych, organizacji społecznych i różnych czynników pozarządowych, by na rynku myśli nie gromadziły się jedynie wielkie problem,y dla których statystyczna głowa jest zwyczajnie za mała. Z pełnym rozmysłem dosypuje się więc drobnicy, by każda głowa mogła coś znaleźć dla siebie. Rada Języka Polskiego – jak podała niedawno prasa – wydała oficjalną opinię w sprawie słów „Murzyn” i „Murzynka”, stwierdzając, że są obarczone bagażem negatywnych konotacji. Po „marszałkini” czy „prezesce”to kolejny istotny krok w czyszczeniu języka z tego, co nam zostawiła przeszłość, w tym niektórzy literaci (taki np. Tuwim, albo Sienkiewicz), a za co dziś przychodzi nam świecić oczami przed Europą.

Współczesny świat przykłada wielką wagę do tego, by także w sferze myśli nie było uprzywilejowanych enklaw ani dyskryminowanych mniejszości i podobnie jak my zabiega, by każda głowa znalazła coś na własną miarę. Ma swoje arystokracja myśli – buduje się rakiety, rozwija sztuczną inteligencję, robi mnóstwo rzeczy niepojętych dla zwykłych ludzi, ale i oni nie są pozostawieni sobie. Podstawowy strumień myśli tradycyjnie pozostaje skierowany na człowieka. Może nie równomiernie na całego, bo szczególnie ostatnio wydaje się wyraźnie odchylać od pasa w dół. Można to uznać za zwycięstwo demokracji, wolności, równości i tolerancji: każda głowa ma szanse, żadnej nie jest za trudno, ani za wysoko, każda może być jutro nawet głową europosła... Takiego ożywienia dawno już nie było, takiego natłoku myśli w publicznej przestrzeni, takiej ich odwagi i takiej śmiałości... Głowę się nagle postrzega jako skarbnicę myśli i ochoczo otwiera, korzystając ze środków przekazu. Myślenie stało się żywiołem. O tyle czasem uciążliwym, że coraz mniej staje się przez to słyszalny, towarzyszący tradycyjnie ludzkości, głos zdrowego rozsądku.

hen

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl