Felieton. Teksańska lekcja


13-03-2021 20:18:09

W ostatnich tygodniach cały świat śledzi doniesienia z Teksasu, gdzie rekordowe mrozy sparaliżowały tamtejszy system energetyczny i spowodowały, że tysiące mieszkańców zostało pozbawionych dostępu do energii, służącej m.in. do ogrzewania domów. To zainteresowanie wynika nie tylko z troski o los poszkodowanych. Sytuacja w Teksasie stała się kolejnym pretekstem do sporu pomiędzy zwolennikami tradycyjnych źródeł energii a orędownikami „zielonych” technologii (w Teksasie elektrownie wiatrowe odpowiadają za ponad 20% dostarczanej energii). Jedną z wielu przyczyn kryzysu był paraliż elektrowni wiatrowych, co – zdaniem „konserwatystów” energetycznych  – świadczy o tym, że tendencja do przestawiania się wyłącznie na energię odnawialną jest błędna. Z kolei zwolennicy energii odnawialnej argumentują, że główną przyczyną załamania systemu były problemy z dostawami gazu, a nie unieruchomienie turbin wiatrowych. W dyskusję dodatkowo włączyli się politycy i media z różnych stron amerykańskiej sceny politycznej, co podgrzało spór i powoduje, iż śledząc tamtejsze publikacje, trudno znaleźć w pełni obiektywne informacje o przyczynach kryzysu. Wiadomo tyle, że z powodu mrozu pojawiły się problemy zarówno z dostawą energii z elektrowni wiatrowych, jak i z przesyłem gazu. Źródła amerykańskie piszą również, że infrastruktura energetyczna Teksasu (w dużej mierze niezależna od innych, krajowych systemów w USA) nie jest przystosowana do pracy w warunkach silnych mrozów, bo są one tam bardzo rzadkim zjawiskiem.

Zostawiając Amerykanom ich spory toczone na własnym podwórku, warto jednak zastanowić się, jakie wnioski płyną z teksańskiej lekcji. Jest ich kilka. Przede wszystkim powinniśmy być przygotowani na to, że anomalie klimatyczne mogą pojawiać się coraz częściej, a krytyczna infrastruktura powinna być przystosowana do działania w różnych, czasem nieprzewidywalnych warunkach. Poza tym sytuacja w Teksasie, choć nie powinna być używana jako argument przeciwko energii odnawialnej, każe jednak zastanowić się głębiej nad koniecznością dywersyfikacji źródeł energii. Wiatraki czy panele słoneczne nie będą działały w każdych warunkach atmosferycznych i w celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego należy zabezpieczyć także inne źródła, również te opierające się na paliwach kopalnych.

Niektóre z tych wniosków są również interesujące w kontekście obecnej pandemii. Jak wspomniano wcześniej, w amerykańskich mediach często podkreśla się, że infrastruktura energetyczna w Teksasie nie była przygotowana na tak silne mrozy. Uznano, iż nie warto inwestować w droższe technologie, odpowiednie dla warunków, których wystąpienie jest mało prawdopodobne. Z takim problemem przyjdzie się nam mierzyć – mam nadzieję – już niedługo, po wygaśnięciu pandemii koronawirusa. Będziemy musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jesteśmy gotowi ponosić dodatkowe koszty wynikające z utrzymywania stałej gotowości (infrastruktura, środki ochronne itd.) na nadejście nowej pandemii? A co, jeśli kryzys wywołają inne czynniki, a nie akurat wirus?

Mam świadomość, że łatwo się mówi „powinno się zrobić to i tamto”, „należy zadbać o to i o to”, a znacznie trudniej znaleźć dobre rozwiązanie, które sprawdzi się w praktyce. Jedno jest pewne, rozwiązania tych problemów należy szukać, odkładając na bok polityczne oraz ideologiczne spory i uprzedzenia.

Andrzej Arendarski, prezes KIG

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl