Wino dla inżyniera (254): Ryby, owoce morza i wino


22-08-2021 15:50:37

Pruszkowianie zawsze cenili sobie znakomicie zaopatrzony sklep rybny „Orka”, zlokalizowany w tym mieście w jednym z segmentów parterowego pawilonu usługowego z czasów PRL. Z czasem sklep się rozrósł, a niedawno „wypączkował” z siebie smażalnię, która w ciągu kilkunastu zaledwie miesięcy przekształciła się w pełnoprawną restaurację rybną o bogatym i ciekawym menu.

Co można zjeść w „Orce”? Na przystawkę (nie mówiąc o banalnym tatarze ze śledzia) – np. carpaccio z ośmiornicy, przyrządzone na ostro przegrzebki piripiri na grzance lub mule w dwóch wydaniach: w białym winie i pomidorach z kolendrą.

Ciekawy jest restauracyjny zestaw dań z grilla: oprócz steku z tuńczyka w „Orce” można także znaleźć rzadko spotykany u nas stek z kalmara (paluszki lizać!), ośmiornicę i półmisek grillowanych owoców morza dla dwóch osób (krewetki, małże, ośmiornica, krab soft shell i kalmar). Porcje są solidne, a ceny raczej umiarkowane i nijak się mają do "paragonów zgrozy" znad polskiego morza.

Jako ryby pieczone w całości restauracja oferuje tylko doradę, okonia morskiego i pstrąga, ale już oferta ryb „z patelni” jest znacznie bogatsza (halibut, dorsz, sandacz, łosoś, karmazyn, miętus, sum i sola). Miłośnicy dań typu „fish&chips” znajdą w „Orce” krewetki w cieście filo i w panko, a także duży mix kewetek, kalmarów i ryb.

Osobną pozycją jadłospisu są burgery. „Orka” udowodniła, że burger nie musi być mięsny; okazało się, że włożenie w bułę tuńczyka, miecznika, łososia, krewetek lub kraba w tempurze może dać fantastyczny efekt smakowy. Może takie burgery nie są najtańsze, ale ich cena jeszcze nie przeraża, jeśli wziąć pod uwagę wielkość porcji. 

Wisienką na torcie są ostrygi, serwowane w dwóch wersjach: na surowo (świeże) oraz zapiekane w sosie serowym (niebo w gębie!). Uwierzcie mi, są warte swojej ceny!

Tyle o potrawach w „Orce”, ale lokal zadbał również o odpowiednią kartę win do nich. Wśród serwowanych tam win białych wyróżnia się Gruener Veltliner '2019 z Weingut Sollner (rześkie, ale nie przekwaszone, młode wino o jabłkowo-gruszkowych aromatach i z pieprzną końcówką, w cenie 75 zł/but.); całkowicie pijalne są jednak też: Monteabellon Rueda Verdejo '2018 (wyraźniej zarysowana kwasowość i kwiatowe aromaty, 69 zł) oraz mocno orzeźwiające Santola Vinho Verde czy Messias Douro Branco '2019 (lekkie wina do lekkich potraw, oba po 49 zł). Królem tej części karty jest Chablis '2019 z Domaine Schaller (wino o sporej mineralności i kwasowości ostrej jak brzytwa), ale ono kosztuje już 129 zł/but; zwolennicy ciężkich, białych win piemonckich mogą zamówić poza tym Vite Colte Sauvignon Tre Donne Sole '2019, o mocno waniliowym nosie, za 79 zł. Generalnie, selekcję win białych do karty należy uznać za trafną, bo w ustach każdego z nich można znaleźć jakiś element pasujący do aromatów lub smaków ryb i owoców morza – zarówno tych w wydaniu lekkim, jak i nieco cięższym.

„Orka” oferuje również spory wybór win czerwonych – od ciężkiego Vite Colte Passito Spasso '2019 (ekstraktywne wino z lekko podsuszonych winogron z późnego zbioru) za 98 zł, poprzez lżejszą, ale mocno beczkową Rioję (59 zł) aż do Palacio de Sada Cuvee Especial '2016 za 79 zł (śliwki, jagody, ale i kakao, które w nosie wina jest niuansem nieczęsto spotykanym). „Czerwieni” jest wprawdzie w omawianym lokalu wyraźnie mniej niż „bieli”, bo łączenie win czerwonych z rybami jest trudniejsze, ale odwqażny i coś wierdzący o winach kionsusment znajdzie i tu coś dla siebie.  

Jak stąd widać, nawet w czasach trudnych dla gastronomii dobrze przemyślany koncept może się przebić do szerszej publiczności. Obecnie, wieczorami w „Orce” trudno już o wolne miejsce, a goście z odległej o 25 km Warszawy wcale nie są rzadkością.

Idąc za przykładem „Orki”, spróbujmy sięgnąć w upalny wieczór po austriackie „Gruener Veltliner” jakiegoś dobrego producenta. Przyjemność gwarantowana. Na zdrowie!

winny maniak

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl