Wątpię więc jestem. Odwaga górą


19-09-2021 13:02:19

Dzieła, przynajmniej te, które zdolne są przebić się do społecznej świadomości można z grubsza podzielić na odkrywcze oraz odważne. Uświadomił mi to jeszcze za czasów komuny pewien młody adept ekonomii, który do redakcji przynosił regularnie przelane na papier swoje przemyślenia. Zapytany, czy ma świadomość, że wyraża poglądy dość kontrowersyjne odparł, że pełną, zastępując przy okazji słowo kontrowersyjne na zwyczajnie głupie. Redaktorze, tłumaczył - Polacy są mądrym narodem i liczne są w kraju również zastępy mądrych ekonomistów. Mądrych też nikt nie zauważy - utoną w masówce, rozpłyną się. Tylko odważne są w stanie zwrócić uwagę na autora, jeśli nie rozsławić jego imię, to przynajmniej zahaczyć się w pamięci jakiegoś decydenta, a wszak od tego  zaczyna się droga zawodowa jeśli ma nie być banalna.

Trudno nie uznać tych racji, nie zwrócić uwagi na różnicę, jaka istnieje w tym zakresie między przeszłością, a teraźniejszością. Człowiek kiedyś mierzył – mówiąc słowami poety – zamiar według sił. Do życia podchodził z pokorą i dopiero, gdy okazywało się, że Opatrzność wyposażyła go w siłę fatalną, która będzie mu czoło zdobić, chcąc nie chcąc zostawał geniuszem, albo przynajmniej nieprzeciętnym. Taka np. Apolonia Chałupiec musiała się w pewnym momencie pogodzić z przeznaczeniem, które jej wyznaczyło rolę Poli Negri.

Dziś jest zgoła inaczej – najpierw człowiek podejmuje zamiar, a  potem liczy siły. Tygodnik Angora uchyla np. rąbka takich obrachunków Allana Krupy, syna Edyty Górniak, który zamierza związać los z branżą muzyczną. - Ogólnie uważam, że studia to jest strata czasu (...) nie są potrzebne, by coś osiągnąć w życiu. Mama podziela zdanie syna, przypominając, że  sama wyszła na swoje nawet bez matury. Odwaga najbardziej chyba jednak  procentuje w sztukach plastycznych, gdzie koń już przestał „rozdawać karty”, kreować kolejnych Kossaków dzięki czemu można zostać mistrzem mając rękę lekką jak  kopyto. Zresztą koń dziś nie w modzie – inne są fascynacje i inne natchnienia. Przepustki do historii szuka się w dziełach odważnych - genitaliach rozpiętych na krzyżu, czy jak ostatnio, zestawie detali oprawnych w dziewczęce uda.

Zalew dzieł odważnych nie pozostał bez wpływu na gusta krytyków, co widać choćby na przykładzie literackich nagród Nobla. Ostatnio niemal każda   decyzja komitetu budzi w czytelniczym światku jeśli nie szok, to przynajmniej konsternację. Dochodzi do tego, że wielu wręcz współczuje wielkiemu Alfredowi widząc do czego współcześnie używa się  jego imienia. Prawda, że  są i tacy, którzy uważają, iż sam sobie jest winien. Zamiast dać ludzkości coś, co byłoby  dlań błogosławieństwem (na przykład jakąś szczepionkę), dał jej dynamit. Nie może więc mieć pretensji, czym się ta mu się dziś odwdzięcza.

Osobną dziedziną, w której obserwuje się od dłuższego czasu niezwykły awans odwagi, jest polityka. Był wprawdzie dawno temu (konkretnie w 1956 r.) czas, gdy kwestia odwagi stanęła „na tapecie” - gdy Antoni Słonimski podał do publicznej wiadomości komunikat: - odwaga staniała, rozum podrożał. Komunikat był obiecujący, ale jego aktualność okazała się krótka - czas rozumu minął niespodziewanie szybko i cena odwagi znów poszła w górę. Oczywiście czasy były wtedy inne, inne ceny, odwagę testowano na Rakowieckiej, a nie jak dzisiaj na Wiejskiej w świetle fleszy, twarzą w twarz. Jeśli chodzi o historyczne podobieństwa, to bardziej się narzuca Stefana   Żeromskiego „Przedwiośnie”, czas równie gorących rozrachunków i namiętnych dyskusji, gdy pytał poseł, przez ściśnięte zęby niczym Sławomir Nitras - macież wy odwagę Lenina. Dziś oczywiście odwagi nikt nie mierzy Leninem, bo wiatry historii z całkiem innego wieją kierunku. Samej odwagi jest na pewno nie mniej niż wtedy i nie trudno wyobrazić sobie taki moment, że poseł Władysław albo Michał senator ogłosi publicznie wolę radykalnej przebudowy kraju zgodnie z najnowszymi światowymi trendami a przede wszystkim oczekiwaniami Unii Europejskiej. Ujawni odważny program rewolucyjnych zmian, zaczynającej się decyzji równie brzemiennej dla dalszych przemian w kierunku postępu, jak wystrzał „Aurory”-  rozejdę się z Kryśką, a wyjdę za Kazika!         

                                                                                                                                     hen

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl