Z wiatru i słońca


20-11-2021 17:08:59

Unijny cel neutralności klimatycznej w 2050 r. zakłada, że już w 2030 r. odnawialne źródła energii mają osiągnąć 32% udział w polskim miksie elektroenergetycznym. Niezbędną transformację energetyczną wymusi nie tylko Europejski Zielony Ład, ale również znaczący wzrost cen za energię elektryczną! Stąd rosnące zainteresowanie odnawialnymi źródłami energii (OZE).

14 lipca br. Komisja Europejska przyjęła pakiet ustawodawczy mający dostosować unijną politykę klimatyczną, energetyczną, transportową i podatkową na potrzeby realizacji celu, jakim jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych netto do 2030 r. o co najmniej 55% w porównaniu z poziomem z 1990 r.

Ze wsparciem i bez

- Transformacja energetyczna Polski to szansa na szybszy rozwój naszej gospodarki i korzyści dla wielu sektorów: rozwój branży poddostawców, szanse dla samorządów i mieszkańców oraz niższe ceny energii. - Polska powinna szybko zwrócić się w stronę zeroemisyjnych, rozproszonych źródeł odnawialnych, spośród których energetyka wiatrowa ma największy potencjał do rozwoju i dynamicznego przyrostu nowych mocy wytwórczych. - Udział wiatru w produkcji energii ma ponad 70% udział, a w produkcji energii ogółem na koniec 2021 r. będzie miał 10%, a więc większy niż wytwarzanej przez farmy fotowoltaiczne - twierdzi Janusz Gajowiecki, prezes Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW)

Prosumentów, czyli zaspokających swoje domowe potrzeby energią z wiatru jest niewielu. Preferują panele słoneczne, bo wiatrak musi mieć ponad 100 m wysokości.

Gospodarstwa domowe mają możliwość korzystania z programów prowadzonych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW): „Czyste powietrze”, łączącego dofinansowanie do termomodernizacji budynku i wymiany sposobu ogrzewania, z dopłatą do instalacji fotowoltaicznej na dachu budynku oraz „Mój Prąd” dotującego fotowoltaikę. Adresowany jest do osób fizycznych wytwarzających energię elektryczną na własne potrzeby, które mają zawartą umowę kompleksową z Operatorem Sieci Dystrybucyjnej, zakładem energetycznym, regulującą kwestie związane z wprowadzeniem do sieci nadwyżki energii elektrycznej wytworzonej w mikroinstalacji. Zainteresowanie tym programem było tak duże, wpłynęło 178 005 wniosków, że budżet jego III edycji (534 mln zł) wyczerpał się 6.10.br. i NFOŚiGW zamknął nabór. Do 11.10. przyznano 257 136 wniosków na instalacje o łącznej mocy 1369,1 MW (najwięcej w województwach: śląskim, wielkopolskim, mazowieckim, małopolskim).

- Tak długo, jak jesteśmy zmuszeni do importowania energii, warto dalej zachęcać Polaków do własnych inwestycji w OZE - uważa Ewa Magiera, prezes Zarządu Polskiego Stowarzyszenie Fotowoltaiki (PSF). - Duzi inwestorzy mogą startować w aukcjach OZE na sprzedaż energii elektrycznej z gwarantowana ceną przez 15 lat. Warto podkreślić, że dziś wielu z nich oferuje kontrakty z ceną niższą niż rynkowa, więc odbiorcy energii być może nigdy nie dopłacą do tych elektrowni nawet złotówki. Coraz więcej średniej wielkości instalacji fotowoltaicznych powstaje też bez żadnego wsparcia. Fabryki czy biurowce instalują panele, ponieważ koszty produkcji energii z PV są niższe niż koszty jej zakupu z sieci.

Za a nawet przeciw!

- Fundusze Europejskie i środki krajowe inwestowane aktualnie w programach Inteligentny Rozwój oraz Infrastruktura i Środowisko pokazały, że w polskich firmach, start-upach, klastrach i samorządach tkwi olbrzymi potencjał kreowania i absorbowania innowacyjnych, proekologicznych rozwiązań wpisujących się w Europejski Zielony Ład. Mieliśmy duży odzew na konkursy tematyczne dotyczące zazieleniania gospodarki, w tym związane z elektromobilnością, OZE, nawozami przyjaznymi środowisku, technologiami wodorowymi czy magazynowaniem energii - mówiła Małgorzata Jarosińska-Jedynak, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, na zorganizowanym w lipcu przez Związek Pracodawców Klastry Polskie spotkaniu „Europejski Zielony Ład i jego konsekwencje dla polskiej gospodarki”.

Wydawałoby się, że wreszcie Rząd zaczął łaskawym okiem patrzeć na OZE, bo Polska obecnie ma najniższy ich udział w swoim miksie energetycznym w całej UE oraz najwyższe ceny hurtowe energii we Wspólnocie.

- Zgodnie z Polityką Energetyczną Polski do 2040 r. jej udział powinien wynieść co najmniej 30% -  przypomniała Anna Kornecka, wiceminister rozwoju, pracy i technologii, podczas zorganizowanego w lipcu w siedzibie resortu spotkania konsultacyjnego na temat projektu tzw. ustawy odległościowej, która liberalizuje zasadę 10H, czyli odległości określającej, jak daleko od zabudowań można postawić wiatrak. - Różnicy między obecnym stanem a przyszłym nie da się wypełnić energetyką wiatrową na morzu oraz fotowoltaiką. Konieczna będzie również energetyka wiatrowa na lądzie (…) Na dziś w Polsce nie ma tańszego i bardziej efektywnego źródła jak energetyka wiatrowa.

Faktycznie. Wyniki aukcji OZE z lat 2018-21 pokazują, że pod względem kosztów wytwarzania energii wiatr na lądzie nie ma w Polsce konkurencji. W latach 2018-20 inwestorzy wiatrowi zakontraktowali łącznie 161,8 TWh energii elektrycznej za 33,9 mld zł. Oznacza to, że w ciągu 15-letniego okresu wsparcia średnia cena za 1 MW wynosi 209 zł, a prąd z wiatru kosztuje o 24% mniej niż trzeba było zapłacić za energię elektryczną na TGE w kwietniu 2021 r.

Przypomnę, że ustawa z 2016 r. bardzo źle wpłynęła na branżę, bo nie powstawały nowe projekty. Niemniej farm wiatrowych będzie przybywać. - Po 3 latach przestoju, pełną parą ruszyła realizacja projektów wiatrowych na lądzie, które uzyskały wsparcie w aukcjach przeprowadzonych w latach 2018-20. Budują je inwestorzy zagraniczny, prywatni i spółki Skarbu Państwa na podstawie starych zezwoleń na budowę. Na szczęście trochę ich było. W efekcie przybędzie 4,2 GW wiatrowych mocy wytwórczych na lądzie – deklarował w sierpniu Janusz Gajowiecki.

Zgodnie z deklaracjami rządu, do końca roku wejdzie w życie nowelizacja ustawy, skracająca wymaganą odległość do 500 m. Spółki będą mogły realizować inwestycje tzw. green field, czyli począwszy od znalezienia odpowiedniej lokalizacji.

Niestety, są też działania antyOZE. 4 października Prezydent RP podpisał nowelizację Ustawy o OZE i w pozyskiwaniu pod ich instalacje terenów z Zasobu Własności Rolnej SP będą uprzywilejowane Spółki Skarbu Państwa. We wrześniu Sejm odrzucił sprzeciw Senatu i przyjął nowelizację we wcześniejszym brzmieniu. Teraz m.in. lokalizacje OZE o mocy do 500 kW nie muszą być uwzględnione w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy; maksymalny okres udzielenia pomocy publicznej w ramach systemu aukcyjnego oraz wsparcia wytwarzania energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii systemami FIT (taryf gwarantowanych - feed-in-tariff) i FIP (dopłat do ceny rynkowej FIP - feed-in premium) przedłużono do 31.12.2027 r., a maksymalny okres wsparcia do 30.06.2047 r.

- Wejście w życie tych aktów wiązać się będzie naszym zdaniem zarówno z zahamowaniem rozwoju krajowego rynku OZE, poważnymi stratami środowiskowymi jak również z ryzykiem odpowiedzialności finansowej Skarbu Państwa wobec Unii Europejskiej jak i podmiotów pokrzywdzonych ich postanowieniami. Uważamy, że procedowane regulacje noszą znamiona selektywności, dyskryminacji i nierównego traktowania przedsiębiorstw. Wprowadziły odgórnie narzucone i nieproporcjonalne rozwiązania, pogarszające sytuację prawną jednej strony, tj. podmiotów niezwiązanych kapitałowo ze Skarbem Państwa – zarówno polskich jak i zagranicznych – można przeczytać na stronie PSF.

Czy woda lepsza?

Ogromną szansą dla Polski jest morska energetyka wiatrowa (MEW) rozwijana na obszarach morza Bałtyckiego. Jej rolę w transformacji energetycznej dostrzegają przedstawiciele rządu, inwestorzy oraz przedsiębiorstwa, które chcą uczestniczyć w łańcuch dostaw dla pierwszych farm, podpisując tzw. Polish Offshore Wind Sector Deal, by dać impuls polskiej gospodarce. „Porozumienie sektorowe na rzecz rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce”, sygnowane przez ok. 200 z nią związanych podmiotów, ma zagwarantować efektywną i stabilną współpracę pomiędzy rządem a biznesem podczas realizacji inwestycji na polskim morzu.

Szacuje się, że inwestycje w morskie farmy wiatrowe mogą być warte ok. 130 mld zł - to pieniądze, które trafią w ręce przedsiębiorców, stoczni i przemysłu, a także pozwolą na stworzenie kilkudziesięciu tysięcy nowych miejsc pracy. Do 2050 r. w Polsce mogłoby zostać zainstalowanych w morskich farmach wiatrowych ok. 28 GW mocy. Pierwsze prace instalacyjne w polskich obszarach morskich mają rozpocząć się już w 2024 r., a pierwsze przyłączenia do sieci zaplanowano na 2026 r. Ważne więc, by nie opóźniać realizacji projektów I fazy offshore o mocy 5,9 GW, a także, by pierwsza aukcja dla nowych projektów offshorowych odbyła się zgodnie z planem w 2025 r.

Budowa na lądzie farm wiatrowych i słonecznych może jednak sprawić problemy związane z warunkami przyłączenia ich do sieci. Rozwiązaniem może stać się tzw. cable pooling – idea współdzielenia infrastruktury energetycznej, dzięki której farmy wiatrowe mogą dostarczać prąd głównie w nocy, jesienią i zimą, a panele słoneczne w bezchmurne, wiosenne i letnie dni.

- To rozwiązanie sprawdza się już w Danii i Holandii, teraz może przynieść korzyści także w Polsce - uważa Janusz Gajowiecki. - Taki sposób łączenia mocy na jednym przyłączu, może być rozwiązaniem problemu niewystarczającej przepustowości sieci elektroenergetycznej. Korelacja źródeł wiatrowych i słonecznych dzięki wykorzystaniu cable pooling może okazać się jednym z bardziej efektywnych rozwiązań na rynku odnawialnych źródeł energii i dać impuls do jeszcze szybszego rozwoju tej branży.

Bo dzięki optymalizacji wykorzystania istniejących mocy przyłączeniowych cable pooling ograniczy potrzeby inwestycyjne w sieć elektroenergetyczną, a tym samym wpłynie na obniżenie kosztów taryf za przesył i dystrybucję energii. Korzyści odczują również dostawcy gdyż obecnie, przy coraz szybszym rozwoju OZE, widać braki w przepustowości istniejącej sieci elektroenergetycznej.

Jerzy Bojanowicz

Według danych Urzędu Regulacji Energetyki pod koniec 2020 r. w Polsce działało 1239 farm wiatrowych, w tym 1111 o mocy poniżej 10 MW (89,7%) i 128 o mocy większej lub równej 10 MW, które mogą wytworzyć 7 GW. Największa, o mocy 219 M, jest zrealizowana w Potęgowie (Pomorskie) przez spółkę należącą do izraelskiego funduszu Mashav. Kolejne są w Margoninie (Wlkp.) - 120 MW, zarządzana przez EDP Renewables Polska, Baniach (Zachodniopomorskie) - 106 MW (inwestorem jest Wiatromill – spółka zależna od izraelskiej firmy Energix Renewable Energies), Marszewie (Zachodniopomorskie) - 100 MW (właścicielem jest TAURON Ekoenergia), Kopaniewie (Pomorskie) – 94,5 MW (należy do PGE Energia) i Karścino w okolicy Karlina (Zachodniopomorskie) – 90 MW (Energa OZE).

***

Z danych Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO) wynika, że 2020 r. był najlepszym w historii rozwoju fotowoltaiki w Polsce. Na jego koniec działały instalacje fotowoltaiczne o mocy 3936 MW - wzrost o 2 463 MW (200% wzrost rok do roku). Największy wkład w przyrost nowych mocy mieli prosumenci indywidualni. Tym samym, wg Solar Power Europe, w 2020 r. Polska znalazła się na 4. miejscu w UE pod względem przyrostu mocy zainstalowanej PV. Wyprzedziły nas Niemcy, Holandia i Hiszpania.

***

Według prognoz IEO na koniec 2021 r. moc zainstalowana w PV w Polsce może przekroczyć 6 GW i utrzymamy 4. miejsce. A w 2022 r. moc zainstalowana w fotowoltaice podwoi swoją wartość z końca 2020 r., a na koniec 2025 r. może wynieść 15 GW. Obroty na rynku fotowoltaiki przekroczą 9 mld zł rocznie.

***

Europejski Zielony Ład, który ma również pomóc w wyjściu z pandemii COVID-19, będzie finansowany ze środków stanowiących 1/3 kwoty 1,8 bln euro przeznaczonej na inwestycje w ramach planu odbudowy NextGenerationEU oraz ze środków pochodzących z 7-letniego budżetu UE.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl