Felieton: Kryzys energetyczny


20-11-2021 19:07:29

Gwałtowny wzrost cen na rynku energii spędza sen z powiek nie tylko konsumentom, którzy z coraz większą obawą zaglądają do rachunków. Sytuacja jest na tyle poważna, że stała się powodem do kolejnej, poważnej refleksji nad przyszłością europejskiego rynku energii. W Brukseli trwa debata nad tym, w jaki sposób uchronić konsumentów przed podwyżkami. Rozważany jest też pomysł wspólnych zakupów gazu w ramach UE. Coraz częściej pojawiają się głosy obarczające winą za kryzys europejską politykę klimatyczną, której elementem jest m.in. rynek uprawnień do emisji CO2. Niektórzy domagają się zmiany modelu funkcjonowania rynku uprawnień do emisji CO2 oraz zmian w pakiecie Fit for 55. To nie wszystko. Z Brukseli docierają sygnały, że Komisja Europejska jest gotowa uznać gaz i energetykę jądrową jako narzędzia mieszczące się w granicach tzw. taksonomii czyli takie, które można uznać za „zrównoważone środowiskowo”. Przypomnę, że wciąż nie podjęto tutaj ostatecznej decyzji, a będzie od niej zależała m.in. kwestia finansowania przyszłych projektów gazowych i atomowych. A nie jest tajemnicą, że obecnie w Europie toczy się rywalizacja pomiędzy niechętnymi atomowi Niemcami i proatomową Francją. Jednocześnie rozgrywa się sprawa uruchomienia gazociągu Nordstream 2. Warto też wspomnieć, że w tle tych wszystkich dyskusji odbywa się szczyt klimatyczny w COP26 „ostatniej szansy”, od którego oczekuje się wyraźnych efektów w obszarze ograniczania emisji.

Wspominam o tych faktach ponieważ pokazują, że ostatni kryzys związany z cenami energii wywołał spore zamieszanie i wykroczył daleko poza sferę rynku. Nie wiadomo jak długo potrwa (choć pojawy się informacje, że Gazprom będzie napełniał magazyny w zachodniej Europie), ale już dziś powinien skłaniać do refleksji i wyciągnięcia wniosków na przyszłość. Oczywiście nie takich - co próbują niektórzy czynić - które prowadziłby do kwestionowania „zielonej” polityki UE. Czy komuś się to podoba, czy nie - walka ze zmianami klimatycznymi pozostanie priorytetem UE a obecny kryzys nie może być pretekstem do zaniechania zmian w kierunku ograniczania emisji np. w polskiej energetyce.

To co dzieje się w ostatnim czasie na rynku energii powinno jednak uświadomić europejskim politykom że nawet najbardziej przemyślana i uzasadniona strategia powinna zakładać pojawienie się niespodziewanych przeszkód. Takich jak np. pandemia albo celowe manipulacje na rynku surowców. Warto byłoby więc zawczasu zadbać m.in. o odpowiednie mechanizmy zabezpieczające, które pozwolą spokojnie i elastycznie - a nie nerwowo - reagować na ewentualne problemy.  

Można być też pewnym, że potencjalne zawirowania na rynku energii w przyszłości będą chętnie zrzucane na karb polityki klimatycznej UE. I to niezależnie od rzeczywistych przyczyn problemów. Długotrwały wzrost cen, nawet jeśli w żaden sposób nie będzie związany z „zieloną” strategią UE, może okazać się społecznie nieakceptowalny. A to - w czarnym scenariuszu - może doprowadzić do poważnych zmian politycznych w części krajów UE. A nawet w najbardziej „zielonych” krajach nie brakuje środowisk mocno krytycznych wobec europejskiej strategii walki ze zmianami klimatu. Dlatego obecny kryzys to cenna lekcja, którą warto odrobić.

Andrzej Arendarski, prezydent KIG

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl