Elektryka niepolska?


07-02-2015 13:38:05

Wśród wielu wątków, jakie przewinęły się podczas II Kongresu Elektryki Polskiej był jeden nieco odrębny, ale podstawowy dla całego sektora. Dotyczy polskiego przemysłu elektrotechnicznego i elektronicznego. Nie poświęcono mu zbyt wiele uwagi. Ale to od jego kondycji zależy cała reszta.

Branża elektrotechniczna (a z czasem także, elektroniczna) zawsze należała do przemysłów high-tech. W Polsce ma piękne tradycje (poświęcono im odrębną sesję). Ilościowo apogeum przeżywała w latach 70-80. XX wieku, kiedy to wsparła się o wdrożenia licencyjne, które uruchomiły wielkoseryjną produkcję silników małej i średniej mocy, aparatury elektrycznej, elektronarzędzi, a przetwórstwo miedzi w KGHM stało się dla niej mocnym oparciem surowcowym. Eksport objął ok. 1/3 produkcji.

Rozpad i prywatyzacja

Profil historyczny i współczesny tego szczególnego przemysłu zarysował prof. Wiesław Wilczyński. W najlepszych latach PRL-u przemysł elektrotechniczny i elektroniczny skupiał się w zjednoczeniach EMA (maszyny i aparaty), ELKAM (kable i osprzęt), MERA (automatyka i pomiary), PREDOM (sprzęt AGD), TELKOM (telekomunikacja), UNITRA (radio- i teletechnika), POLAM (oświetlenie). Już w latach 80-tych organizacje te zaczęły się kruszyć i ruszyła prywatyzacja z udziałem zagranicznym. Obecnie połowa tego przemysłu jest w rękach zagranicznych koncernów (podobny wskaźnik był w II Rzeczypospolitej)."Jedynie trzon polskich fabryk kablowych nie uległ rozproszeniu, znalazł polskich nabywców". Niestety przemysł kabli miedzianych trudno nazwać przyszłościowym, raczej się zwija. Jak mówił na Kongresie Marian Germata, prezes Technokabla, powstają tu nowe polskie specjalności, np. kable żaroodporne, bardzo poszukiwane. Ale prezes wytknął też bez obsłonek fakt, że branża ta wykazuje niską rentowność, brakuje nowoczesnych surowców jak tworzywa bezhalogenowe i tworzywa do kabli specjalnych. Nachodzi era energetycznych kabli nadprzewodzących, pracujących w temperaturze -200 st.C. Moduł nadprzewodzący takich kabli ma przewodność 150 razy lepszą od miedzianego. Przemysł kablowy pozbawiony jest zaplecza B+R, więc trudno liczyć, że w tej przyszłościowej dziedzinie Polska odegra jakąś rolę.

Nowe przedsiębiorstwa o polskim rodowodzie zatrudniające ponad 50 osób powstały głównie w branży komputerów i urządzeń elektronicznych (120 firm) oraz urządzeń elektrycznych (220 firm). Niektóre z tych firm mają już dobrą pozycję na rynku europejskim i rokują nadzieje na przyszłość.

Poza strategią

O ile w przemyśle przetwórczym zatrudnionych jest ok. 2,5 mln osób, to w elektrycznym - 90 tys., w elektronicznym - 48 tys. Większość przemysłu elektrotechnicznego to jednak małe firmy o zatrudnieniu ponad 9 osób (632). Łączna sprzedaż nie przekracza 70 mld zł (w całym przemyśle przetwórczym - ok. 817,5 mld zł) Jest to więc skala mała, jak na możliwości i potrzeby krajowe, zwłaszcza w dobie tak intensywnego rozwoju elektroniki i elektryki.

Ponieważ, jak mówił prof. Wilczyński, sektor ten nie należy do strategicznych, ani restrukturyzowanych odgórnie, podlega działaniom horyzontalnym, "najefektywniej wspierającym długookresowy wzrost i rozwój". Cokolwiek miałaby znaczyć ta "horyzontalność" widać wyraźnie, że największym w ostatnich 25 latach inwestorem i dostarczycielem technologii dla tego przemysłu jest kapitał zagraniczny. Jeden z jaskrawych przykładów to branża telekomunikacyjna, gdzie polski przemysł "wymieciono" doszczętnie, sprowadzając na jego miejsce gotowe technologie i linie produkcyjne zza granicy. Przy okazji inwestorzy opanowali rynek polskich operatorów kablowych i komórkowych. Nieco inne były losy sławetnego zjednoczenia MERA (23 przedsiębiorstwa), które miało stanowić trzon elektroniki polskiej. Przypadek MERY- Elwro - nadziei przemysłu komputerowego, przejętej i "zaoranej" przez niemieckiego inwestora to klasyka polskiej prywatyzacji kapitałowej. Część z firm przeszła jednak do silnej grupy giełdowej APATOR. Spadkobiercą marki jest warszawska MERA Sp. z o.o. o bogatej ofercie przyrządów pomiarowych, ale głównie - produkcji zagranicznej.

Przesłanki nadziei

Polska jest, per saldo - eksporterem elektroniki i elektrotechniki. Tempo przyrostu produkcji sprzedanej jest też znacznie większe niż w całej gospodarce (elektrotechnika - 6,2%, elektronika - 7%). Produktywność jest też wyższa niż średnio w przemyśle.

Gros elektroniki to produkcja telewizorów (pozycja jednego z głównych dostawców na rynku europejskim), gros elektrotechniki to sprzęt AGD, w którym Polska wyprzedziła ostatnio Niemcy i Włochy. Przewaga eksportu nad importem telewizorów i monitorów sięga 10 mld zł rocznie. Ale w branży komputerów, aparatury nadawczej, a nawet silników i zespołów prądotwórczych - niegdyś polskiej specjalności - import znacznie przeważa.

Ujemne saldo układów scalonych wynosi prawie 5,5 mld zł rocznie. Optymizm wynika z faktu, iż inwestorzy zagraniczni ciągle liczą na polski przemysł. W listopadzie 2014 r. LG Philips podpisał umowę na budowę w Kobierzycach pod Wrocławiem kolejnych 6 fabryk podzespołów, co może ustawić Polskę na pozycji europejskiego lidera produkcji ekranów LCD. Nadzieją na innowacje jest Program Operacyjny Innowacyjny Rozwój na lata 2014-2020. Rażące są jednak braki w zapleczu badawczo-rozwojowym. W żadnym innym chyba sektorze zależność technologiczna Polski nie jest tak głęboka. Pozytywne jest, że branżowcy mają świadomość konieczności przejścia na etap inwestowania w b+r. Wojciech Konecki - prezes Związku Pracodawców Branży AGD wprawdzie wskazywał na dominację kapitału zagranicznego w tej branży, ale zauważył też początki nowego etapu - ściągania inwestycji nieprodukcyjnych. Oby wreszcie wysoka strategia gospodarcza dostrzegła i tę specjalność.

Zygmunt Jazukiewicz

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl