Czekając na Siedem Dolin


07-02-2015 14:10:16

Faktycznie. Lodowiec Stubai to największy lodowcowy teren narciarski w Austrii, z gwarancją śniegu – jak można wyczytać na dedykowanej mu stronie - od października do czerwca. W połowie stycznia na górze było 170 cm śniegu, a w dolinie – 20 cm.

Alpy jak marzenie

Na szczycie jest platforma widokowa „Top of Tyrol”. A także, że między stacją dolną, na której jest też przechowalnia sprzętu narciarskiego, a 4-poziomowym parkingiem co kilka minut jeżdżą darmowe skibusy (inne kursują w dolinie) oraz że funkcjonujące szkółki narciarskie oferują tygodniowe kursy dla najmłodszych (zdarza się, że instruktor jest Polakiem) - po 4 godziny dziennie, co sprawia, że rodzice maja więcej czasu dla siebie, czyli jazdę. Istotna jest też bogata oferta gastronomiczna, na każdą kieszeń.

Budowę tego raju dla miłośników białego szaleństwa zainicjował w 1968 r. dr Heinrich Klier, założyciel Wintersport Tirol AG & CO Stubaier Bergbahnen KG. Tereny narciarskie zajmują ok. 12 ha na terenie 5 gmin położonych w pobliżu lodowca. Najbardziej znaną miejscowością Doliny Stubaital i jednocześnie najczęściej odwiedzaną jest Neustift, do której z Innsbrucka samochodem jedzie się kilkanaście minut (25 km). Z niespełna 3-tysięcznej wioski w latach 60-tych, którą odwiedzało kilkadziesiąt tys. turystów zamieniła się w kurort, który w ub. roku zaliczył 1 mln przybyszów.

Białka Tatrzańska

W Polsce, kiedy były już takie możliwości, także zaczęto myśleć o stworzeniu stacji narciarskich, konkurencyjnych dla mających wieloletnią tradycję. Oczywiście trudno u nas o takie warunki, bo np. Kasprowy Wierch ma 1 987 m n.p.m., nie mówiąc o szczytach Beskidów czy Sudetów (Śnieżka – 1 603 m n.p.m.), a i ze śniegiem są problemy.

W lipcu 2000 r., z inicjatywy białczańskich przedsiębiorców prowadzących własną działalność gospodarczą w turystyce powstała spółka, której dziełem jest kompleks dla narciarzy znany jako Białka Tatrzańska. Choć próby jej powstania były już wcześniej, to za właściwy początek trzeba uznać zakup przez Józefa Dziubasika i Stanisława Wodziaka – jak można przeczytać w historii spółki - za rozsądną cenę kolei krzesełkowej. Kiedy ją przywieziono, to pojawił się problemem z lokalizacją. Mimo wcześniejszych konsultacji z właścicielami gruntów, nic nie wychodziło. Kiedy w końcu udało się ich namówić, to bardzo długo trwało podpisywanie umów, bo część mieszkańców Białki wyemigrowała za „wielką wodę”. Do pracy włączył się sołtys, który pojechał do… Chicago i doprowadził do podpisania umów dzierżawnych, a wszystkich - z miejscowymi właścicielami i zamieszkałymi poza Białką - jest ok. 60.

W grudniu 2001 r. uruchomiono stację narciarską Kotelnica (913,6 m n.p.m.) - dolną stację kolei zlokalizowano blisko ośrodka narciarskiego „Bania”.

Łącznie w Białce Tatrzańskiej jest 19 środków transportu dla chcących dostać się wyżej: kolejki krzesełkowe (3, 4 i 6-osobowe) oraz wyciągi talerzykowe i orczykowe. Choć ich przepustowość jest porównywalna z tymi na Lodowcu Stubai (nawet do 3 tys. osób/godz.), to pokonywana przez nie różnica wzniesień nadaje się do Szuflandii z filmu „Kingsajz” (reż. Juliusz Machulski, 1987): 150-210 m. Podobnie z nartostradami, które zostały tak wytyczone, aby mogli korzystać z nich narciarze i snowboardziści o różnych umiejętnościach. Z 22 oświetlonych i sztucznie naśnieżanych oraz przygotowywanych przez ratraki tras narciarskich najdłuższe mają 1 400 m (1 900 m ma trasa biegowa).

Większość wyciągów jest objęta wspólnym systemem karnetów, tzw. „Tatra Ski”. Ośrodek narciarski Kotelnica Białczańska w 2009 r. i w 2012 r. zajął I miejsce jako Najlepszy Ośrodek Narciarski w Polsce według portalu Onet.pl.

Białka Tatrzańska, w której mieszka niespełna 2 tys. osób chce być drugą, obok Zakopanego, stolicą Tatr i ulubionym miejscem narciarzy wybierających polskie stoki. W czerwcu 2011 r. oddano tu do użytku baseny termalne Terma Białka, do których woda pozyskiwana jest z głębokości 2500 m i ma temperaturę ok. 80oC.

Dwie Doliny

Wielka i Mała Wierchomla to dwie wsie w dolinie Wierchomlanki na wschód od Piwnicznej-Zdroju.

Stacja Narciarska Wierchomla powstała w 1997 r. w wyniku współpracy między Krzysztofem Brzeskim, a wójtem gminy Piwniczna-Zdrój Mariuszem Frydrychem. Wówczas na pierwszych wykupionych działkach powstał w Beskidzie Sądeckim (Pasmo Jaworzyny) ośrodek narciarski. Najpierw uruchomiono trzy pierwsze wyciągi talerzykowe, a w 2000 r. ruszył wyciąg krzesełkowy. Inwestycja kosztowała ok. 10 mln zł. W 2005 r. Stacja Narciarska Wierchomla uzyskała w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego „Wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw” dotację w wysokości ok. 13 mln zł na rozwój ośrodka. Całkowity koszt inwestycji, w ramach której przewidziano m.in. budowę kolejnych dwóch wyciągów krzesełkowych (każdy długości ok. 1500 m) i dwóch wyciągów orczykowych, powiększenie własnej bazy noclegowo-rekreacyjnej, a także utworzenie 65 nowych miejsc pracy, wyniósł ok. 40 mln zł. Choć spółkę „Dwie Doliny Muszyna Wierchomla” zarejestrowano w lipcu 2001 r., to otwarcie połączonego ośrodka nastąpiło dopiero w grudniu 2007 r.

Stacja Narciarska Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla zajmuje powierzchnię ponad 100 ha i jako pierwsza w Polsce zapewniła połączenie dwóch miejscowości systemem wyciągów: Wierchomlę i Szczawnika (k. Muszyny). W 2011 r. otrzymała wyróżnienie w plebiscycie „Najlepsza Stacja Narciarska Małopolski 2010/2011 – bezpiecznie i rozważnie” organizowanym przez Gazetę Krakowską.

Do dyspozycji narciarzy są wyciągi na stoki Jaworzynki (1 001 m n.p.m.) z różnicą wzniesień 300 m: orczykowe i krzesełkowe (najdłuższy ma 1 600 m długości) - na szczycie łączy się z wyciągiem krzesełkowym do Szczawnika (1 525 m długości, różnica poziomów 273 m, przepustowość 2400 osób/godz.), o łącznej przepustowości 11 tys. osób/godz., oraz 11 km tras zjazdowych o różnym poziomie trudności, w tym 6 km oświetlonych.

Byłby to największy w Europie Środkowej region narciarski: ok. 30 wyciągów i 40 km tras narciarskich (także dla biegaczy), trasy saneczkowe, stoki trikke-ski. Nie wiadomo czy stałby się – jak zakłada pomysłodawca projektu Ryszard Florek (główny udziałowiec i prezes zarządu Fakro SA) - prawdziwą konkurencją dla ośrodków ze Słowacji i małych kurortów z Austrii i Włoch, bo nie wiadomo kiedy powstanie!

Perturbacje przyrodnicze

Budowę ośrodka uniemożliwiają przepisy dotyczące ochrony przyrody na obszarze Natura 2000 i w Popradzkim Parku Krajobrazowym. Wszystko zaczęło się 31.08.2004 r., kiedy to Rada Miasta i Gminy Uzdrowiskowej Muszyna podjęła uchwałę o przystąpieniu do zmiany Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta i Gminy Uzdrowiskowej Muszyna. Dwa lata później Dyrektor Popradzkiego Parku Krajobrazowego (PPK) odmówił uzgodnienia projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego zespołu sportowo-rekreacyjnego „Szczwaniczek” na terenie wsi Złockie i Jastrzębik. Jego postanowienie utrzymało w mocy Postanowienie Ministra Środowiska. We wrześniu 2006r  Minister Szyszko nie widział przeszkód w realizacji projektu „Siedem Dolin”. Jedynym problemem było Rozporządzenie Wojewody Małopolskiego w sprawie ochrony Popradzkiego Parku Krajobrazowego, które weszło w życie 23 czerwca 2009 r. 10 dni wcześniej ówczesny dyrektor PPK pozytywnie zaopiniował projekt Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta i Gminy Uzdrowiskowej Muszyna!

Generalny Konserwator Przyrody uznał, że Natura 2000 nie ogranicza realizacji projektu i nie widzi żadnych problemów ze strony swojego urzędu.

W 2011 r., podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju, Społeczny Komitet Wspierania Realizacji Stacji Narciarskich „Siedem Dolin” zorganizował pikietę na przejściu dla pieszych, by zwrócić uwagę goszczących w Krynicy polityków i dziennikarzy na bariery prawne i administracyjne uniemożliwiające realizację przedsięwzięcia. Zatrzymywanym politykom (w tym premierowi Donaldowi Tuskowi) i państwowym urzędnikom wręczano petycję.

Lata mijają i nic się nie dzieje. Głównym obrońcą tych terenów jest Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, a wspierają ją naukowcy z Polskiej Akademii Nauk, organizacje ekologiczne i część mieszkańców. Dla spragnionych dłuższych jazd pozostają słowackie Tatry, wspomniany Lodowiec Stubai oraz bardziej odległe francuskie Alpy, ze swoimi stacjami narciarskimi, których wyciągi często zaczynają się tuż przy hotelu, i włoskie Dolomity.

Jerzy Bojanowicz
 

Kombinat Stubai

Do dyspozycji narciarzy i snowboardzistów jest 26 kolejek linowych i wyciągów, w tym - od sezonu 2012/13 - 8-osobowy wyciąg krzesełkowy Rotadl, z osłoną gwarantującą komfort jazdy podczas złej pogody i z podgrzewanymi siedzeniami, który pokonuje trasę długości 1 355 m (jedna z inwestycji, na które w 2012 r. wydano 15 mln euro). W ciągu godziny mogą one maksymalnie przewieźć 36 tys. osób. Jednostkowa przepustowość poszczególnych gondolek - od 1,5 do 2,4 tys. osób/godz. i wyciągów: 2,4-3,4 tys. osób/godz. A w dół mają do wyboru 34 trasy zjazdowe o różnym stopniu trudności (niebieskie, czerwone i czarne), o łącznej długości 62 km, w tym 19 km tras nieratrakowanych, o dużym stopniu trudności. Najdłuższy zjazd, od górnej stacji kolejki Wildspitz (3 210 m n.p.m.) do dolnej stacji Mutterberg (1 750 m n.p.m.), ma 10 km, ale średnia długość pokonywana przez narciarzy to 16,5 km.

Siedem Dolin

Od kilku lat trwają prace nad tzw. „Projektem Siedem Dolin” (Wierchomla - Szczawnik – Jasieńczyk - Czarny Potok – Słotwiny – Roztoka Wielka – Łosie), który zakłada rozbudowę połączeń pomiędzy istniejącymi stacjami oraz budowę nowej stacji w Łosiu, w połączeniu z Roztoką Wielką, oraz stacji Jasieńczyk. Pierwsza z nich, Łosie – Roztoka Wieka, ma być połączona z rozbudowanymi stacjami Słotwiny i Czarny Potok, natomiast stacja Jasieńczyk powstałaby jako łącznik pomiędzy stacjami Czarny Potok, a rozbudowaną stacją Szczawnik. Całość projektu uzupełniają trasy biegowe w oparciu o istniejące drogi leśne.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl