Dobra nauka zawsze się przyda


03-02-2017 20:13:34

Z prof. dr. hab. Maciejem Żyliczem, prezesem Zarządu obchodzącej w minionym roku 25-lecie Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, rozmawia Jerzy Bojanowicz.

- Nauka to nauki podstawowe i stosowane. Czy Fundacja na rzecz Nauki Polskiej traktuje je równo?

- To jest podział XIX-XX-wieczny, a nauka może być po prostu dobra albo zła.

Fundacja na rzecz Nauki Polskiej chce wspomagać dobrą naukę. Ważne, by była to nauka z konsekwencjami, czyli taka, która ma się komuś przydać. Nie tylko gospodarce, ale szerzej: społeczeństwu, bowiem są również nauki humanistyczne i społeczne, które też mogą prowadzić do innowacji lub innych korzyści, mających wpływ na poziom życia i rozwój.

- Dokonania laureatów Nagród FNP 2016, czyli wyniki badań teoretycznych prof. Józefa Spałka nad nadprzewodnictwem wysokotemperaturowym (nauki matematyczno-fizyczne i inżynierskie) i efekty odkryte przez prof. Marka Samocia (nauki chemiczne i o materiałach) mogą mieć różnorodne zastosowanie. Czy to znaczy, że FNP promuje badania podstawowe?

- Nie promujemy badań podstawowych, lecz – powtórzę – nauki mające konsekwencje. Mają je również badania realizowane przez pozostałych tegorocznych laureatów: prof. Bogdana Wojciszke z SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego, Wydział Zamiejscowy w Sopocie oraz prof. Jana Kozłowskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Pierwszy otrzymał Nagrodę Fundacji w obszarze nauk humanistycznych i społecznych za opracowanie modelu sprawczości i wspólnotowości jako podstawowych wymiarów poznania społecznego, a drugi w obszarze nauk o życiu i o Ziemi  za sformułowanie i eksperymentalną weryfikację teorii wyjaśniającej różnorodność strategii życiowych organizmów jako efektu optymalnej alokacji zasobów. Jeśli np. bardzo przetrzebimy jakieś łowiska ryb, to ich następne pokolenia mogą wybrać inną strategię życiową, co może skutkować na przykład zmniejszeniem ich masy ciała. Z punktu widzenia gałęzi przemysłu zajmującej się rybołówstwem jest to ważny problem.

- Co pan sądzi o rządowym wsparciu dla 11 gałęzi, określanych jako „branże przyszłości” w ramach Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju?

- Jestem przekonany, że podjęcie tak ważnych decyzji przez rząd było poprzedzone bardzo wnikliwą analizą globalnego rynku oraz naszych możliwości. Nie wystarczy samo stwierdzenie, że chcielibyśmy koncentrować się na tym lub innym kierunku, trzeba ocenić szanse, że uzyskamy w danym zakresie przewagę konkurencyjną, bo jeśli na przykład na świecie od kilkunastu lat kilka firm pracuje nad samochodami elektrycznymi, to musimy wiedzieć, w czym nasze firmy będą od nich lepsze.

Fundacja działa na inną skalę: na miarę naszych możliwości wspomagamy ambitne programy rządu, koncentrując się na wspieraniu indywidualnych naukowców. W najbliższych latach chcemy tworzyć (zarówno po stronie nauki, jak też gospodarki) – za pomocą środków z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój – zespoły badawcze, które mogą ze sobą współpracować i doprowadzić do wdrożeń wykorzystujących wysokie technologie. Wciąż bardzo mało firm ma własne zespoły naukowe, które mogłyby współpracować z ośrodkami akademickimi. Dlatego w 2016 r. uruchomiliśmy program TEAM TECH, którego celem jest wsparcie zespołów realizujących projekty związane z powstawaniem produktu, usługi, technologii lub procesu produkcyjnego, które powinny przynieść korzyści dla gospodarki. Wnioskodawcami mogą być uczeni (niezależnie od narodowości) z wybitnym doświadczeniem we wdrażaniu wyników prac badawczych do praktyki gospodarczej bądź w realizowaniu usług badawczych czy obsłudze zaawansowanych urządzeń badawczych.

Na realizację jednego projektu przeznaczamy ok. 3,5 mln zł, ale ponieważ program jest współfinansowany ze środków unijnych, zazwyczaj realizowany jest w ramach tak zwanej pomocy publicznej, więc jeśli beneficjentem jest firma, to musi ona ponieść część kosztów projektu. W trzecim roku projektu sprawdzamy uzyskane przez beneficjentów efekty badawcze i jeśli ocena będzie pozytywna, to przyznamy im dodatkowe pieniądze na kolejne 2 lata.

Konkursy w programie TEAM TECH będą organizowane średnio dwa razy w roku do końca 2019 r. Do dwóch pierwszych zgłoszono 70 projektów. 14 uzyskało finansowanie w łącznej wysokości ponad 46 mln zł, dzięki któremu laureaci do pracy nad swoimi pomysłami mogą zatrudnić na bardzo dobrych warunkach studentów, doktorantów i młodych doktorów.

Bardzo nam zależy, by o pieniądze starały się przedsiębiorstwa, bo jeśli mamy zbudować most: akademia-gospodarka, musi być on podparty z dwóch stron. Bez tego nie wyjdą żadne programy zaproponowane przez polityków.

- Jakie firmy mogą ubiegać się o dofinansowanie?

- Jeśli firma ma pomysł na nowy produkt lub ulepszenie istniejącego, to ma do wyboru kilka możliwości. Jeśli ma już istniejący dział b+r, który prowadzi badania naukowe, może realizować badania wewnątrz firmy, a zatrudnieni w niej doktoranci (dzięki odpowiedniej umowie) powinni odbywać studia doktoranckie w uprawnionych jednostkach akademickich. Może ona także wejść w konsorcjum z dobrą jednostką akademicką i realizować projekt wspólnie z nią. Trzecie rozwiązanie jest możliwe, gdy firma sama nie prowadzi badań, lecz chce współpracować z jednostką akademicką przy realizacji projektu, np. w zakresie zastosowania swojego produktu czy – powiedzmy - badań nad poznaniem mechanizmów działania nowego leku etc. Wyniki takich badań byłyby publikowane w ogólnodostępnych czasopismach naukowych, ale dzięki tym pracom wartość produktu, a tym samym wartość firmy, mogłaby wzrosnąć.

Wśród projektów nagrodzonych w pierwszych edycjach programu są m.in.: wysokosprawny i zdolny do pracy w przypadku awarii inteligentny transformator na bazie elementów z węglika krzemu do zastosowań w energetyce rozproszonej, nowego typu światłowody, nowy kierunek w opracowywaniu efektywnych materiałów do bezpośredniej konwersji ciepła na energię elektryczną, opracowanie procesu (bio)technologicznego zagospodarowania odpadów i odzyskiwania wody z odcieków pochodzących z procesów hydrometalurgicznych czy BiOpTo: Tomograficzny mikroskop fazowy do zastosowań w biomedycynie.

- I wkrótce dowiemy się, że patent kupił zagraniczny koncern!

- Pamiętajmy, że Polska wciąż jest ubogim krajem, nasz PKB na mieszkańca jest wielokrotnie niższy niż np. w Niemczech czy Szwajcarii. Ale, po pierwsze, musimy dążyć do tego, by mieć własne patenty rozszerzone na potencjalne rynki zbytu, ale także – poprzez koncentrację zasobów – uzyskać masę krytyczną, która spowoduje, że będziemy w stanie wprowadzać na rynek własne nowe produkty, np. niegeneryczne leki.

- Masa krytyczna, czyli co?

- FNP rozpoczęła realizację nowego programu, którego długofalowym celem jest właśnie powstanie masy krytycznej, tzn. stworzenie w Polsce instytucjonalnych możliwości rozwoju i współpracy najwybitniejszych badaczy, którzy pracując w otoczeniu opartym na zasadach praktykowanych w najlepszych światowych ośrodkach naukowych, mogliby dokonać cywilizacyjnego skoku polskiej nauki.

Ten program to Międzynarodowe Agendy Badawcze (MAB). Na mocy umowy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, po raz pierwszy w naszej historii, łączymy finansowanie badań naukowych z tworzeniem instytucji naukowej. Inspirujemy powstawanie nowych, niezależnych od istniejącego systemu wyspecjalizowanych jednostek badawczych, które będą prowadzić wysokiej jakości badania naukowe lub prace rozwojowe dotyczące aktualnych, dobrze sprecyzowanych wyzwań naukowych. Na dofinansowanie do 10 takich jednostek realizujących MAB przeznaczymy do 2020 r. ok. 530 mln zł z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój.

Zgłoszony do konkursu projekt może uzyskać wsparcie w wysokości niezbędnej do realizacji agendy badawczej - sugerowana wysokość finansowania na 5 lat to ok. 35 mln zł, z możliwością powiększenia. Beneficjent MAB w ciągu 3 lat musi utworzyć 5-7 zespołów naukowych oraz przedstawić program wdrożeniowy i pozyskać partnerów gospodarczych. Następnie dokonamy oceny realizacji projektu, której skutki będą takie jak w programie TEAM TECH - potencjalne dodatkowe finasowanie na następne lata.

W pierwszym rozstrzygniętym konkursie zwyciężył projekt złożony przez prof. Tomasza Dietla i prof. Tomasza Wojtowicza z Instytutu Fizyki PAN w Warszawie na stworzenie w Polsce Międzynarodowego Centrum Sprzężenia Magnetyzmu i Nadprzewodnictwa z Materią Topologiczną (MagTop), w którym będą prowadzone interdyscyplinarne badania z zakresu materiałoznawstwa, nanotechnologii, fizyki półprzewodników oraz badań nad magnetyzmem i nadprzewodnictwem, przyczyniając się do opracowania nowych materiałów topologicznych. Na ten cel FNP przeznaczyła prawie 40 mln zł - przygotowujemy się do podpisania umowy.

To jest niezwykle trudny program, w którym stawiamy sobie bardzo ambitne cele. Musimy stworzyć przewagę konkurencyjną, dzięki projektom prowadzonym przez autorytety naukowe w oparciu o oryginalne pomysły, patenty czy nowe metody. Ponadto projekt nie może trwać w próżni - koncentracja zasobów i ludzi musi dotyczyć tak zwanych inteligentnych specjalizacji, które wytyczyła Polska. Czekamy na propozycje. Do 30 czerwca można składać wnioski do kolejnego konkursu MAB, którego budżet wynosi 140 mln zł.

- Czy FNP może w jakiś sposób wspierać innowacyjność?

- Oczywiście, od wielu lat wspieramy innowacyjność, pamiętając, że każdy musi znaleźć swoją niszę. To, czym możemy się odróżnić od innych instytucji działających w tym obszarze, jest znajomość środowiska naukowego. Dlatego staramy się wspierać innowacje w zakresie nowoczesnych technologii opartych na odkryciach naukowych, dokonanych przez uczonych pracujących w Polsce.

Kilka lat temu prowadziliśmy program INNOWATOR. Oferował on dofinansowanie (po kilkaset tysięcy złotych) młodym naukowcom, którzy chcieli stworzyć własną firmę produkującą innowacyjny produkt. Te pierwsze pieniądze, które od nas dostawali, pomagały im w uzyskiwaniu następnych, już znacznie większych funduszy, np. z programu Innowacyjna Gospodarka. Co najmniej trzy firmy, których założycielami są laureaci programu INNOWATOR, odniosły spektakularne sukcesy. To wrocławski Apeiron Synthesis - producent katalizatorów metatezy olefin, który otworzył oddział na terenie USA; warszawski Medicalgorithmics, którego flagowym produktem jest PocketECG: urządzenie do zdalnego monitorowania przez wiele tygodni rytmu serca, generujące wyniki w czasie rzeczywistym, z dokładnością badania holterowskiego i przesyłające je na bieżąco do lekarza bądź centrum monitorowania. Firmie udało się uzyskać trzecią pozycję na amerykańskim rynku w swojej branży! Jest też VoiceLab z Gdańska, który opracował m.in. technologię systemu rozpoznawania mowy: tylko jedną frazą, wypowiedzianą na głos do smartfona, można sprawdzić stan konta bankowego czy zarezerwować wizytę u lekarza.

- Jakie są tegoroczne plany Fundacji?

- Realizujemy kilka stałych oraz wieloletnich programów wspierających ludzi nauki pracujących w Polsce, m.in. będziemy rozwijać najbardziej oblegany obecnie program FIRST TEAM (granty na założenie pierwszego samodzielnego zespołu), kontynuować program HOMING (zachęta dla młodych ludzi do powrotu z zagranicy), który odniósł olbrzymi sukces: finansujemy ponad 20% wniosków, podczas gdy w innych programach: ok. 10%. Ale największym wyzwaniem jest wspomniany program MAB.

- Dziękuję za rozmowę.

Komentuje Waldemar Rukść

9-10
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl