Wino dla inżyniera (177). Dobre wina toskańskie


03-02-2017 21:22:33

Z Toskanii do Polski trafiają głównie czerwone wina apelacji Chianti (czasem w wersji Chianti Classico DOCG) i supertoskany z etykietą IGT Toscana. Jakość jednych i drugich jest zróżnicowana, ale w każdej z tych grupach można spotkać wina świetne.

Czym różnią się te z DOCG od tych z IGT? Najkrócej mówiąc, Chianti Classico DOCG musi być wyprodukowane z winogron zebranych na określonym obszarze, przynajmniej w 80% ze szczepu Sangiovese i starzone co najmniej rok w beczce, natomiast wina IGT Toscana nie podlegają tym sztywnym regułom; mogą być zrobione poza obszarem Chianti (byle w Toskanii!), z różnych szczepów i starzone lub nie.

Spór „DOCG czy IGT" trwa w Toskanii od dawna; spierają się o to również miłośnicy win toskańskich. Nieco światła na ten problem rzuciła niedawna degustacja zorganizowana przez Mielżyńskiego, na której zaprezentowano pochodzące z firmy Mazzei wina Castello di Fonterutoli Chianti Classico DOCG i Siepi IGT Toscana. Żeby było ciekawiej, degustacji nadano dodatkowo charakter pionowy, tzn. pierwsze z tych win zaoferowano w rocznikach 2009, 2007 i 2005, a drugie - w rocznikach 2012, 2007 i 2005.

Castello di Fonterutoli jest przykładem Chianti, łączącego w sobie elementy nowoczesności i tradycji. To z rocznika 2009 miało przyjemny, łagodny, warzywno-stajenkowy nos bez nadmiaru alkoholu i kwasowo-taniczne usta ze świetnym owocem (wiśnia). Zarówno kwas, jak i taniny były nieźle zintegrowane z resztą wina, może tylko na finiszu trochę czuło się nadmierną suchość garbnika. W świetnym roczniku 2007 wino miało delikatniejszy, bardziej niuansowy nos z eleganckimi nutkami beczkowymi oraz kwasowo-taniczne usta (nadal świeży owoc!), przy czym kwasu było w nim jakby nieco mniej, a taniny łagodniejsze. No i podstawowa różnica – ten rocznik był bardziej ekstraktywny niż 2009. Castello di Fonterutoli 2005 miało jeszcze bardziej delikatny nos, ale za to ostrzejsze usta z dominującą kwasowością i lekko wycofanymi taninami. W drugich ustach te taniny były jednak bardziej wyczuwalne i miały lekko ściągający charakter.

Powtórne zapoznanie się po godzinie z aromatami tych trzech win w kieliszkach pozwoliło odnaleźć w nich również ziemiste nutki.

Tyle o Castello di Fonterutoli, a co o Siepi (po 50% Sangiovese i Merlota), reprezentującym kategorię IGT Toscana? W literaturze spotyka się poglądy, że wino to bywa zbyt ekstraktywne i przerysowane, a przez to męczące. Mnie ekstraktywność w nim bardzo odpowiadała, a poza tym zachwyciła mnie jego równowaga. Siepi 2012 miało nieco słodszy nos niż Castello di Fonterutoli (z nutkami ciemnej czekolady i jeżyn) oraz bardzo owocowe usta (dojrzałe, ale nie przejrzałe czereśnie), a na całej długości - wyraźnie wyczuwalną kwasowość. Tanin w tym winie było zdecydowanie mniej i ujawniały się mocniej dopiero na finiszu. Generalnie, wino miało mnóstwo ciała, było bardzo zrównoważone i świeże, świeżością soku wiśniowego z domieszką pigwy. W roczniku 2007 nos Siepi był nieco bledszy, ale przyjemny (delikatne owoce i ciutkę alkoholu), a usta - bardzo głębokie, ekstraktywne, cieliste i zrównoważone. Wyczuwało się w nich bardzo dojrzałe owoce (może nawet z nutkami konfiturowymi), kwasowość była świetnie wtopiona, a taniny obecne głównie w posmaku. Najstarsze z degustowanych Siepi, to z rocznika 2005, miało nos z wyraźniejszymi nutkami warzyw i cygar oraz ostrzejsze usta z wyrazistymi taninami i kwasowością. Na jego plus zapisałem dobrą ekstraktywność i cielistość, a na minus - nieco gorszą równowagę.

Castello di Fonterutoli i Siepi nie są niestety tanie. To pierwsze kosztuje obecnie 198 zł, to drugie - 399 zł. Mielżyński oferuje jeszcze inne wina Mazzei - m.in. Fonterutoli 2014 za 89 zł i Ser Lapo 2012 za 109 zł - więc może sięgać po nie?

Tak czy owak, Toskania warta jest grzechu, a jej wina jeszcze bardziej - niezależnie od tego, czy chodzi o DOCG czy IGT.

winny maniak

Komentuje Waldemar Rukść

16-17
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl