Pszczoły w mieście


18-04-2017 18:18:53

Niewielu mieszkańców Warszawy orientuje się, że na dachach tak znanych stołecznych budynków, jak Centrum Handlowe Arkadia na Żoliborzu, Hotel Regent obok ambasady Rosji, siedziba Deutsche Banku – FOCUS czy siedziba Wydawnictwa AGORA (Gazety Wyborczej) przy ul Czerskiej funkcjonują minipasieki. A już zupełnym zaskoczeniem, zwłaszcza dla zawodowych pszczelarzy, jest informacja, że zainstalowane tam rodziny pszczele zbierają 2-3 razy więcej miodu niż pszczoły pracujące na terenach wiejskich.

Kolejne, może jeszcze większe zaskoczenie, to udowodniony fakt, że miód z minipasiek stołecznych jest mniej zanieczyszczony od pochodzącego z wielkopolskich czy małopolskich sołectw. Prawie każdy na informację o „stołecznym miodzie” reaguje wręcz alergicznie i zazwyczaj stwierdza: „ależ ten miód jest mocno zanieczyszczony spalinami, smogiem itp.!”

NIEMOŻLIWE STAŁO SIĘ MOŻLIWE

Jako doświadczony pszczelarz-amator z  40-letnim stażem mogę stwierdzić, że jeszcze w latach 80. minionego stulecia zachęcanie do pszczelarstwa miejskiego byłoby równe z promocją trucia pszczół i ludzi. Większość samochodów z silnikami benzynowymi używała paliwa z dużą zawartością ołowiu. Ten szkodliwy metal był tzw. dodatkiem smarnym i po wydostaniu się z rur wydechowych, osiadał na przydrożnych czy ulicznych roślinach i ich kwiatach, podobnie jak siarka zawarta w oleju napędowym, konsumowanym przez silniki Diesla. Dzięki wdrażaniu europejskich norm na paliwa i pracy naukowców z dawnego Instytutu Technologii Nafty (obecnie Instytut Nafty i Gazu w Krakowie) ołów z benzyn został całkowicie wyeliminowany, zaś zawartość siarki w olejach napędowych ograniczona do minimum. Nieprzypadkowo w badanym przez specjalistyczne laboratorium w Puławach miodzie, pochodzącym z siedmiu uli na dachu Hotelu Regent, nie wykryto nawet śladów ołowiu, a wszystkie inne substancje uchodzące za szkodliwe były w ilościach poniżej norm dla żywności. Smog natomiast jest głównie efektem spalania węgla i  różnych innych paliw w miejskich kotłach i kominkach w okresie zimowym, zaś pojazdy miejskie odpowiadają za zaledwie 30% smogu. Pszczoły zbierają miód i pyłek wyłącznie w ciepłe dni (większość roślin wydziela nektar w temp. powyżej 20°C) i to z młodych kwiatków, które dopiero rozchyliły swoje pąki i żadne benzopireny nie zdążyły do nich dotrzeć. Okazuje się, że miód pochodzący z terenów wiejskich, zbierany w sadach czy np. z miododajnego rzepaku, zawiera więcej szkodliwych substancji niż ten miejski. Praktycznie żaden owoc, żadne ziarno nie urośnie bez przynajmniej jednego oprysku (sady pryska się 12-18 razy w ciągu roku). To prawda, że obecnie stosowane środki chemiczne są coraz mniej szkodliwe dla pszczół. To jednak nie oznacza, że są zupełnie nieszkodliwe, a  ponadto co jakiś czas wykrywane są nowe substancje szkodzące tym pięknym owadom (np. neonikotinoidy przenikające z zapraw nasiennych do roślin).

REKORDOWE ZBIORY

Niezatrute pszczoły dają nie tylko zdrowszy miód, ale także jest go dużo. Lip, akacji i innych drzew w Warszawskich Łazienkach czy na Polach Mokotowskich nie opryskuje się żadnymi truciznami, więc warszawskie pszczoły mniej giną i tworzą silniejsze rodziny niż podtruwane wiejskie owady. Ale to nie wszystko. W miastach, na skutek ich sztucznego podgrzewania (m.in. spalinami i obecnością ludzi), wiosna rozpoczyna się o 10-15 dni wcześniej niż w otaczających je sołectwach. Jesień za to zapoczyna się później, a więc okres wegetacji roślin, a tym samym okres zbioru produktów pszczelich trwa o blisko miesiąc dłużej.

BEZ RÓJEK I BEZPIECZNIE?

Szybki wiosenny rozwój rodzin pszczelich w mieście ma jednak wady i niesie niebezpieczeństwa. Rodzina pszczela, gdy osiągnie nadmierną liczebność (matka potrafi wydać do 1800 jaj na dobę), lubi się dzielić. Rójki w pasiekach wiejskich pojawiają się pod koniec maja, a w stołecznych – nawet w kwietniu. Trzeba koniecznie zapobiegać rojeniom, bo zbieranie rodzin pszczelich w mieście to trudne zadanie, nawet dla strażaków. Ponadto wszystkie pszczoły płci żeńskiej (robotnice) mają żądła i czasami mogą ich użyć. Chociaż wieść niesie, że ostatnie pszczele użądlenie w Warszawie zdarzyło się 30 lat temu (nie mylić z osami), to jednak uważajmy. Pszczoły nigdy nie używają żądła, pracując na kwiatach, jednak gdy ktoś próbuje im zabierać ich produkt jesienią, to go bronią. W  miastach pszczelarze wybierają tylko bardzo łagodne rasy i linie pszczół, ale gdy się skrzyżują z innymi, mogą się „uzjadliwić”. Dlatego nie radzę pochopnie zakładać pasiek na dachach prywatnych willi. Pszczoły wymagają od swojego opiekuna (bartnika) ogromnej wiedzy teoretycznej, a zwłaszcza umiejętności praktycznych. Popracujcie więc najpierw przynajmniej jeden sezon z  doświadczonym pszczelarzem! Pszczoły to wielka przyjemność, a ponadto samo zdrowie. W końcu pszczelarze żyją dłużej niż przedstawiciele innych zawodów.

Henryk Piekut

Dziedziniec Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi przy ul. Wspólnej 30, ścisłe centrum stolicy. Mimo iż w pobliżu nie ma dużego parku, każda z rodzin zebrała ponad 30 kg miodu (autor tekstu był obecny przy jego podbieraniu). Tyle samo zbierają pszczoły w kosztownych pasiekach wędrownych wywożonych na
specjalne pożytki.

Komentuje Waldemar Rukść

14-15
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl