Filozofia pojęć technicznych (173). KTZ


25-07-2021 21:12:59

Niegdyś popularność zdobyła książka angielskiego ekonomisty Ernesta Schumachera "Małe jest piękne". Dziś hasło to kojarzy się z przewagą technologii małej skali, dominacją mikroelektroniki i nanotechnologii, bezodpadowym drukiem 3D. Ale w książce zupełnie nie o to chodzi. Tematem jest konieczność - zdaniem autora - odejścia od polityki dużej skali, a więc wielkich organizacji przemysłowych, rozrostu miast (za optymalną wielkość uznał 500 tys. mieszkańców) i generalnie od polityki nieograniczonego wzrostu na rzecz małej, lokalnej aktywności gospodarczej, która może być także bardziej efektywna ekonomicznie i mniej marnotrawna."Jestem przekonany, że rozwojowi technicznemu można nadać nowy kierunek, który zaprowadzi nas z powrotem do rzeczywistych potrzeb człowieka, co również oznacza - do właściwej mu skali. Człowiek jest mały i dlatego to, co małe, jest piękne. Postawić na gigantomanię znaczy postawić na samozagładę".

Symboliczna dla tej gigantomanii jest największa na świecie maszyna - KTZ, a więc Koparka - Taśmociąg - Zwałowarka pracująca w kopalniach odkrywkowych całego świata, także w Polsce. Jej wizerunki odżyły w świadomości społecznej za sprawą konfliktu wokół kopalni Turów. Największe zwałowarki nadkładu - ponad 200 tys. m3 urobku na dobę (wyobraźmy sobie dwa 100-tysięczne tankowce na oceanie)- pracowały i pracują obecnie w Niemczech. W Polsce KTZ-y, pracujące na otwartym terenie od lat 80-tych szybko się starzały i są sukcesywnie remontowane i wymieniane. Pierwsza zwałowarka nowej generacji ZGOT - 15400 o wydajności ponad 200 tys. t trafiła na odkrywkę Szczerców w 2004 r. (Nagroda Mistrza Techniki NOT dla FAMAKU Kluczbork i SKW Biura Projektowo-Technicznego s.j.). W maju 2020 r. rozpoczęła pracę jeszcze większa nowa maszyna ZGOT 11500 spółki RAMB PGE w kopalni Turów ( 276 tys. t na dobę). Koparki pobierające urobek są niewiele mniejsze. Czy można tego rodzaju technikę stawiać w opozycji do opcji "małe jest piękne"?. Nic podobnego; to nie KTZ narzucają technologię produkcji energii. Odwrotnie: specyfika złoża jest taka, że zdecydowanie bardziej ekonomiczne jest drążenie jednej, obszernej dziury, w której wydobycie jest skoncentrowane - jeden KTZ wydobywa i transportuje węgiel i jednocześnie formuje odkład. Na bieżąco dostarcza paliwo do bloków o łącznych mocach rzędu gigawatów. Wiele małych KTZ pracujących w wielu mniejszych "dziurach" i zaopatrujących wiele małych elektrowni to byłby nonsens ekonomiczny. Jeżeli więc mowa o "gigantyzmie" to zaczyna się on nie od KTZ, lecz od całej koncepcji systemu energetycznego opartego na dużych blokach. Idea "małe jest piękne" być może jest słuszna. Ale czy da się zrealizować w energetyce? Dotychczasowe wysiłki zmierzające do rozproszenia przetworników energii (wiatraki, fotowoltaika, małe elektrownie wodne, biopaliwa i odpady energetyczne, koncepcja prosumencka) nie naruszyły w istocie nigdzie wielkich systemów energetycznych. Co więcej: obserwujemy szybką koncentrację energetyki odnawialnej, i tu tryumfuje swoisty "gigantyzm". Powstają gigantyczne "farmy wiatrowe" (największe na morzu, rzędu setek MW) a pola paneli fotowoltaicznych sięgają już po horyzont. W systemach krajów rozwiniętych można mówić nie tyle o zapotrzebowaniu na energię, co o zapotrzebowaniu na moc. A ta z kolei zależy od struktury i skali producentów przemysłowych oraz sieci osiedleńczej. Odpowiedź na pytanie: czy "małe jest piękne", wraca do centralnego zagadnienia naszych czasów: jaka ma być nasza cywilizacja? Globalna czy lokalna? Oparta na wielkich centrach produkcyjnych i miejskich czy też na małych społecznościach rozproszonych? Rozstrzygnięcie tego dylematu zajmie jeszcze wiele lat i dlatego praca E. Schumachera nie straciła zbytnio na aktualności.

Zygmunt Jazukiewicz

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl