Wino dla inżyniera (253): Wino po chińsku (2)


25-07-2021 21:24:13

Parafrazując tytuł znanego chińskiego filmu, można by zapytać, czy współczesne winiarskie Chiny to przyczajony tygrys czy ukryty smok? Odpowiedź nie jest prosta, ale skupmy się na konkretach. Przed miesiącem wspomniałem, że ulubionym szczepem Chińczyków jest Cabernet Sauvignon, a teraz muszę dodać, że sporą popularnością cieszy się również Cabernet Gernischt – szczep o przekręconej nazwie, który przybył do Chin w XIX. wieku i który w gruncie rzeczy nie ma nic wspólnego z Cabernetem. Współczesne badania genetyczne dowodzą, że to Carmenere, mylnie klasyfikowane przez ponad 100 lat. Dodatek tego szczepu do chińskich win sprawia, że często wyczuwa się w nich nutkę papryki.

Ciekawostka przyrodniczą w chińskiej produkcji wina jest szczep Marselan, wywodzący się z południa Francji i będący skrzyżowaniem Cabernet Sauvignon oraz Grenache. Sprawdza się świetnie w chińskich klimatach, a daje wina średnio ekstraktywne, o smaku zbliżonym do czystego Cabernet.

Generalnie, mieszańce różnych szczepów winorośli są w Chinach popularne, przy czym Chińczycy próbują krzyżować ze sobą szczepy własne i pochodzące z różnych kontynentów. Spośród endemicznych szczepów chińskich najbardziej znane są: longyan, shuanghong, beihong, beimei, beibinghong, gongzhubai, kyoho oraz hutai. Niektóre z tych nazw zapewne mają konkretne znaczenie po przetłumaczeniu z chińskiego, ale nie udało mi się go poznać. Mogę jedynie dodać, że z hutai wytwarza się wina lodowe.

Zdaniem enologów, szczepy te mają przed sobą przyszłość, ze względu na większą odporność na choroby oraz lepsze dostosowanie do lokalnych terroir. Na razie króluje jednak Cabernet, sadzi się również coraz więcej Merlota i Chardonnay (ten ostatni oczywiście na wina białe). Chińczycy preferują jednak na razie wina czerwone, chociaż ich kuchnia aż się prosi o towarzystwo win białych.

Pozycję dominującą na rynku zdobyły na razie dwie firmy: Great Wall i Changyou, które praktycznie zalały sieci handlowe swoimi niedrogimi winami przeciętnej jakości. Kto chciałby czegoś lepszego, powinien poszukać raczej win mniejszych producentów z Ningxia, Xinjang i Yunnan. Ningxia stała się już mekką chińskich winomanów – po tym, jak wina stamtąd zwyciężyły (w stosunku 4:1) w konkursie degustacyjnym „Bordeaux vs. Ningxia”. Region ten ustanowił już zresztą własną klasyfikację winiarń i winnic, wzorowaną na systemie z Bordeaux.

W Chinach zainwestowali w międzyczasie znani światowi producenci win. W 2008 r. w dolinie Qiu Shan 30 ha obsadził szczepami Cabernet Sauvignon, Marselan i Cabernet Franc właściciel Chateau Lafite Rotschild; 10 lat później jego pierwsze chińskie wina trafiły na rynek. Z kolei prowincją Yunnan (leżącą na granicy Laosu i dawnej Birmy) zainteresował się koncern Moet Hennessy, który zakupił tam 500-akrową działkę i obsadził ją Cabernetem. Winnica ta ma być zarządzana przy udziale 120 tybetańskich rolników. Sądzę, że o kolejnych tego typu inwestycjach innych światowych tuzów usłyszymy niebawem.

Nie będę wymieniał nazw pozostałych regionów winiarskich Chin, bo przeciętnemu polskiemu winopijcy nic by one nie powiedziały. Dodam natomiast, że wina z Chin zaczynaja się już pojawiać w Polsce, na razie w śladowych ilościach i w niewielkim wyborze – ale w końcu chińskich tenisówek też nie było kiedyś u nas wiele...

O wszystkim zadecyduje ekonomika: przyzwoite wina za niską cenę zawsze znajdą zbyt, a Chińczycy przekonali już świat, że umieją wszystko zrobić tanio. A że wino jest produktem trudniejszym niż plastikowa zabawka, rzecz potrwa zapewne nieco dłużej. Jestem przekonany, że za parę lat wino „Dragon Seal” Cabernet Sauvignon przestanie być jedynym chińskim, z jakim miałem do czynienia. I nie wiem, czy się z tego powodu smucić, czy cieszyć. Na razie polecam coś łatwiej dostępnego: białe wino Raices Verdejo z Castilla y Leon (Mielżyński) – na początek lata jak znalazł!

winny maniak

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl