Wątpię, więc jestem. Kto nas obroni przed prawem


25-07-2021 21:56:04

Mam żal do Juliana Tuwima, choć jest mi z tego powodu przykro, bo to mój ulubiony poeta, jeden z tych, których wiersze, w bezsenne noce można powtarzać jak modlitwę – wiersze pisane sercem, ale bez odkładania rozumu. Jednak to Tuwim właśnie, gdy jako wojenny tułacz, z drugiego końca świata wspominał Polskę, jaką była i marzył o tej jaką będzie, pisał „niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość – sprawiedliwość”. Bóg niestety wysłuchał i dziś sytuację mamy taką, że prawo znaczy jedno, a sprawiedliwość zupełnie co innego. Nabrało to szczególnego znaczenia po tym, jak do konstytucji wpisano, iż Polska jest demokratycznym państwem prawnym co bardzo podniosło rangę prawa, a jeszcze bardziej samopoczucie prawników. Na kłopoty- mecenas; na wątpliwości autorytet z wydziału. Jako człowiek leciwy, mam jeszcze w pamięci, że gdy autorytety kończyły maturę prawo było w służbie reżimu i nie koniecznie z pobudek szlachetnych szło się na studia prawnicze, a głównie z tego powodu, że na egzaminie wstępnym nie było matematyki, a praca po studiach była stabilna i płatna nie najgorzej. Nie same więc wielkie głowy mierzą się z prawniczą materią i zdarza się niejednokrotnie, że kodeks wypełnia w głowie całą przestrzeń nie zostawiając miejsca dla rozumu. Prawo tymczasem to środek wyjątkowy , podobny do lekarstwa – przedawkowany może nawet zabić. Wiedzą o tym np. związkowcy utrzymujący w swoim arsenale takie narzędzie walki, jak strajk włoski, wiedzą ekolodzy zdolni przy pomocy prawa zatrzymać każdą inwestycję i trzymać ją przez lata (chyba, że zapłacą), wiedzą wreszcie politycy, którzy najpotężniejszego przeciwnika zdolni są powalić metodą na zegarek, albo molestowanie. Jestem przekonany, że gdyby np. Borys Budka postawił swoim zadanie, by coś znaleźli na Jezusa, aby go zdjąć z ołtarzy, to by znaleźli. Piszę o tym, bo sam nie jestem bez winy o czym przypomina mi idący w telewizji serial „łapać złodzieja”, konkretnie odcinek o ważnym pośle opozycji, który jako wiceminister zdrowia, dokonał podobno nadużycia na szkodę państwa, a korzyść prywatnej spółki okulistycznej, działające w Warszawie. Byłem niestety w ten proceder zamieszany i jeśli dziś widzę, to bezprawnie. Firma o której mowa świadczyła usługi zdjęcia zaćmy i wydawała się cudem natury na tle publicznej służby zdrowia. W czwartek wieczorem pacjent się stawiał na konsultacje, a w sobotę lub w niedziele (firma wynajmowała w dni wolne salę operacyjną w szpitalu) na zabieg. Efekty można było zobaczyć na przyległych ulicach gdzie sznurem ciągnęli ludzie z okiem zaklejonym na biało. O tym, że złamałem prawo i to podwójnie, bo oczy zdążyłem zoperować oba, dowiedziałem się przypadkiem, gdy firmę rekomendowałem znajomemu. Okazało się, że nie ma po niej śladu, że ktoś podobno uciekł, a kogoś zamknęli i w ogóle to nie była firma tylko wielkie bezprawie – za każde bowiem oko brała stawkę od NFZ, i dodatkowo 600 zł od pacjenta, jeśli chciał mieć „soczewkę niestandardową”. W każdym razie weszło prawo i zrobiło porządek. Odtąd kto miał zaćmę – miał dylemat, albo czekać kilka lat w kolejce do szpitala, albo zrobić operację w Czechach- za którą zresztą NFZ płacił uczciwie w wysokości prawem przewidzianej. Ten przypadek skłania do refleksji, kto w istocie, w państwie prawnym – gdzie tylu broni naszych praw- broni nas przed prawem. Kto czuwa, by kraj nie stanął działając zgodnie z przepisami, by się w ich więzach obywatel nie udusił. Takim organem nie jest na pewno Rzecznik Praw Obywatelskich, bo ten- jak sama nazwa wskazuje – jest kolejnym obrońcą praw (w istocie świadectwem dużego poczucia humoru ekipy Jaruzelskiego, która go powołała).  Głównym problemem Rzecznika, odkąd pamiętam, było, co robić przy takiej konkurencji obrońców. Jeden z pierwszych pojechał nawet do Wietnamu po wzorce, ostatni zaś obywatela ma owszem na uwadze, choć widzi go połowicznie (głównie dolną połowę). Wydaje się, że obecna zmiana byłaby dobrą okazją, by urząd nieco przemodelować – z Rzecznika Praw Obywatelskich zrobić Rzecznika Zdrowego Rozsądku, który by bronił nas przed prawem, a dokładnie szarlatanami władającymi tym narzędziem.

hen.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl