Medycyna i technika – trwałe małżeństwo z rozsądku. Czy nadchodzi doktorobot?


27-06-2022 17:04:01

Prof. dr hab. n. med. Aleksander Sieroń, profesor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, wiceprzewodniczący Komitetu Fizyki Medycznej, Radiobiologii i Diagnostyki Obrazowej PAN. Absolwent Wydziału Elektrycznego Politechniki Śląskiej w Gliwicach i Wydziału Lekarskiego Śląskiej Akademii Medycznej.

Powiem to nie tylko jako inżynier, ale także jako honorowy profesor medycyny: bez techniki nie byłoby postępu w medycynie. Już badania Galvaniego i Volty nad elektrycznością pozwoliły na zrozumienie skurczu mięśnia.

Sto lat temu pojawiła się elektrokardiografia, która do tej pory dokumentuje istotę życia. Potem kolejno pojawiały się ultrasonografia i wiele innych technicznych metod badawczych. Postęp techniki stał koniecznym warunkiem postępu w medycynie. Pojawiły się metody nanomedyczne i medycyna spersonalizowana, gdzie metody leczenia dostosowuje się do DNA pacjenta. Do jego genów dostosowuje się leki.

W medycynie można rozróżnić cztery obszary: prewencji, diagnostyki, terapii, rehabilitacji po terapii. Istotą prewencji jest takie postępowanie, by zabezpieczyć pacjenta przed zachorowaniem. Szeroko pojęta technika – od metod biochemicznych poprzez farmakologię, która jest niczym innym jak zastosowaniem technologii chemicznych w medycynie, jest warunkiem dobrej prewencji. W diagnostyce przykładem jest tomografia komputerowa, która pozwala na obserwację narządów człowieka w 3D czy też rezonans magnetyczny, który się ciągle rozwija - dziś już można z jego użyciem zbadać, czy jesteśmy zadowoleni czy nie, zakochani, głodni czy syci. Te badania warunkują kolejny postęp w medycynie – w leczeniu chorych psychicznie.

W diagnostyce nowotworów każdy słyszał o PET – pozytonowej tomografii emisyjnej. Ale są też inne - pozwalające na dotarcie do prawie że atlasowych, szczegółowych form i ich pomierzenie, co  wskazuje, czy mamy do czynienia ze stanem prawidłowym, czy też zaczynają rozwijać się patologie. Będąc za granicą przypadkowo rozmawiałem z panią, która przedstawiła się jako inżynier mechanik z zawodu, a zajmuje się...ultrasonografią w USA. Trochę mnie to zdziwiło, ale wyjaśniła, że to już jest technika umożliwiająca ścisłe pomiary bez obecności lekarza. Oczywiście chodzi o to, że pojawiła się możliwość odciążenia lekarza od czynności, która jest po prostu kosztowna.

Głośne stały się roboty – każdy słyszał o operującym da Vinci, choć ogólnie biorąc automatyzacja chirurgii to nie jest łatwy temat. Chirurdzy mają tu różne zdania. Bliższe jest zastosowanie kobotów medycznych, a więc robotów wspomagających pracę chirurga. Prawdę mówiąc wolałbym nazwę – doktoroboty. Ale każdy też słyszał o telemedycynie, czyli o możliwości diagnostyki i zaordynowania terapii poprzez przesłanie jakiegoś obrazu – bądź to radiologicznego, bądź rezonansu magnetycznego lub po prostu obrazu przesłanego on-line bezpośrednio z sali operacyjnej. Tu nie wątpliwości co do efektów i pożytku z takiej formy mariażu z techniką. Telemedycyna może uchodzić za nowy rozdział w praktyce opieki medycznej nad ludźmi chorymi obłożnie lub cierpiącymi na chroniczne przypadłości.

W terapii mamy już metody endowaskularne, czyli terapię, która poszerza tętnice od wieńcowych, pozwala na zakładanie stentów, co ratuje pacjentów przed amputacją. Zakładanie takich stentów to stale doskonalona technika. A w medycynie zarówno odtwórczej jak i estetycznej mamy czysto techniczne działania. W rehabilitacji wspomagamy się np. stosowaniem protez, laseroterapią, terapią polem magnetycznym, hiperbarią, krioterapią itd. Tu wszędzie niezbędna jest wysoka technika. Przy zastosowaniu oddziaływań fizycznych, różnych rodzajów promieniowania niezbędne jest nie tylko opanowanie wywoływania samego zjawiska, lecz także precyzyjna modulacja i sterowanie, bo mamy do czynienia z wrażliwym, żywym organizmem człowieka. Tak więc ten mariaż między medycyną a techniką występuje na każdym etapie, nie jest krótkotrwałym przejawem zbliżenia, lecz trwałym związkiem z rozsądku.

Lekarze i inżynierowie posługują się różnymi językami. Konieczne jest porozumienie. Inżynierowie pracujący dla medycyny muszą pamiętać o jednym – stworzeniu takich rozwiązań, które będą proste w użytku i obsłudze. Lekarz nie może mieć pomocy skomplikowanych, gdyż musi działać bezbłędnie. Działanie to najczęściej nie da się anulować i poprawić. Dialog, dyskusja między obydwoma środowiskami od dawna toczyła się na forum międzynarodowym. W jej wyniku wyodrębniły się specjalności wiążące medycynę z techniką, operujące swoistym językiem. Dzięki powstaniu biotechnologii, bioinżynierii, bioinżynierii medycznej jesteśmy w stanie znaleźć własne, wspólne drogi porozumienia.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl