Technologie immersyjne coraz częściej wspierają realne procesy w przemyśle i logistyce. VR i AR pomagają szkolić pracowników, zwiększać bezpieczeństwo i ograniczać błędy bez przerywania pracy zakładów. O ich praktycznym zastosowaniu w biznesie z Jagną Pomorską, CEO spółki technologicznej Connected Realities rozmawia Martyna Jachimowicz.
Ma Pani doświadczenie w wielu branżach – co zadecydowało o wyborze technologii immersyjnych?
Zaczynałam w agencji marketingowej, w której wirtualna rzeczywistość pojawiła się ponad dekadę temu jako narzędzie do wrażeniowych (immersyjnych) prezentacji, najpierw dla branży nieruchomości, później w projektach wystawienniczych i muzealnych. Dość szybko zobaczyłam jednak ograniczenie takiego podejścia, bo kampania się kończy, emocje opadają i trudno policzyć trwałą wartość biznesową. W kolejnych latach zaczęliśmy dostawać zapytania z przemysłu, logistyki czy obszaru BHP, gdzie stawką nie było już wrażenie na targach, tylko realne wskaźniki, takie jak mniej wypadków, mniej błędów, krótszy onboarding, lepsze przygotowanie do pracy w złożonych środowiskach. W takim kontekście moje doświadczenie biznesowe i komunikacyjne okazało się znacznie bardziej przydatne. Mogłam mówić o VR językiem procesów, ryzyka i zwrotu z inwestycji, a nie tylko językiem emocji. Dlatego świadomie ukierunkowaliśmy Connected Realities wyłącznie na projekty B2B, w których technologia immersyjna jest narzędziem do rozwiązywania konkretnych problemów operacyjnych, a nie celem samym w sobie
Connected Realities tworzy rozwiązania VR i AR dla biznesu – w jakich obszarach znajdują one obecnie najszersze zastosowanie?
Obserwujemy dziś trzy główne obszary zastosowań, tj. bezpieczeństwo pracy i szkolenia techniczne, logistyka i produkcja oraz rozwój kompetencji miękkich. W pierwszej grupie VR służy do ćwiczenia sytuacji wysokiego ryzyka, takich jak pożar, ewakuacja, praca na wysokości, obsługa maszyn, pierwsza pomoc. Wszystko w warunkach, których nie da się realistycznie odtworzyć w sali szkoleniowej, a przerwanie realnej produkcji byłoby zbyt kosztowne. W logistyce i przemyśle budujemy cyfrowe bliźniaki hal, magazynów i linii, w których pracownicy trenują przyjęcia, kompletację, ruch w korytarzach wąskich czy współpracę z wózkami i robotami, zanim wejdą na prawdziwą zmianę. Równolegle rośnie znaczenie szkoleń miękkich w immersji. Firmy wykorzystują VR do treningu rozmów z klientami, prowadzenia trudnych rozmów z pracownikami, reagowania na zachowania ryzykowne czy pracy zespołowej pod presją. Tu coraz większą rolę pełni sztuczna inteligencja. Modele językowe i systemy rozpoznawania mowy sterują zachowaniem wirtualnych rozmówców, dzięki czemu awatary reagują na argumenty, emocje, ton głosu i każda sesja jest interaktywna, a nie odtwórcza.
Jednym z produktów stworzonych przez Connected Realities jest platforma ConnectedVR – jakie problemy firm rozwiązuje i czym wyróżnia się na tle innych tego typu rozwiązań?
Z perspektywy firm częsty problem to, jak ustandaryzować i wyskalować szkolenia procesowe oraz BHP przy wysokiej rotacji, wielu lokalizacjach i rosnącej złożoności środowiska pracy. Nasze rozwiązanie odpowiada na to przez trzy elementy. Po pierwsze, pozwala budować scenariusze osadzone w rzeczywistych procesach i przestrzeniach klienta, czyli cyfrowe bliźniaki konkretnych hal, linii czy magazynów. Po drugie, platforma zbiera szczegółowe dane o zachowaniu uczestników, tj. błędach, czasie reakcji, wyborach tras ewakuacji czy sposobie użycia sprzętu i udostępnia je w formie metryk, które można powiązać z programami prewencji i szkoleniami uzupełniającymi. Po trzecie, narzędzie jest zaprojektowane do pracy w większej skali. Wspiera różne języki, role i scenariusze, integruje się z systemami LMS i może być wykorzystywana zarówno przez firmy szkoleniowe, jak i bezpośrednio przez przedsiębiorstwa.
Jak wygląda proces tworzenia rozwiązania VR?
W projektach VR staramy się unikać podejścia zróbmy wszystko naraz i zaczynamy od możliwie prostego MVP. Najpierw razem z firmą wybieramy jeden czy dwa krytyczne scenariusze. Takie, w których błąd naprawdę dużo kosztuje, na przykład wypadek, błędna kompletacja czy źle przeprowadzona ewakuacja. Następnie projektujemy środowisko, czyli cyfrowy model hali, magazynu, konkretnego miejsca pracy oraz logikę scenariusza, tj. sekwencję zdarzeń, możliwe decyzje, konsekwencje i kryteria zaliczenia. Po etapie produkcji uruchamiamy test pilotażowy na małej grupie użytkowników, zbierając dane o ich zachowaniach, od popełnianych błędów po czas reakcji i dopiero na tej podstawie podejmujemy decyzje o rozbudowie i skalowaniu. Wdrażając rozwiązanie szerzej, iteracyjnie modyfikujemy scenariusze wspólnie z klientem, tak aby VR był realnie osadzony w ekosystemie firmy, miał jasno zdefiniowanego właściciela biznesowego, powiązanie z programami szkoleń, a tam, gdzie to możliwe także z danymi z systemów operacyjnych, takich jak WMS, LMS czy systemy bezpieczeństwa. Jednocześnie chcę podkreślić, że wiele szkoleń VR nie wymaga skomplikowanej infrastruktury, bo w podstawowych scenariuszach wystarczają same gogle z wgranymi modułami, bez stałego dostępu do sieci czy integracji, co ułatwia start i pozwala szkolić ludzi także w lokalizacjach oddalonych od centrali IT. Dzięki temu VR jest traktowany nie jako skomplikowany projekt informatyczny, ale jako narzędzie, które można rozwijać krok po kroku razem z organizacją.
Szkolenie BHP przez lata było traktowane jako formalność. Czy VR może zmienić to podejście?
Dla magazynów i logistyki VR realnie zmienia sposób myślenia o BHP z formalności na element zarządzania operacjami. W klasycznym modelu szkolenie często kończy się na wykładzie i podpisie listy obecności i nie da się ocenić, czy pracownik faktycznie potrafi bezpiecznie poruszać się po wąskich korytarzach, reagować na zdarzenia z udziałem wózków, czy przeprowadzić ewakuację z danej strefy. W VR widzimy w czasie rzeczywistym, czy ktoś wybiera właściwą trasę, jak szybko reaguje, jak używa sprzętu i co robi, gdy sytuacja odbiega od standardu.
Dla operatorów magazynów kontraktowych czy e‑commerce ważne jest to, że takie scenariusze można osadzić w cyfrowym bliźniaku konkretnego centrum dystrybucyjnego, z jego układem, regułami ruchu, strefami niebezpiecznymi i wielokrotnie trenować zachowania bez zatrzymywania operacji. Z mojego punktu widzenia VR jest tu narzędziem, które pozwala przenieść BHP z kategorii „musimy zrobić szkolenie” do kategorii zarządzamy ryzykiem w ruchu wózków, pracy na wysokości czy w strefach cross‑docku na podstawie danych z treningów i obserwowanych błędów.
Co jest największą różnicą między tradycyjnym szkoleniem a doświadczeniem w VR z perspektywy pracownika?
Największa różnica polega na tym, że VR daje pracownikowi immersję, czyli poczucie bycia w środku sytuacji, a nie tylko słuchania o niej z boku. To trochę jak różnica między oglądaniem filmu o ewakuacji a znalezieniem się w miejscu, gdzie naprawdę trzeba rozejrzeć się, ocenić sytuację, wybrać drogę i podjąć decyzję. W klasycznym szkoleniu większość aktywności polega na słuchaniu, oglądaniu i przyswajaniu informacji, natomiast w VR pracownik staje się uczestnikiem zdarzenia, musi działać, reagować i brać odpowiedzialność za kolejne kroki.
To znajduje potwierdzenie także w badaniach. W studium PwC uczestnicy szkoleń w VR uczyli się około cztery razy szybciej niż osoby szkolone w sali i 1,5 raza szybciej niż w e‑learningu, a także byli do czterech razy bardziej skoncentrowani na zadaniu. Po zakończeniu szkolenia deklarowali również nawet o 275% wyższą pewność zastosowania nabytej wiedzy w praktyce.
Cyfryzacja BHP to coś więcej niż odejście od papieru – co jest największą zmianą mentalną, jaka musi się wydarzyć w firmach?
W cyfryzacji BHP najważniejsza zmiana dotyczy nie tyle samych narzędzi, ile podziału odpowiedzialności za bezpieczeństwo. Przez lata szkolenia były domeną działów BHP i HR, dziś jednak coraz częściej dziś coraz częściej widzę, że za bezpieczeństwo odpowiadają również kierownicy magazynów, produkcji i utrzymania ruchu, patrzący na nie przez pryzmat ciągłości działania i ryzyka operacyjnego.
Drugi krok to odejście od ogólnych haseł na rzecz konkretnych scenariuszy i danych. Narzędzia cyfrowe pokazują, w których miejscach procesu ludzie faktycznie mają trudność, w jakiej strefie zakładu gubią się przy ewakuacji, przy jakich manewrach wózkiem popełniają najwięcej błędów, gdzie reagują zbyt wolno. To wymusza zmianę sposobu myślenia. Zamiast jednego programu BHP dla wszystkich, firmy zaczynają zarządzać bezpieczeństwem, jak każdym innym obszarem technicznym, identyfikują newralgiczne punkty, projektują działania prewencyjne pod konkretne ryzyka i oczekują wprost efektu w postaci mniejszej liczby incydentów i krótszych przestojów.
Czy są umiejętności lub kompetencje, których VR nadal nie jest w stanie dobrze nauczyć?
VR ma dziś bardzo dobre warunki do uczenia zachowania w środowiskach technicznych, ale nadal są obszary, gdzie technologia stawia granice. Nawet zaawansowane kontrolery i rękawice haptyczne nadal w ograniczony sposób oddają ciężar, opór czy drobne niuanse pracy manualnej, dlatego w przypadku bardzo precyzyjnych operacji manualnych VR dobrze sprawdza się do nauki sekwencji i zasad bezpieczeństwa, ale nie zastąpi pełnej praktyki na rzeczywistym stanowisku.
Warto wspomnieć, że większość dzisiejszych rozwiązań nadal jest projektowana pod indywidualnego użytkownika. Technicznie da się budować scenariusze wieloosobowe, jednak wymaga to bardziej skomplikowanej infrastruktury sieciowej i synchronizacji, więc w praktyce rzadziej jest wykorzystywane w codziennych programach szkoleniowych. Dlatego VR bardzo dobrze uczy reagowania w określonych warunkach, pracy z procedurą, rozpoznawania zagrożeń i podejmowania decyzji w środowisku technicznym, natomiast bardziej złożone kompetencje społeczne, oparte na długotrwałych relacjach i zaufaniu, nadal wymagają uzupełnienia o pracę z prawdziwymi ludźmi poza światem symulacji.
Jak widzi Pani przyszłość technologii immersyjnych i ich rolę w biznesie w najbliższych latach?
Widzę trzy główne kierunki. Po pierwsze, silne powiązanie VR i AR z cyfrowymi bliźniakami oraz systemami operacyjnymi. Te same modele 3D, które służą do planowania linii czy magazynów, będą używane do szkoleń, testowania scenariuszy awaryjnych i wspierania decyzji zespołów technicznych. Po drugie, integracja z AI. Scenariusze będą adaptacyjne, środowisko i wirtualni rozmówcy zaczną reagować na decyzje użytkownika, a dane z VR, takie jak błędy, czas reakcji, sposób poruszania się, staną się jednym z wejść do systemów zarządzania kompetencjami i oceną gotowości zespołów. Po trzecie, wyjście poza same szkolenia. Immersja będzie narzędziem do wspólnego projektowania, konsultowania i prezentowania złożonych inwestycji czy zmian procesów, szczególnie tam, gdzie kluczowe jest zrozumienie przestrzeni i ryzyka, jak w logistyce, przemyśle czy infrastrukturze.
Dziękuję za rozmowę.
| Jagna Pomorska – przedsiębiorczyni z ponad 20-letnim doświadczeniem, inwestorka i mentorka. Założycielka 5 firm w różnych branżach, specjalizuje się w transformacji cyfrowej i pozyskiwaniu finansowania na innowacje. Współzałożycielka i CEO Connected Realities, gdzie rozwija rozwiązania VR/AR dla biznesu i edukacji dla największych marek w Polsce. Ekspertka innowacji, aktywnie wspiera startupy i rozwój kobiet w technologii. Laureatka wyróżnień branżowych i prelegentka TEDx. |