Bałtyk jest akwenem płytkim, intensywnie wykorzystywanym – i co nie jest bez znaczenia – otoczonym przez państwa o zróżnicowanych interesach. W ostatnich latach stał się on areną, na której coraz ważniejsze jest bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej. Uszkodzenia kabli, incydenty z udziałem statków, przy rosnącej aktywności obcych jednostek, pokazały, że ochrona podwodnych instalacji to konieczność.
Tu przebiega Baltic Pipe, strategiczny gazociąg, rurociąg, łączący Norwegię i Polskę, tu biegną też kable energetyczne i telekomunikacyjne, łączące Polskę z Danią, Szwecją i Niemcami. Powstają też kolejne gigantyczne farmy wiatrowe. Każdy z tych elementów infrastruktury jest podatny na przypadkowe uszkodzenia (uderzenia kotwic, sieci połowowe) oraz erozję dna morskiego, podmycia fundamentów, czy awarie techniczne. Nie można wykluczać również działań celowych, począwszy, od sabotażu, po operacje hybrydowe. Podwodna infrastruktura, zwłaszcza kable energetyczne i telekomunikacyjne są chronione przed uszkodzeniami, głównie przez fizyczne zabezpieczenia, np. specjalnym pancerzem mechanicznym ze stalowych oplotów, co obecnie nie zawsze wystarcza jako ochrona.
Marek Bielski
Czytaj więcej: