Miesięcznik Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT

Fermentacja

Nie da się wskazać momentu wynalezienia technologii fermentacji, gdyż jest to sterowanie naturalnym biochemicznym procesem przetwarzania materii organicznej przez bakterie, drożdże czy grzyby. Dla porządku można podać odkrycie w jaskini Rakefet na górze Karmel (Bliski Wschód) sfermentowanej pulpy jęczmienia i pszenicy sprzed ok. 13,5 tys. lat p.n.e. Lepsze efekty dało fermentowanie winogron (ponad 6 tys. lat p.n.e. na Kaukazie).Dziś na świecie 1/3 żywności jest produktem fermentacji. Żyjątka wytwarzają enzymy, które rozkładają złożone związki organiczne na prostsze. Niespodzianką było odkrycie, że człowiek i wszystkie kręgowce posiadają enzymy wątrobowe pozwalające metabolizować alkohol. Nie znaczy to, że pierwsza była fermentacja alkoholowa; zapewne znacznie wcześniej fermentowano żywność w celu konserwacji, zwłaszcza w gorących strefach bez możliwości mrożenia i suszenia na słońcu w porze deszczowej. Co ulega fermentacji? W zasadzie każda substancja organiczna, niekoniecznie jadalna. Doniosłość tych procesów potwierdza nazwanie starterów bakteryjnych np. w mleczarstwie – kulturami. W Azji popularne są fermentowane żołędzie, orzechy a nawet ryby (sos rybny) i mięso. Większość użytecznych fermentacji jest dziełem bakterii beztlenowych, które uzyskują w ten sposób energię niezbędną do życia. Np. sery twarde i inne przetwory mleczne, kiszone ogórki czy kapusta oraz zakwas piekarniczy są dziełem bakterii kwasu mlekowego, a kiszoną herbatę (kombuczę), niektóre sery i piwa uzyskamy dzięki bakteriom tlenowym kwasu octowego, zaś bakterie masłowe żyją w jelitach i  z kolei pomagają w trawieniu. Nawiasem – w organizmie człowieka jest dziesięć razy więcej bakterii symbiotycznych niż komórek ciała, a na skórze i w ustach stale żyje kilka tysięcy rodzajów bakterii, broniąc organizm przed szkodliwymi drobnoustrojami. Część z nich uprawia fermentację. Cywilizacja jednak wiele zmieniła; np. w żołądku zawsze żyła bakteria Helicobacter pylori, do czegoś potrzebna. Dziś kojarzy się ją z wrzodami żołądka, a nawet rakiem, więc jest niszczona. Za to mamy być może astmę, refluks, otyłość i alergie.

Istnieje teoria, że decydujące w rozwoju technologii fermentacji było powstanie miast tworzących duży rynek spożywczy, na którym masowa produkcja kiszonek wymusiła nowe rozwiązania. Wskutek tego dziś widzimy różnicę w smaku i walorach między kiszonkami, jakie wytworzymy w domu, a kupnymi które, często bez sensu, są pasteryzowane lub doprawiane konserwantami. Piwo – produkt fermentacji – musi być świeżo warzone, kupne – to nie piwo, lecz napój piwopodobny dzięki Ludwikowi Pasteurowi. Szczęśliwie się składa, że sól niszczy bakterie szkodliwe. Wystarczy więc normalna higiena: np. kapustę trzeba dokładnie umyć (po poszatkowaniu!), i ubić ją tak, by sok zawsze pokrywał powierzchnię kiszonki (dodatkowo można ją szczelnie przykryć). Przyprawy – wcześniej sparzyć. Nie ma mowy o pleśni.

„Zielona gospodarka” przyjęła fermentację jako jeden z priorytetów, oczywiście niekoniecznie spożywczych. Mamy więc nowe technologie kiszonek kompostowych, fermentację metanową odpadów i ścieków, produkcję biopaliw fermentacją alkoholową, fermentowane biodegradowalne plastiki itp. Nadszedł czas kiszonek przemysłowych. Może dotrzemy do inteligentnych bakterii, które przejmą technologię chemiczną.

Zygmunt Jazukiewicz