
Z Prezesem Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, Mirosławem Motyką rozmawia Zygmunt Jazukiewicz.
Europejska organizacja dystrybutorów stali – EUROMETAL wraz z polską branżą stalową zainicjowała skoordynowaną na poziomie europejskim i krajowym inicjatywę na rzecz ochrony rynku odbiorców stali. Branża apeluje do Komisji Europejskiej oraz państw członkowskich o podjęcie natychmiastowych i zdecydowanych działań na rzecz ochrony europejskich łańcuchów wartości. Przemysł stalowy zaczyna się od hutnictwa. Na co Państwo, jako Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa chcielibyście zwrócić uwagę szczególną w tym branżowym problemie?
Polskie hutnictwo traci konkurencyjność pod ciężarem wysokich kosztów energii i rosnącej presji importowej, napędzanej globalnymi nadmiernymi zdolnościami produkcyjnymi. Mimo funkcjonujących unijnych środków ochronnych dla wyrobów stalowych, narastający import przy obniżonym popycie w UE obniża wykorzystanie unijnych mocy produkcyjnych do poziomów zbyt niskich, by sektor mógł stabilnie funkcjonować i inwestować. W efekcie w Unii Europejskiej pojawiają się procesy wygaszania instalacji i redukcji potencjału wytwórczego.
Koszty energii elektrycznej dla unijnego przemysłu są obecnie ponad dwukrotnie wyższe niż w Chinach czy USA, co niszczy konkurencyjność przemysłu w całej Unii Europejskiej. Niestety, w Polsce ten problem jest jeszcze głębszy, Bez odważnych działań grozi nam trwała utrata zdolności produkcyjnych i miejsc pracy w całym łańcuchu wartości.
Import wyrobów o wysokiej zawartości stali – zarówno produktów gotowych, jak i komponentów oraz części, pozostaje poza skuteczną ochroną handlową. Na czym miałaby polegać ta kontrola i na jakim szczeblu być zorganizowana?
To, co nazywamy „ochroną handlową”, leży w wyłącznej kompetencji Unii Europejskiej,. Na obecnym etapie, zarówno unijne środki ochronne dla wyrobów stalowych czy będące w opracowaniu nowe narzędzie handlowe UE, jak i instrumenty klimatyczne jak CBAM, obejmują bazowe wyroby hutnicze. Dlatego wskazujemy, że należy rozszerzyć dostępne mechanizmy tak, aby stalowe wyroby pochodne nie pozostawały poza zakresem ochrony. Tylko takie podejście pozwoli zabezpieczyć popyt na stal w UE i skutecznie chronić cały europejski łańcuch wartości – od produkcji surowej po wyroby gotowe.
Import stali w Europie, konkuruje już też bezpośrednio z działalnością firm przetwórczych, zatem coraz większa część wartości dodanej powstaje poza Unią Europejską, Co, powoduje, że konkurencja kosztowa rośnie? Wyższa automatyzacja i krótsze łańcuchy dostaw w Europie powinny chyba zmniejszać koszty?
Unijne podmioty zmuszone są ponosić wiele kosztów klimatycznych, z których najbardziej istotne są koszty związane z system EU ETS. W dodatku, kraje zorientowane na eksport, świadome istniejących środków ochronnych dla bazowych wyrobów stalowych i brakiem objęcia tymi środkami wyrobów bardziej przetworzonych, coraz częściej decydują się na zwiększenie eksportu właśnie wyrobów pochodnych. To tworzy strukturalną lukę w ochronie unijnego rynku jaką należy naprawić.
Czym są „instrumenty stabilizujące rynek –- dostosowane do poziomu ochrony stosowanego przez innych graczy, takich jak Stany Zjednoczone czy Kanada. W USA fluktuacje pomysłów celnych dyktowane są po prostu polityką presji ekonomicznej na partnerów handlowych. EUROMETAL nie ma zamiaru stosować aktywnej presji, zwłaszcza w celach politycznych, lecz obronę bierną?
W USA należy odmiennie rozpatrywać cła horyzontalne (często zmienne, obejmujące wiele krajów, które stały się stałym elementem wywierania presji politycznej przez USA na inne kraje, oraz cła sektorowe, takie jak ograniczenia importowe w ramach Sekcji 232 m.in. na wyroby stalowe służące ochronie krajowego przemysłu. Ograniczenia w ramach Sekcji 232, w trakcie drugiej kadencji Donalda Trumpa zostały dodatkowo zaostrzone: m.in. podniesiono stawkę celną z 25% do 50%, rozszerzono listę wyrobów pochodnych (ponad 400 pozycji) oraz uszczelniono zasady naliczania i różnicowania stawek celnych.
W Unii Europejskiej punkt ciężkości jest inny: Chodzi o reakcję na zmiany o charakterze globalnym oraz działania podejmowane w USA. Działania UE mają na celu wyrównanie warunków konkurencji w sytuacji, w której unijni producenci ponoszą wyższe koszty energii i regulacji klimatycznych, a jednocześnie mierzą się z rosnącą presją importową oraz przesuwaniem wartości dodanej poza UE. Wspieramy zatem narzędzia, które mają przywrócić przewidywalność i ograniczyć nieuczciwą przewagę kosztową importu z krajów trzecich.
Kluczowe są dwa elementy. Po pierwsze, nowe narzędzie handlowe UE dla wyrobów stalowych, które ma wejść w życie od 1 lipca 2026 r. Nowe narzędzie będzie oparte na zredukowanych kontyngentach taryfowych oraz bardziej efektywną, 50% stawkę celną dla wolumenów poza wyznaczonymi kontyngentami. Jest to istotne dla przywrócenia realnej ochrony unijnego rynku .
Po drugie, mechanizm CBAM jako element wyrównywania kosztów klimatycznych, ma ograniczać ucieczkę emisji m.in. w zakresie wyrobów ze stali. Ponieważ unijni przetwórcy z dalszego etapu łańcucha wartości stali także ponoszą wyższe koszty klimatyczne niż ich konkurenci spoza UE, CBAM powinien zostać rozszerzony na stalowe wyroby pochodne. Jest to również kluczowe dla utrzymania spójności ochrony unijnego łańcucha tworzenia wartości, gdy kraje trzecie wykorzystują tę lukę poprzez zwiększony eksport bardziej przetworzonych wyrobów.
Jaki sens ma mieć wzmocnienie zasady „Made in EU”, przez preferencje w zamówieniach publicznych oraz programach wsparcia dla produktów stalowych Europy? To jest protekcjonizm. Państwa UE mają bardzo różne koszty produkcji i technologie. Preferencje chyba nie mogą więc w równym stopniu obejmować wszystkich państw UE?
We wzmocnieniu stosowania zasady „Made in EU” najwazniejsze jest zagwarantowanie, że wyroby faktycznie wytworzone w krajach UE będą klasyfikowane jako pochodzenia unijnego. W obecnym brzmieniu definicja ta umożliwia uznanie za stal „pochodzenia unijnego” wyrobów, których najbardziej emisyjne i kapitałochłonne etapy produkcji zostały zrealizowane poza UE, a w krajach UE przeprowadzono jedynie końcowe, mało istotne procesy przetwórcze. Dla zabezpieczenia unijnych inwestycji w dekarbonizację oraz zapewnienia przewidywalności dla rynku potrzeba jasnej i czytelnej definicji odwołującej się to tzw. systemu śledzenia wytopu i przetopu stali (melt&pour), która zagwarantuje, że wyroby stalowe „Made in EU” zostały faktycznie wyprodukowane w całości na terenie krajów UE.
Co znaczy „przegląd systemu EU ETS”. Trzeba go zlikwidować, czy nie?
Polska jest obecnie jednym z najdroższych rynków energii na świecie. Za samą energie czynną płacimy obecnie ok. 100 EUR/MWh, do tego dochodzą jeszcze koszty sieciowe oraz szereg opłat regulacyjnych, takich jak opłata mocowa, jakościowa czy opłata OZE, które w ostatnich latach znacząco wzrosły. Powoduje to, że końcowy koszt energii dla przemysłu w Polsce jest nawet trzykrotnie wyższy niż w USA.
Jest to szczególnie dotkliwe dla takich sektorów jak hutnictwo, gdzie koszt energii może sięgać nawet 40% kosztów przetworzenia. Dlatego apelujemy do Rządu o stworzenie warunków obniżających koszty energii elektrycznej dla przemysłu w Polsce.
Postulaty branży hutniczej obejmują:
- Wprowadzenie preferencyjnych taryf sieciowych z ulgą na poziomie 90% – wprowadzenie ulg w opłatach przesyłowych i dystrybucyjnych na poziomie 90% kosztów sieciowych dla przemysłu energochłonnego – wzorem rozwiązań we Francji, Niemczech, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii.
- Obniżka opłaty jakościowej o 90% –to rozwiązanie, które może przynieść ulgę „od ręki” wystarczy podpis Ministra Energii.
- Wprowadzenie maksymalnej ceny energii elektrycznej dla przemysłu energochłonnego na poziomie 50 EUR/MWh – minął już prawie rok od kiedy Ministerstwo Rozwoju zapowiadało wprowadzenie kontraktu różnicowego z ceną 250 zł/MWh na 5 lat – do tej pory nie opublikowano nawet projektu ustawy.
Tylko łączne wprowadzenie tych rozwiązań będzie w stanie przywrócić ceny energii dla przemysłu w Polsce do konkurencyjnego międzynarodowo poziomu.
Mówiąc o przeglądzie systemu EU ETS, nie postulujemy jego likwidacji. Branża apeluje jednak o głęboką reformę tego mechanizmu. Koszt uprawnień do emisji CO₂, który oscyluje wokół 80 EUR za tonę jest kluczowy dla wzrostu cen energii, zwłaszcza w Polsce i jest około siedmiokrotnie wyższy niż w Chinach, gdzie nieznacznie przekracza 10 EUR za tonę. W naszych realiach to średnio dodatkowe ok. 200 zł/MWh kosztu samej emisji. To oznacza, że sam koszt emisji w Polsce to prawie tyle co cały rachunek za energię elektryczną dla przemysłu w USA.
W obecnym kształcie system ten coraz częściej staje się w praktyce mechanizmem dekarbonizacji przez deindustrializację.
Dlaczego w Apelu nie ma odniesienia do importu z Ukrainy? W dzisiejszej sytuacji to preferowana konkurencja ukraińska może wyprzeć azjatycką i problem dla Europy pozostanie?
Zgodnie z pierwotnym projektem Komisji Europejskiej oraz jego obecnym kształtem wypracowanym na dalszych etapach prac legislacyjnych, import z Ukrainy ma zostać objęty nowym narzędziem handlowym UE. Jednak istostne będą tu szczegóły, takie jak wielkość przyznanej alokacji krajowej, tj. kontyngentów bezcłowych. jako HIPH od początku komunikujemy, że dla spójności i efektywności nowego unijnego narzędzia handlowego potrzeba sprawiedliwego podejścia, takiego samego jak przy pozostałych krajach trzecich. Zbyt preferencyjne warunki w alokacji kontyngentów taryfowych dla Ukrainy będą bowiem oznaczać nieskuteczność przyszłego narzędzia handlowego dla Polski.
Apel wskazuje na konieczność ochrony odbiorców stali – klientów hut, firm przetwórczych i dystrybucyjnych – inaczej Europa będzie importować nie stal, lecz gotowe produkty i komponenty o wysokim jej udziale. każda duża firma przemysłowa lub budowlana jest „firmą przetwórczą” – kupuje półprodukty stalowe by z nich wytworzyć wyrób końcowy. Jak to rozgraniczyć?
Polska już obecnie jest największym importerem stali w Unii Europejskiej, z kolei sama Unia Europejska jest również znaczącym importerem stali oraz wyrobów stalowych. Ochrona branży stalowej, bywa czasem błędnie interpretowana jako próba wydzielenia wąskiej grupy „uprzywilejowanych przetwórców”. Dlatego mówiąc o ochronie rynku stali, mamy na myśli ochronę całego łańcucha wartości, który na tej stali bazuje – od hut, przez centra serwisowe i pierwsze etapy przetwórstwa, aż po producentów maszyn, komponentów, konstrukcji budowlanych czy elementów infrastrukturalnych. To są naczynia połączone. Jeżeli podmioty z dalszego etapu łańcucha wartości nie będą w stanie konkurować z importem wyrobów gotowych, to w efekcie problem dotknie również hut,
Polska Unia Dystrybutorów Stali skierowała oficjalne pismo do, ministerstwa, apelując o uwzględnienie postulatów w polskim stanowisku na forum UE. Czy nadeszła już jakaś reakcja ze strony rządu? Jak rząd rozwiązał zaopatrzenie w stal dla firm zbrojeniowych? Czy możliwe jest , że na SAFE będą zarabiać dostawcy stali z Azji oraz Ukrainy?
Nie wyobrażam sobie, żeby polskie czołgi, wozy bojowe oraz inne elementy uzbrojenia produkowane w Polsce powstawały z importowanej stali. Nie możemy do tego dopuścić.
Cała branża stalowa liczy na to, że zwiększony popyt na stal związany z realizacją kolejnych inwestycji w sektorze obronności, przyczyni się do poprawy koniunktury naszego krajowego przemysłu. Te wydatki, liczone w setkach miliardów złotych stanowią ogromną szansę dla pobudzenia koniunktury, o ile zostaną mądrze wykorzystane na pobudzenie bazy produkcyjnej na krajowym rynku.
Ze strony rządu słyszymy jasne deklaracje o tym, że niemal 90% środków z programu SAFE trafi do krajowego przemysłu obronnego. Oczywiście nie zadowolimy się samymi deklaracjami i będziemy walczyć o to, żeby ani jedna złotówka, która mogłaby trafić do krajowego przemysłu nie wypływała bez potrzeby do naszej zagranicznej konkurencji.
Dziękuję za rozmowę.