Zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny przez lata postrzegany był głównie jako kłopotliwy odpad. Dziś coraz wyraźniej widać, że elektroodpady to jedno z najważniejszych „ukrytych złóż” współczesnej gospodarki – źródło metali i pierwiastków krytycznych, bez których nie jest możliwa transformacja energetyczna, cyfryzacja ani rozwój nowoczesnego przemysłu. Ten zwrot w myśleniu stał się głównym przesłaniem konferencji parlamentarnej „Elektroodpady – od zanieczyszczenia po surowiec. 20 lat ustawodawstwa”, zorganizowanej 16 grudnia 2025 r. w Sejmie.
Spotkanie, objęte patronatem Wicemarszałek Sejmu Doroty Niedzieli i Marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, było okazją do podsumowania dwóch dekad funkcjonowania polskiego systemu zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (ZSEE) oraz do postawienia tezy, że nadszedł czas na jego drugą reformę – tym razem ukierunkowaną nie tylko na ochronę środowiska, lecz przede wszystkim na bezpieczeństwo surowcowe i konkurencyjność gospodarki.
Elektroodpady – test nowoczesności państwa
Według danych Eurostatu w 2023 r. w Unii Europejskiej zebrano średnio 11,6 kg elektroodpadów na mieszkańca, co odpowiada wskaźnikowi zbiórki 37,5% sprzętu wprowadzonego na rynek. Polska wypada lepiej – poziom zbiórki sięga 15,2 kg na mieszkańca, czyli około 45%. To dowód, że system działa, ale – jak podkreślali uczestnicy konferencji – ilość zebranych ton to dziś za mało, by mówić o realnym wykorzystaniu potencjału elektroodpadów.
– Elektroodpady przestały być niszowym tematem gospodarki odpadami. Stały się testem nowoczesności państwa – łączą politykę klimatyczną, bezpieczeństwo surowcowe i konkurencyjność przemysłu – mówiła Wicemarszałek Dorota Niedziela. Zwracała uwagę, że w zużytym sprzęcie znajdują się cenne metale, w tym pierwiastki ziem rzadkich, których odzysk staje się warunkiem uniezależniania się Europy od importu.
Raport „20 lat systemu ZSEE w Polsce: diagnoza, wyzwania i rekomendacje”, przygotowany przez ElektroEko, wskazuje, że Polska zbudowała solidną infrastrukturę zbiórki i przetwarzania. Jednocześnie system wciąż boryka się z problemem rozbieżności danych, luk w raportowaniu oraz trudności w ocenie, jaka część zebranego sprzętu rzeczywiście wraca do obiegu w postaci surowców.
Posłanka Gabriela Lenartowicz podkreślała, że bez ujednolicenia metod liczenia poziomów zbiórki i odzysku w UE trudno porównywać efektywność systemów i projektować skuteczne regulacje. – Debata o elektroodpadach dotyczy nie tylko odpadów, ale także odzysku surowców krytycznych jako czynnika napędzającego gospodarkę – zaznaczyła.
mj
Czytaj więcej: https://sigma-not.pl/publikacja-157803-elektroodpady-jako-kapita%C5%82-przeglad-techniczny-2026-1.html