Miesięcznik Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT

Pakpoczta

To dziwaczne słowo jest moim patentem; chcę uniknąć narażenia się na bezprawne używania popularnego terminu, który podobno zastrzegła sobie pewna firma jako znak towarowy. Nie chodzi mi zresztą o tę akurat formę przedsiębiorczości, lecz o zjawisko ogólniejsze. Jest to wypieranie ważnej cechy branży usług przez technologię.

To proces długotrwały – postępuje mniej więcej od momentu wynalezienia telefonu, a ściślej – centrali telefonicznej przez Węgra Tivadara Puskása de Ditró w 1878 r. w mieście New Heaven, w USA. Już dziesięć lat później słynny Almon Strowger, weteran Wojny Secesyjnej opatentował w Kansas City centralę automatyczną, która przetrwała powszechnie na świecie prawie 100 lat! Obaj panowie należeli do kategorii nieco awanturniczych przedsiębiorców, z tym, że Puskas stał się z czasem „człowiekiem Edisona” wspomagając go w interesach. Dlaczego akurat centrala? To właśnie ona spowodowała gwałtowny skok telefonizacji, jej demokratyzację i spadek kosztów. Wcześniej potencjał firmy poznawało się po liczbie linii łączących z klientami i dostawcami, a druty zasnuwały niebo miast amerykańskich. Przed epoką telefonu wszelkie kontakty międzyludzkie, zwłaszcza klient-dostawca, petent-urząd, czy też po prostu rodzinne polegały na spotkaniu bezpośrednim. Nawiązywano w ten sposób stosunki osobiste, umowy zawierano przez podanie ręki, był czas na wymianę uwag i poglądów, okazywanie uczuć i emocji. W ten sposób zawsze budowany był tzw. kapitał społeczny. Telefonizacja ograniczyła ten proces – rozmowy stały się niemal bezosobowe, sprowadzone do wymiany suchych informacji. Pamiętam, że z tego powodu niektóre osoby z pokolenia moich dziadków (urodzone w XIX w.) z wyraźną niechęcią odnosiły się do rozmów „po trubce”.

Jeszcze głębszy przełom w usługach nastąpił dzięki elektronizacji, a zwłaszcza komórkom z Internetem. Szczególnie jaskrawo widać skutek w postaci automatów paczkowych w Polsce. Choć nie jest to rodzimy wynalazek, został u nas znacznie udoskonalony. W krótkim czasie zainstalowano ponad 50 tys. urządzeń! Inne państwa nie są tak „postępowe”. W Nowym Jorku dopiero w 2024 r. pilotażowo uruchomiono taki system. Ciekawe, że motywem były… kradzieże 90 tys. paczek pozostawianych dziennie przez kurierów.

Tradycyjna poczta odchodzi w niebyt, a automaty dziś pochłaniają wszelkie bezpośrednie kontakty. np. sprzedają bilety, obsługują parkingi, zbierają butelki i oczywiście przyjmują opłaty w handlu detalicznym. Zapewne niebawem przyjmą buty do naprawy i bieliznę do wyprania, ostrzygą, ogolą, może nawet wyleczą zęby. Zwłaszcza ciekawe będzie starcie między automatycznym prokuratorem a adwokatem przed automatycznym sądem. Taki proces dzięki sztucznej inteligencji potrwa kilka minut. Jeszcze szybciej nastąpi wyeliminowanie dziennikarza przez automat. Już dziś nie wiadomo, czy z youtuba gada do nas człowiek czy „His Masters Voice”, a już chyba miesiące dzielą nas od pojawienia się pierwszej gazety w całości redagowanej przez sztuczną inteligencję. Pytanie, kto odpowie prawnie za treści; dziś to dziennikarze są włóczeni po sądach. W sumie istota sprawy polega na przejęciu pośrednictwa między ludźmi. Niebawem to automat sztucznie inteligentny między panią a panem zdecyduje, czy warto podjąć stosunki intymne. Marne widoki przed romantyzmem.

Zygmunt Jazukiewicz