Opisując we wcześniejszych felietonach publikowanych w Przeglądzie Technicznym dokonania polskich badaczy w zakresie naukowego poznawania elektryczności – czynię to w sytuacji, kiedy wszyscy wiemy, że najważniejsze były praktyczne zastosowania tej wiedzy.
Gdyby nie to, że prąd udało się „zaprzęgnąć” do niemal wszystkiego – odkrycia naukowe na jego temat byłyby tylko ciekawostką. Ale elektryczność spełniła wielką rolę w przemianach cywilizacyjnych XX wieku. W moich małych objętościowo felietonach w Przeglądzie Technicznym o tym nie pisałem, ale można o tym przeczytać w moich obszernych artykułach publikowanych w dziale Rzecz o Historii w popularnej gazecie codziennej Rzeczpospolita. Artykuły te miały tytuły: „Elektryczność pracuje” (Rzeczpospolita 15.11.2019), „Niech się stanie światłość!” (Rzeczpospolita 13.12.2019), „Od kiedy jeździmy elektrycznymi pojazdami” (Rzeczpospolita 10.01.2020) i w wielu innych. W tej konwersji wiedzy o elektryczności do praktycznej elektrotechniki mieli udział Polacy – i będę się starał opisać w Przeglądzie Technicznym zwłaszcza ich zasługi. W tym felietonie zmieści się tylko jeden z nich, bo jest to prawdziwie wielka i wybitna postać.
Julian Ochorowicz, bo o nim będzie mowa,miał wiele profesji. Był psychologiem, filozofem, poetą, publicystą, fotografikiem i badaczem zjawisk paranormalnych. Ukończył studia na Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim w 1871 r., a doktorat uzyskał w 1874 r. na Uniwersytecie w Lipsku w zakresie filozofii. Ale dla treści tego felietonu ważne jest, że był także uzdolnionym wynalazcą.
Przypisuje mu się wynalazek telewizora (który on sam nazywał telefotoskopem), bo w 1878 r. opublikował artykuł zawierający koncepcje odtwarzania na odległość obrazów złożonych z punktów (dziś nazywanych pikselami), przy czym owe punkty miały mieć zmienną jasność uzyskiwaną przez zmiany prądu zasilającego żarówki umieszczone w poszczególnych punktach ekranu. Jednak Ochorowicz poprzestał na samym zarysowaniu koncepcji, natomiast prototypu telewizora zbudować nie zdołał. Natomiast zbudował bardzo udany telefon własnej konstrukcji, w którym mikrofon był najpierw wypełniony opiłkami żelaza, a potem miał formę dwumembranowego przetwornika elektromagnetycznego. W 1885 r. zademonstrował swój wynalazek na Międzynarodowej Wystawie Elektryczności w Paryżu w 1885 r., gdzie zgromadzeni wysłuchali zbiorowo głośnego i wyraźnego przekazu dźwiękowego (była to „Marsylianka” nadawana z Opery Paryskiej). Z powody tego sukcesu gratulacje składał mu sam prezydent Francji. Pierwsze próby były skromne – głos przesyłano na odległość zaledwie 4 km, ale już na Wystawie Powszechnej w Antwerpii Ochorowicz połączył się skutecznie z oddaloną o 45 km Brukselą, a w Petersburgu udało mu się zademonstrować połączenie telefoniczne z oddalonym o 320 km Bołogoje. Telefony jego konstrukcji były produkowane przez firmę Paul Barbier i podobno służyły potem użytkownikom przez 20 lat, uchodząc za znacznie lepsze od wprowadzanych wtedy na grunt europejskich telefonów Bella.
Ale to Bell jest znany powszechnie jako wynalazca telefonu, a osiągnięcie Ochorowicza poszło w niepamięć. Ale są dostępne pojedyncze (muzealne) egzemplarze jego telefonów, więc można zbadać ich budowę, stwierdzając, że były to dobre aparaty.
Mało znany epizod z życia tego nieprzeciętnego człowieka wiąże się z tym, że to on uratował przed demontażem Wieżę Eiffla, symbolu Wystawy Światowej z 1889 r. Zezwolenie związane z jej budową przewidywało, że po 20 latach wieża ma być rozmontowana i usunięta, żeby nie szpeciła Paryża. Ale wieżę ocalił Ochorowicz montując na jej szczycie nadajnik i odbiornik radiowy określany wtedy jako „telegraf bez drutu”. Nie była to jego własna konstrukcja, tylko wykorzystał aparat Marconiego, natomiast sam pomysł był genialny: Nadajnik radiowy na szczycie wieży miał zasięg aż do granicy francusko-niemieckiej, co w przededniu wojny światowej miało pierwszorzędne znaczenie militarne – i dzięki temu (między innymi) wieża Eiffla ocalała.
Ochorowicz niestety swoich wynalazków nie opatentował, w związku z czym nie można obecnie odtworzyć ich budowy i ocenić stopnia innowacyjności. Na przykład w różnych zapiskach zachowały się informacje, że zbudował on urządzenie rejestrujące i odtwarzające dźwięki – i dokonał tego 6 lat wcześniej niż szeroko znany amerykański wynalazca i innowator, Thomas Alva Edison. Jednak nie zachował się ani jeden egzemplarz takiego aparatu, nie ma także szczegółowego opisu. Jesteśmy w tej sprawie zdani wyłącznie na domysły…
Na zakończenie warto dodać, że postać Ochorowicza i jego aktywność inspirowały między innymi Bolesława Prusa, który w powieści Lalka (wielokrotnie przenoszonej na ekran) umieścił postać Juliana Ochockiego, geniusza, entuzjasty i konstruktora, który był zdecydowanie wzorowany na rzeczywistej postaci Ochorowicza.
Ryszard Tadeusiewicz, prof. AGH