Nie trzeba dziś nikogo przekonywać, że bezpieczeństwo przestało być abstrakcyjnym pojęciem z dokumentów strategicznych. Stało się realnym, codziennym wyzwaniem – również technologicznym. Właśnie w tej przestrzeni pojawia się program PERUN, który z roku na rok coraz wyraźniej rysuje mapę polskiej suwerenności technologicznej w obronności.
Narodowe Centrum Badań i Rozwoju wybrało kolejne dziesięć projektów, które otrzymają 260 mln zł dofinansowania. To nie są koncepcje „na papierze”, lecz dojrzałe technologicznie rozwiązania, gotowe do przejścia z laboratoriów do realnego użycia w Siłach Zbrojnych RP. Co istotne – wszystkie powstają w Polsce i we współpracy nauki z rodzimym przemysłem.
Pocisk, który „myśli”
Największym i najbardziej symbolicznie znaczącym projektem jest nowa generacja kierowanego pocisku przeciwpancernego z autonomicznym wsparciem naprowadzania. To odpowiedź na jedno z podstawowych wyzwań współczesnego pola walki – jak zwiększyć skuteczność rażenia, jednocześnie chroniąc operatora i skracając czas reakcji.
Projekt „Kierowany pocisk przeciwpancerny z autonomicznym wsparciem naprowadzania do zwalczania celów na dystansie” realizuje konsorcjum: Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia (lider) we współpracy z firmami RADMOR S.A., WB Centrum Kompozytów oraz WB Electronics.
Nowy pocisk nie tylko „leci”, ale aktywnie wspiera proces decyzyjny człowieka, wykorzystując algorytmy wspomagające naprowadzanie w trudnych warunkach bojowych. W praktyce oznacza to większą precyzję, mniejsze ryzyko błędu i realny skok jakościowy w polskiej obronie przeciwpancernej. To już nie modernizacja – to zmiana generacyjna.
Wojna jako algorytm
Na drugim biegunie technologicznego spektrum znajduje się realizowany przez Wojskową Akademię Techniczną, we współpracy z firmą ITTI – projekt ARES, który nie strzela, nie jeździ i nie lata – ale potrafi decydować. A właściwie: wspiera decyzje, które decydują o losach całych operacji.
ARES to system analityczno-symulacyjny, który pozwala planować i optymalizować działania wojsk w wielu domenach jednocześnie – od lądu i powietrza, przez cyberprzestrzeń, aż po przestrzeń kosmiczną. To narzędzie, które zamienia skomplikowaną rzeczywistość operacyjną w model matematyczny i pokazuje dowódcom, który wariant jest najlepszy, a który prowadzi do strat.
Fakt, że ARES był już wykorzystywany podczas gier wojennych NATO, pokazuje, że Polska nie tylko „dogania”, ale zaczyna wnosić własne kompetencje do międzynarodowego ekosystemu obronnego.
Robot zamiast żołnierza
Bezzałogowe platformy lądowe – projekty AUTOMINA i BOHUN – to kolejny znak czasów. Ich sens jest prosty: tam, gdzie jest najbardziej niebezpiecznie, powinien znajdować się robot, nie człowiek.
Minowanie, rozpoznanie, wsparcie ogniowe – to zadania, które od dekad niosą największe ryzyko strat osobowych. Dzięki nowym systemom rozwijanym przez Łukasiewicz–PIAP te funkcje mogą zostać przejęte przez autonomiczne platformy. To nie tylko technologia – to zmiana filozofii prowadzenia działań.
Widzieć więcej, dalej, wyraźniej
Na pozór mniej spektakularne, ale równie kluczowe są projekty gogli noktowizyjnych SOWA i NOKTOR. Bo na polu walki często wygrywa ten, kto widzi pierwszy i widzi lepiej.
Oba projekty realizowane są przez Centrum Zaawansowanych Materiałów i Technologii CEZAMAT Politechniki Warszawskiej. Wykorzystują zaawansowane technologie fotoniczne i struktury dyfrakcyjne, co pozwala poprawić ergonomię i skuteczność obserwacji w warunkach nocnych. Projekty powstają we współpracy z przemysłem obronnym oraz instytutami badawczymi
Wybrane przez NCBR projekty pokazują spójny kierunek rozwoju polskich technologii obronnych: większą autonomię systemów, szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji oraz ścisłą współpracę nauki z przemysłem.
mj
